,

Oni wiedzą o Tobie wszystko i to Twoja wina

Popularne produkty:

Komentarze: 11

UWAGA: Komentarze nie na temat, personalne, obraźliwe będą kasowane.
Nie karmić trolli - do frustracji i zagłodzenia trolla doprowadzisz nie reagując na jego komentarze.
  1. Paulina, :

    Bardzo dobry artykuł!!! Świetny, ciekawy i są wyrażone opinie ;3 no a autor- ładny :*

  2. Lokipol, :

    WOW natychmiast idę usunąć Facebooka, Youtuba,I wszystko inne, następnie niszczę komputer i wyrzucam telefon niech mnie pocałują w czółko !

  3. Nazir, :

    Przestałem mieć obsesję o szpiegowaniu jak mam legalne programy i system MS oraz czyste sumienie :)
    Niech się piraciarze martwią , oni zawsze mają najwięcej za uszami to protestują :D

  4. ryży matoł, :

    Z żydowskiego i szpiegowskiego pejs-zbuka nie korzystam, konta na tym parchatym portaliku nie mam i nie zamierzam mieć, na innych portalach społecznościowych też nie mam, zdjęć nie przesyłam nigdzie i nikomu (to są moje prywatne zdjęcia i goowno do nich innym), z Gmaila korzystam, ale pod fałszywymi danymi, a do konta Google nie jestem zalogowany, historię przeglądania w Google mam wyłączoną, smartfona nie posiadam i na razie nie mam zamiaru takowego sprzętu mieć, (mam telefon z wymienną baterią i na kartę), nie podaję swoich danych na innych portalach (jeżeli potrzebują danych w postaci adresu, daty urodzin, miejsca zamieszkania, etc., to rezygnuję i się nie rejestruję).
    Wystarczy, że mają moje dane takie szpiegowskie instytucje, jak Urząd Skarbowy, Służba Zdrowia, czy Bank…
    Niewiele mam do ukrycia, gdyż jestem nikim ważnym, ale i nie mam zamiaru lansować się na siłę. Po prostu – nie jestem zwykłym lemingiem, czy (po)matołem, który dzieli się swoją prywatnością z żydowskim pejszbukiem, czy innym goownem społecznościowym…
    O sprawach dla mnie ważnych i bardzo osobistych dzielę się tylko z najbliższymi, nie przez telefon, tylko w domu i w cztery oczy. Co może o mnie wiedzieć “Wielki Brat” mający IP mojego komputera – niewiele :-)

  5. Madry, :

    wreszcie ktos madry zawital na to forum

  6. Jan Kowalski, :

    Bardzo fajny artykuł ale nie przewiduje, że nie każdy jest taki głupi jak “większość” i zachowuje pewną ostrożność oraz zdrowy rozsądek w sieci. Dla mnie ta cała inwigilacja to śmiech na sali bo trzymam się trzech podstawowych zasad:
    1. Nie podaję prawdziwych danych osobowych gdzie popadnie. Właściwie to nigdzie ich nie podaję oprócz banku i allegro (bo tam nie ma wyjścia, musisz).
    2. Nie zakładam kont na każdym kolejnym portalu społecznościowym jak te wszystkie lemingi a już za szczyt zidiocenia uważam umieszczanie w powszechnie dostępnych miejscach prywatnych zdjęć, danych wskazujących na stan posiadania czy dane teleadresowe (telefon na kartę trzymam specjalnie dla potrzeb np. kurierów, sklepów)
    3. Nie podaję ważnych danych osobistych ludziom poznanym w sieci, na forach i tym podobnych. Nie wiem co trzeba mieć w głowie za sieczkę, by takie rzeczy robić. Nawet imienia psa nie warto podawać prawdziwego jeśli stanowi podstawę haseł do różnych kont.

    Internet to nie jest wcale niebezpieczne miejsce – to ludzie są sami dla siebie niebezpieczni. Na lekcjach informatyki w szkole, powinni tego uczyć zamiast jakichś pierdół.

