Szokujący wyciek z Rockstar Games! Testerzy GTA 6 zmuszani do wyrabiania nieludzkich norm. Wszystko po to, by uniknąć kolejnego opóźnienia premiery gry.
Wszystko wskazuje na to, że w strukturach Rockstar Games narasta frustracja. Z najnowszych informacji, które rzekomo wyciekły od jednego z pracowników studia, wynika, że firma narzuciła działowi kontroli jakości (QA) bezwzględne, nierealistyczne do spełnienia wymagania.
Zarząd ma domagać się od testerów wyrabiania sztywnych, liczbowych norm dotyczących raportowania błędów. W praktyce oznacza to, że pracownicy muszą „produkować” określoną liczbę zgłoszeń na godzinę lub dzień, co kompletnie mija się z rzetelnym i jakościowym poszukiwaniem krytycznych usterek. Takie „zarządzanie przez arkusz kalkulacyjny” prowadzi do wyłapywania błahostek, podczas gdy poważne problemy mogą zostać pominięte.
Strach przed kolejnymi opóźnieniami
Skąd wzięła się tak nerwowa atmosfera w firmie? Odpowiedź jest prawdopodobnie bardzo prosta – strach przed inwestorami i złamaniem kolejnej obietnicy. Przez lata Rockstar był oskarżany o kulturę tzw. crunchu, czyli niszczących nadgodzin i chociaż ostatnio studio chwaliło się poprawą warunków pracy, to widmo zbliżającej się premiery najwyraźniej zmusiło kierownictwo do szukania „kreatywnych” rozwiązań.
Przypomnijmy, że wyczekiwany hit zaliczył już kilka poważnych poślizgów w harmonogramie i wszystko wskazuje na to, że w firmie panuje panika przed zaliczeniem kolejnego. Sztuczne podbijanie statystyk działu QA ma prawdopodobnie na celu stworzenie iluzji na papierze, że prace idą w błyskawicznym tempie i wyznaczony termin premiery nie jest zagrożony.
GTA 6 pójdzie w ślady Cyberpunka 2077?
Jako wieloletni fan serii GTA z trwogą czytam takie doniesienia. Branża gier wielokrotnie pokazywała (nie wskazując palcem na Cyberpunka 2077), do czego prowadzi wydawanie gier „na wczoraj” z zajechanym działem QA i zarządzaniem ukierunkowanym wyłącznie na zadowolenie akcjonariuszy.
Zmuszanie testerów do wyrabiania sztucznych norm to absurd, który skończy się tym, że dostaniemy produkt podziurawiony jak szwajcarski ser, ale z poprawionymi literówkami w napisach końcowych. Wolałbym poczekać na tę grę rok dłużej, niż dostać półprodukt na siłę wepchnięty w nierealistyczny deadline.
Źródło: Notebookcheck.net
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








