Recenzje Steam Machine nie pozostawiają złudzeń. Cięcia obniżyły wydajność sprzętu Valve, który przegrywa z PS5, a jego cena i tak wzrosła względem planów.
Embargo na recenzje Steam Machine opadło, a wnioski nie są dla Valve korzystne. Salonowy komputer firmy w kilku grach przegrywa z dużo tańszą bazową PS5 i to mimo znacznie wyższej ceny.
Do tego dochodzą dwie niewygodne informacje: cięcia w specyfikacji wymuszone kryzysem cen pamięci oraz fakt, że pierwotnie sprzęt miał kosztować znacznie mniej.
PS5 szybsze niż Steam Machine
Recenzja Digital Foundry pokazała, że choć ogólna wydajność obu urządzeń jest porównywalna, bazowa PS5 osiąga wyższą liczbę klatek w części tytułów. Układ graficzny Steam Machine plasuje się tuż poniżej desktopowego Radeona RX 7600.
Konkrety? W Black Myth: Wukong PS5 wyszła na prowadzenie o 3%, w teście Alan Wake 2 o 9%, a w Crimson Desert jej GPU wykręciło aż 17% więcej klatek. W Forza Horizon 5 przepaść była jeszcze większa, ponieważ grę na Steam Machine trzeba było uruchomić w rozdzielczości 1620p, by zbliżyć się do 60 klatek osiąganych przez konsolę Sony.
Valve tym samym podjęło ryzykowną decyzję w kwestii budowy swojego nowego urządzenia. Z wywiadów wynika, że z powodu problemów z dostępnością komponentów, niektóre sztuki Steam Machine trafią do klientów z dwoma modułami RAM po 8 GB, a inne zaledwie z jedną kością 16 GB.
Przepustowość pojedynczego kanału staje się więc „wąskim gardłem”, a spadki wydajności mogą sięgać nawet 15-25% względem konfiguracji dwukanałowej. To stawia kupujących w sytuacji denerwującej loterii – nie wiadomo, jaka wersja pamięci trafi do konkretnego pudełka.
Cena Steam Machine mocno boli
Tu pojawia się sedno problemu. Okazuje się jednak, że sprzęt pierwotnie wyceniany był na około 750 dolarów, czyli około 2800 złotych. Przypomnijmy, że w Polsce Steam Machine startuje od 4389 zł i to bez kontrolera (model z dyskiem 512 GB). Wariant z padem to 4698 zł, wersja 2 TB kosztuje 5739 zł, a najwyższy zestaw 2 TB z kontrolerem dobija do 6048 zł.
fot. Steam
Dla porównania, bazową PS5 Digital można w polskich sklepach kupić za około 2500–2900 zł, czyli mniej więcej połowę ceny Steam Machine. Co więcej, sprzęt Valve jest droższy nawet od PS5 Pro, którą po niedawnej podwyżce wyceniono w kraju w okolicach 3999 zł.
Nietrafiony kompromis
Zawsze mocno kibicuję sprzętowym inicjatywom Valve, ale tym razem firma ewidentnie zagoniła się w ślepy zaułek. Rezygnacja z pamięci dual-channel w urządzeniu, które ma stawać w szranki z solidnymi konsolami pod naszymi telewizorami, to dla mnie wizerunkowy strzał w kolano. Co z tego, że próbowano w ten sposób ratować uciekającą cenę (która i tak ostatecznie przebiła atrakcyjne 750 dolarów), skoro finalnie dostajemy produkt słabszy od poczciwego PlayStation 5?
Współcześni gracze to niezwykle świadoma grupa, która potrafi liczyć klatki na sekundę i dokładnie analizuje opłacalność zakupu. Obawiam się, że bez szybkiej korekty cenowej ten nowy sprzęt może mieć ogromne trudności ze znalezieniem choćby ułamka popularności, jaką cieszy się mobilny Steam Deck.
Źródło: Digital Foundry
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