  7. Linek, :

    Cz.1
    Ja popełniłem błąd ileś lat temu zakładając tam BANK INFORMACJI DLA WSZELAKICH INSTYTUCJI, znaczy się konto, szybko mi się znudziło. Od 2 lat nie było mnie tam. Nigdy nie było mnie F*ckbuku i innych googlach+, czy MySzpiegach, yyy MySpace. Mam tylko 1 pocztę. Rzadko z niej korzystam. Nigdy nie kupiłem nic na Allegro, a o sprawach prywatnych rozmawiam tylko w 4 oczy. SMSami i dzwoniąc umawiam się i dopiero gadam w czasie spotkania, o tym, co chce, nie wcześniej. Czasem jakąś krótką nowinkę typu “Neymar w Barcie!”" ogłoszę” zaufanym kuplom(4) i tyle. Nie raz słyszałem, że nie ma “Fejsa” i nie istnieję,nie raz mi mówiono zapuść włosy i zgól ten koper synu. Ja jednak jestem nieugięty. Jestem SOBĄ i NIE ISTNIEJĘ(NIE MAM FEJSA), ale jestem z tego dumny. W sieci udzielam się od 2 lat, ale już miałem kilka przestoi(YEAH!), nie komentuję bez potrzeby wyrażenia swojego zdania.
    Cz.2.
    Zauważyłem coś niepokojącego. Dziś jak ktoś coś do mnie powie, to fon od razu idzie do kieszeni, a ja od razu wzrok wlepiam w tą osobę, jestem chyba wyjątkowy. Dlaczego? Fejsbukowicze, oni ciągle siedzą na fejsie, czy innych fotoblogach. Do nich możesz mówić co chcesz. I tak usłyszysz tylko yhm, no ,tak itp. . Rozmowy z nimi nie da się nawiązać, nawet wzroku na SEKUNDĘ od ekranu nie oderwą, bo może kolejny(bez obrazy na słownictwo, ale inaczej się nie da)Zje*any Zbyszek, czy jak temu czemuś czelność jest się nazywać, dodał kolejny bardzo kreatywny filmik(kreatywny, czytaj pokazują jego “nie duże” braki w inteligencji). Mnie faile już przestają śmieszyć, gdy ktoś je pokazuje, na prawdę! Co do rozmów. Nie zdziwię się jeśli za nawet 15 miesięcy(jak nie szybciej)dzisiejsza forma rodzinnych rozmów przy stole po niedzielnym obiadku będzie wyśmiewana, zalewana obelgami, starożytna i po prostu zapomniana. Każdy będzie czatował z każdym na laptopie/smartfonie/tablecie siedząc na fejsie, który wtedy zastąpi już internet, będzie punktem startu do innych miejsc. Czy ktoś zdaje sobie sprawę, jak inteligentne były formy życia od Neandertalczyków wstecz? Jaki nasz gatunek jest głupi i ułomny. Nie chodzi mi tu o odkrycia naukowe dotyczące wielu rzeczy, ale elektryczność. Gdyby skończyło się na lodówkach, telewizorach i żarówkach, to dobrze, ale dziś zapędziliśmy się już zdecydowanie za daleko z integracją z elektroniką i jej wpływem na nasze życie. Jak fajnie być zacofanym. Cieszę się, że ostatni raz na smartfonie robiłem coś innego niż przeglądanie nowości w internecie na kilku stronach/smsy/dzwonienie ponad 2 mieisące temu. Cofam się o ponad dekadę względem chyba wielu z was i JESTEM Z TEGO DUMNY. Chcę być Neandertalczykiem. Jaki on był inteligenty…
    Mogę być też Homo Sapiens(występował do 20-30 lat temu). Ale HOMO INTERRETE(istnieje od 20-30 lat, gdy internet się zaczął popularyzować) nie będę!
    P.S.
    Zauważcie też, że unikam mówienia słów po angielsku, BO JESTEM POLAKIEM I MÓWIĘ W OJCZYSTYM MYM JĘZYKU NARODOWYM I TUSK NIE MA NIC DO TEGO. Według moich obserwacji wielu bowiem jest już półanglikami, przynajmniej tak wynika z tego, co mówią, jak mówią, często już w całości po angielsku. “Polacy”…. :(

    • Linek, :

      *tam(NK)
      Co do CZ.1
      Ubieram się sam, tak jak chce, nie tak jak nakazuje moda. Dziś wszyscy “są sobą”, a mimo to, czego nie przyznają, ubierają się tak samo, w to samo, w tym samym miejscu. Chodzi o za dużą koszulkę, spodenki zazwyczaj w kwiatki/kratkę, bądź rurki(wąskie oczywiście) i buty skejtowe. Miałem takie, ale są nie wygodne. Chodzę często w koszulce w MOIM ROZMIARZE, spodenki zwykłe BEZ KWIATKÓW i butach coś w stylu jak do biegania. Nigdy nie założyłem czapki z płaskim daszkiem. Pfu! Inne czapki(zimowe) zakładam jak mówi nazwa wychodząc na dwór w zimę. Wtedy tylko używam też szalika, a nie w środku wiosny przy +20*C. Czy jestem dinozaurem?
      Czekam na waszą odpowiedź. Ciekawe ilu użyje słowa Gimbaza. Ja tu, na tym portalu użyłem go raz i żałuję… :(

  8. czubek, :

    Wow, co za odkrycie. Faktycznie na miarę naszych czasów. A sam tytuł sugeruje że mamy do czynienia z obcymi (tak, kosmitami): “Oni wiedzą o tobie wszystko…” Powinno się nazywać “z arciwum x” albo “nie do wiary” ;-) Dziwię się ludziom, że korzystając z internetu nie są świadomi konsekwencji…


REKLAMA