Dyrekcja Sony stawia sprawę jasno: konsole PlayStation bez gier to tylko bezużyteczny sprzęt i ogłasza agresywną walkę o nowe gry od zewnętrznych studiów.
Konsole do gier bez wsparcia zewnętrznych twórców są po prostu bezwartościowe. Do takiego wniosku można dojść po przeczytaniu najnowszych, szczerych wypowiedzi przedstawicieli kierownictwa firmy Sony. Jeden z dyrektorów japońskiego giganta, odnosząc się do strategii marki, stwierdził wprost, że „bez odpowiedniego contentu, konsole PlayStation to tylko plastikowe pudełka”.
Wypowiedź ta rzuca światło na potężną zmianę w retoryce producenta sprzętu, który przez dekady stawiał przede wszystkim na chwalenie się mocą obliczeniową. W dobie niezwykle wysokich kosztów produkcji gier AAA, same potężne podzespoły to dziś zdecydowanie za mało, aby przyciągnąć i utrzymać graczy przed ekranami telewizorów.
Ogromne inwestycje w zewnętrzne studia
Sony nie tylko mówi, ale i działa. Firma zadeklarowała bardzo agresywną politykę inwestowania w relacje z partnerami zewnętrznymi, tzw. deweloperami third-party. Świadczą o tym m.in. lukratywne umowy na czasową lub całkowitą ekskluzywność z takimi gigantami jak Square Enix (odpowiedzialnym za serię Final Fantasy) czy Capcom.
Dyrektor finansowy Sony, Hiroki Totoki, już wcześniej potwierdził, że firma przeznacza dodatkowe setki milionów dolarów na tworzenie nowych marek i rozwijanie wieloosobowych gier-usług. Dobrym przykładem jest też partnerstwo ze studiem Haven prowadzonym przez Jade Raymond. To dowód na to, że Japończycy doskonale rozumieją, z czego tak naprawdę biorą się zyski.
Polityka ekskluzywności pod lupą
Takie uzależnienie platformy od gier zewnętrznych twórców rodzi jednak pewne problemy. Ogromne sumy płacone wydawcom za to, aby nie wypuszczali swoich gier na konkurencyjnych platformach (np. na Xbox), zwróciły uwagę polityków. Kilka lat temu przeciwko tego typu antykonkurencyjnym praktykom zaczął protestować nawet amerykański senat.
Senator Kevin Cramer domagał się wtedy ujawnienia nieocenzurowanych umów, jakie Sony zawiera z wydawcami third-party w celu zablokowania konkurencji. Sytuacja ta pokazuje wyraźnie, jak bezwzględna i zażarta walka toczy się o to, co znajdzie się wewnątrz wspomnianego wcześniej „plastikowego pudełka”.
Nie sposób się nie zgodzić
Stwierdzenie „to tylko plastikowe pudełko” brzmi bardzo mocno, ale to 100-procentowa prawda. Konsola może mieć nieskończoną ilość teraflopów, a i tak umrze na półce w sklepie bez dobrych tytułów startowych. Widzieliśmy to już wielokrotnie w historii branży.
Walka o gry od tzw. studiów third-party to tak naprawdę walka o życie PlayStation. Gracze kupują magię, opowieść i ucieczkę od rzeczywistości, a nie po prostu skomplikowaną elektronikę zamkniętą w obudowie. Im więcej ekskluzywnych gier, tym wyższa sprzedaż. Proste.
Źródło: The Game Business
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Dodaj komentarz