Valve przygotowuje nową konsolę do gier. Steam Machine ma być tańszą alternatywą dla gamingowych PC. W sieci pojawiły się już nawet pierwsze szacunki ceny, a oto dostępne wycieki.
Steam Machine została oficjalnie zapowiedziana, ale wciąż nie ma daty premiery. Konsola zaoferuje procesor Zen 4, grafikę RDNA 3 i pamięć DDR5. Urządzenie pod względem wydajności będzie mogło konkurować z Xbox Series X i PlayStation 5. Ile trzeba będzie (potencjalnie) zapłacić za nowość od Valve?
Ta przenośna konsola z mocą zbliżoną do laptopów gamingowych z RTX 4060 to bestia.
Specyfikacja Steam Machine sugeruje „średnią” wydajność
Steam Machine zaoferuje podzespoły klasy średniej. CPU Zen 4 oraz GPU RDNA 3 zapewnią stabilną, ale nie rewolucyjną moc. To oznacza, że konsola będzie porównywalna z obecną generacją konsol konkurencji. Gracze powinni spodziewać się typowej wydajności segmentu „mainstream”.
Mimo że nie będzie to sprzęt z najwyższej półki, dla wielu osób to dobra wiadomość. Nie najdroższe podzespoły oznaczają niższy koszt produkcji i niższą cenę końcową. Ma to znaczenie dla ManiaKów, którzy nie chcą inwestować w drogie zestawy PC. Moim zdaniem Steam Machine może wypełnić ważną lukę na rynku.
Znany YouTube’r — Moore’s Law Is Dead — oszacował koszt komponentów na około 425 dolarów. Dla porównania BOM (Bill of Materials) Steam Deck’u wynosi mniej więcej 298 dolarów, a Valve sprzedaje go za 399 dolarów. Gdyby i tym razem marża była podobna, wycena konsoli na poziomie 570 dolarów nie powinna nikogo zaskoczyć.
Rozważań nad ceną ciąg dalszy
Wspomniany MLID twierdzi jednak, że końcowa kwota najprawdopodobniej wyniesie od 449 do 600 dolarów. Taka cena naprawdę może przyciągnąć szeroką grupę odbiorców. I chyba właśnie tak się stanie, a przyczyny należy upatrywać, chociażby w obecnej sytuacji PC na rynku.
Budżetowe komputery do gier są dziś praktycznie nieosiągalne. Gotowe jednostki z najnowszymi kartami z serii RTX50xx kosztują przynajmniej kilka tysięcy złotych, a te ze starszymi w zasadzie zalegają na magazynach. Technologia DLSS4 przetasowała bowiem sytuację układów graficznych.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Dodaj komentarz