Już tej jesieni na rynek rowerów elektrycznych ma wrócić marka Peugeot Cycles. Z tym projektem wiązane są naprawdę spore nadzieje, a i pojawienie się informacji o tym przedsięwzięciu nie było przypadkowe.
Peugeot Cycles to dla branży rowerowej naprawdę ikoniczna marka, która w tym roku obchodzi 140. rocznicę powstania. Tak, dokładnie – pierwszy jednoślad tego producenta trafił na rynek w 1886 roku, więc tradycje w tym aspekcie są ogromne. I wygląda na to, że niebawem będziemy mogli się o tym przekonać.
Rowery Peugeot wrócą na rynek!
Podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans dowiedzieliśmy się bowiem o powrocie na rynek tej ikonicznej marki. Co prawda od 2024 rok należy ona do grupy Rebirth, ale powrót będzie odbywał się w pełnym porozumieniu z koncernem motoryzacyjnym Stellantis, co widać chociażby po logotypie.
Producent zapowiada naprawdę szerokie portfolio jednośladów – zarówno w wydaniu klasycznym, jak i elektrycznym. Te drugie oczywiście interesują nas bardziej – Peugeot Cycles zapowiada pojawienie się modeli zarówno miejskich, jak i tych pasujących bardziej do jazdy w terenie.
Portfolio ma być szerokie
Nie zabraknie także graveli, jednośladów z dużą baterią na dłuższe wycieczki, a także szosówek. Co istotne, wszystkie te jednoślady będą bazować na oponach marki Michelin. Zapowiada się więc naprawdę ciekawie, a na konkrety nie będziemy musieli raczej długo czekać.
Masowa produkcja rowerów spod znaku Peugeot Cycles ma ruszyć w fabryce w Romilly-sur-Seine już w październiku tego roku. Sprzedaż wystartuje natomiast pod koniec koniec tego roku lub na początku 2027. Nic dziwnego, że przez wielu ten ruch jest określany jako coś, co może rozruszać skostniały rynek rowerowy.
Bo choć początkowo zapewne rowery Peugeot Cycles będą dostępne tylko we Francji, to raczej trudno uwierzyć w to, by ekspansja zatrzymała się tylko na tym kraju. Trzymamy kciuki, bo nawet w obliczu kryzysu toczącego branżę wciąż najwyraźniej jest miejsce na ciekawe inicjatywy.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.










Dodaj komentarz