Był kiedyś taki serial “Zagubiony w czasie” – grany w nim przez Scotta Bakula naukowiec Sam Beckett po stworzeniu wehikułu czasu przenosi się do zupełnie innej rzeczywistości i… gubi drogę do domu. Podobnie sytuacja ma się z firmą ViewSonic, która chyba kompletnie nie ma pojęcia, co dzieje się na rynku komputerów mobilnych od ostatniego roku. Firma z siedzibą w Walnut wypuściła właśnie na rynek netbooka ViewBook VNB 102.
- Test: ViewSonic ViewPad 7
- Mamy dla Was rabat na tablety (i nie tylko)!
- Mamy ViewSonic ViewPad 7 - co chcecie wiedzieć?
- Czy warto mieć tablet z opcją dual-boot?
- ViewSonic G-Tablet z Tegrą 2 w przyszłym miesiącu
- ViewSonic ViewPad 100 jeszcze w tym roku
Maluch posiada 10.1-calową matrycę i jest napędzany przez procesor Intel Atom N270. Za magazynowanie danych odpowiada dysk twardy o pojemności 160 GB, a całością zarządzać ma Windows 7 Starter. Mimo zainstalowania nowego systemu operacyjnego Microsoftu w żaden sposób nie tuszuje to archaicznej specyfikacji technicznej netbooka.
W zestawie znajdziemy także 1 GB pamięci RAM, WiFi b/g (brak wsparcia dla 802.11n), trzy porty USB 2.0, VGA, Gigabit Ethernet, czytnik kart 3w1 i co ciekawe, BRAK Bluetootha. Poddaje to nieco w wątpliwość mobilność urządzenia, które przede wszystkim powinno gwarantować nieograniczony kontakt ze światem.
Dobrze chociaż, że komputer posiada baterię pozwalającą na 6 godzin pracy (podobno) bez konieczności ładowania i kamerkę internetową. ViewBook VNB102 na półkach sklepowych zawita 18 grudnia 2010 roku i będzie go można kupić za 399$.
Miejmy nadzieję, że przed premierą kolejnego sprzętu firma ViewSonic nieco się ogarnie i zaserwuje nam sprzęt z trochę wyższej półki. Gdybyśmy kiedyś robili ranking netbooków, których NIE warto kupować, ViewSonic byłby w czołówce.
źródło: Slashgear














3 komentarzy
Tomek | 16 gru 2009
“Miejmy nadzieję, że przed premierą kolejnego sprzętu firma ViewSonic ogarnie nieco się ogarnie i zaserwuje nam sprzęt z trochę wyższej półki.”
jedno “ogarnie” starczy ; p
marcin | 16 gru 2009
Dzięki za ogarnięcie, Tomek!