poniedziałek, 23 października 2017, Amadeusz Cyganek

TEST | Lenovo L27q – ładny, 27-calowy monitor do biura lub salonu

3
Lenovo L27q / fot. mobiManiaK.pl

0 odpowiedzi na “3”

  1. Ragnarök pisze:

    Miałem trzy egzemplarze. Wszystkie były fatalnie złożone, krzywe ramki dookoła matrycy, dolny pasek z przyciskami krzywy do tego stopnia że przycisk zaraz przy włączniku nie jest do użycia bo ramka na to nie pozwala. Do tego matryca upiepszona w kleju. Dla zainteresowanych mam zdjęcia.
    Sam obraz niby bez zastrzeżeń ale w dwóch egzemplarzach wylewało się podświetlenie w dolnym prawym rogu i to znacznie. Więc ostatecznie wziąłem AOC Q2790PQU i jestem bardziej niż zadowolony. Żadnego Lenovo

  2. brzuchu pisze:

    Racja. Czepianie sie bo tak niby trzeba….. To nie wady. Wadę ma tylko jedną czyli nie powiesimy dziada

  3. P pisze:

    Brak głośników to nie jest wada tylko zaleta, co najmniej cecha, której w oderwaniu od potrzeb klienta i ceny monitora nie można nazywać wadą. Jakiż to dźwięk z tych „lepszych” monitorów z głośnikami płynie? Oczekiwanie większych kątów nachylenia ekranu czy też pivota na 27 calowym monitorze też wydaje mi się wydumane. Albo że na boki ma się na podstawce przesuwać, bo z podstawką to nie może? Podsumowując: mam i polecam.

    • Ragnarök pisze:

      Pivot I regulacja kątów (lewo, prawo, góra, dół) a także regulacja wysokości w dużym zakresie to nie fanaberia tylko użyteczne funkcje. A w tym Lenovo to albo będziesz wsadzał książki pod monitor albo będziesz przeklinal dzień w którym go kupiłeś. Zakup monitora bez możliwości regulacji to strzał w stopę (tym bardziej że wspomniane tu lenowo nie wspiera montażu VESA.

Dodaj komentarz


reklama