Oficjalne ceny GTA 6 wywołały burzę na całym świecie. Analiza kwot z różnych krajów pokazała, że Polska to jeden z najdroższych rynków
Premiera oficjalnych cen GTA 6 zrobiła to, czego można było się spodziewać – rozpętała zawziętą dyskusję na całym świecie. Gracze od Ameryki po Azję zaczęli porównywać, ile za nową produkcję Rockstara muszą zapłacić w swoich krajach.
Ktoś poszedł o krok dalej i zestawił regionalne ceny w jednej tabeli, rankingując je według równowartości w dolarach. Zestawienie szybko obiegło sieć, m.in. polskiego Reddita. Niestety dla mieszkańców naszego kraju nie są to dobre wieści.
Polska w ścisłej czołówce
Według analizy standardowa edycja GTA 6 kosztuje w Polsce 349 zł, czyli około 92,30 dolara. To plasuje nasz kraj na 5. miejscu najdroższych rynków na świecie.
Drożej jest tylko w Izraelu (106,88 dol.), na Węgrzech (101,85 dol.), w Szwajcarii (98,31 dol.) oraz w Czechach (93,98 dol.). Polska wyprzedziła pod względem ceny m.in. kraje strefy euro, Niemcy, a nawet Wielką Brytanię.
Najbardziej w oczy kłuje porównanie z ojczyzną Rockstara. W USA standardowa edycja kosztuje 79,99 dolara, czyli w przeliczeniu wyraźnie mniej niż w Polsce.
Jeszcze większą przepaść widać przy najtańszych rynkach. W zamykającej zestawienie Korei Południowej gra wyceniona jest na równowartość 58,07 dolara, a w Japonii około 60,61 dolara. Polski gracz zapłaci więc w przeliczeniu nawet o ponad 30 dolarów więcej niż koreański.
GTA 6 w edycji Ultimate? Jeszcze bardziej bolesna cena
Sięgnięcie po droższe wydanie wcale nie poprawia naszej pozycji. Edycja Ultimate kosztuje w Polsce 429 zł, czyli około 113,45 dolara, co daje 9. miejsce w globalnym rankingu.
Tu również prowadzi Izrael (133,68 dol.), a najtaniej jest w Korei Południowej (72,95 dol.). W USA Ultimate wyceniono na 99,99 dolara i znów jest to mniej niż w polskich realiach po przeliczeniu.
Przyznam, że te liczby robią przykre wrażenie. Sytuacja, w której polski gracz płaci w przeliczeniu więcej niż Amerykanin czy Japończyk, trudno nazwać sprawiedliwą. Zwłaszcza patrząc na różnice w zarobkach.
Z drugiej strony rozumiem, że ceny regionalne to efekt podatków, kursów walut i polityki cenowej wydawcy, a nie złośliwości wymierzonej w konkretny kraj. Nie zmienia to faktu, że jako gracze mamy prawo czuć się rozczarowani. Globalna dyskusja pokazuje zresztą, że nie jesteśmy w tym osamotnieni i dobrze, bo tylko taka presja potrafi czasem skłonić wydawców do urealnienia stawek. Trzymam kciuki, że nasz region nie zawsze będzie oznaczał wyższy rachunek.
Źródło: Reddit
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









