Unia Europejska wprowadza obowiązek ładowania USB-C w nowych laptopach do 100 W. To wygoda dla użytkowników i kolejny cios w kablowy bałagan.
To historyczny moment dla wszystkich osób, które zmagają się z plątaniną kabli pod biurkiem. Unia Europejska konsekwentnie realizuje swój plan standaryzacji sprzętu elektronicznego. Tym razem na celownik wzięto komputery przenośne.
Zgodnie z wchodzącymi w życie nowymi regulacjami, wszystkie nowe laptopy sprzedawane na terytorium UE muszą wspierać ładowanie za pomocą standardu USB-C. Ograniczenie to dotyczy urządzeń, których zapotrzebowanie na moc nie przekracza granicy 100 watów (czyli większości maszyn biurowych, ultrabooków oraz lekkich laptopów multimedialnych).
Wygoda i walka z elektrośmieciami
Cel tej unijnej dyrektywy jest niezwykle prosty. Po pierwsze – wygoda konsumentów. Koniec z nerwowym poszukiwaniem specyficznego, „okrągłego” zasilacza dedykowanego tylko jednemu konkretnemu modelowi Della czy Asusa. Od teraz ten sam kabel, którym ładujesz smartfona czy słuchawki, bez problemu zasili Twojego laptopa.
Po drugie – ekologia. Standaryzacja ma drastycznie ograniczyć produkcję tak zwanych elektrośmieci. Dzięki możliwości wykorzystania jednej ładowarki do wielu urządzeń, kupowanie nowych, dedykowanych zasilaczy przy wymianie sprzętu stanie się całkowicie zbędne.
Co z potężnymi maszynami dla graczy?
Warto jednak zaznaczyć, że przepisy mają swoje oczywiste, podyktowane fizyką ograniczenia. Laptopy gamingowe oraz potężne mobilne stacje robocze, które do stabilnej pracy i zasilania kart graficznych wymagają mocy przekraczającej próg 100 W (często sięgającej 230-330 W), wciąż będą mogły korzystać z własnych, autorskich rozwiązań zasilających.
- MacBook Neo w solidnej promocji. Większy dysk i ładowarka w zestawie!
- Bogowie, potwory i mity. Age of Mythology: Retold w rewelacyjnej promocji na Steam
Nareszcie dobra zmiana w UE
Jako osoba, która często podróżuje i w torbie nosi smartfona, słuchawki, powerbanka i laptopa biurowego, nie potrafię opisać swojej radości. Konieczność taszczenia wielkiej „cegły” z unikalnym wtykiem zasilania tylko po to, by podładować ultrabooka (który i tak pobiera raptem 45-60W) to w 2026 roku kompletny absurd.
Unia Europejska może mieć na swoim koncie sporo dyskusyjnych pomysłów, ale wymuszenie standardu USB-C, najpierw na Apple, a teraz na producentach komputerów, to prawdopodobnie najbardziej prokonsumencka dyrektywa technologiczna ostatniej dekady. Oby jak najszybciej opracowano standardy zasilania, które pozwolą wyrzucić okrągłe wtyczki również z tych najcięższych, gamingowych potworów.
Źródło: RTE
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








