Niektórzy kierowcy mają wiele za uszami. Kiedy policja próbuje zatrzymać ich do kontroli, zaczynają panikować, co prowadzi do szeregu niebezpiecznych zdarzeń. Sceny rodem z GTA miały miejsce pod koniec listopada w Tychach. Pirat drogowy złamał szereg przepisów, za co został surowo ukarany.
Raz na jakiś czas na naszych polskich drogach dochodzi do sytuacji kuriozalnych, wręcz nieprawdopodobnych. Niektórzy kierowcy zapominają o rozumie i dopuszczają się wykroczeń, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Ostatnio w Tychach doszło do wydarzenia w stylu popularnej serii Grand Theft Auto.
Pościg niczym w GTA na polskich drogach
Wszystko zaczęło się w poniedziałkowe popołudnie (25 listopada), kiedy policjanci tyskiej Grupy Speed prowadzili rutynowe działania kontrolne na drodze krajowej nr 1. Mundurowi poruszali się nieoznakowanym radiowozem wyposażonym w wideorejestrator, rejestrując zachowania kierowców. To właśnie wtedy ich uwagę zwrócił kierowca BMW, który pędził znacznie powyżej dopuszczalnej prędkości.
Gdy funkcjonariusze włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, kierowca zamiast się zatrzymać, gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę. Swoim zachowaniem od razu stworzył poważne zagrożenie dla innych użytkowników ruchu, zmuszając policjantów do podjęcia dynamicznego pościgu. Mężczyzna wykonywał wiele niebezpiecznych manewrów.
Po kilku minutach jazdy uciekinier próbował skręcić w ulicę Sikorskiego, gdzie niemal potrącił policjanta podejmującego interwencję. Funkcjonariusz w ostatniej chwili odskoczył, unikając uderzenia. Mimo to kierowca nadal kontynuował ucieczkę, aż na zakręcie ulicy Szojdy stracił panowanie nad pojazdem i wypadł z drogi, uderzając w ogrodzenie jednej z posesji.
Choć BMW było poważnie uszkodzone, 37-latek próbował uciekać pieszo, jednak został szybko dogoniony i obezwładniony przez mundurowych. W trakcie czynności ustalono, że mieszkaniec Chorzowa miał aktywne trzy sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, jednak nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani narkotyków.
Co teraz grozi piratowi drogowemu?
Z uwagi na powagę stawianych zarzutów oraz fakt, że 37-latek działał w warunkach recydywy, śledczy uznali, że pozostawienie go na wolności mogłoby skutkować ponownym naruszeniem prawa. W efekcie skierowano do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie.
Zatrzymany otrzymał mandaty m.in. za przekroczenie prędkości o 40 km/h oraz za stwarzanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Łączna kwota nałożonych kar wyniosła 11 800 zł, a na jego konto dopisano 25 punktów. Samochód, którym uciekał, trafił na policyjny parking jako dowód w sprawie.
Źródło: Policja
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.










Dodaj komentarz