Wiele wskazuje na to, że samochody elektryczne znów stają się coraz popularniejszym wyborem wśród klientów szukających nowego auta. Co ważne, praktycznie pewnym jest, że polski system ładowarek wytrzyma wzmożony ruch w punktach ładowania.
Jak wynika z informacji przekazanych przez agencję ACEA, sprzedaż samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej stale się zwiększa. UE. W I kw. rejestracje nowych aut elektrycznych zwiększyły się o 24%, czyli o niemal jedną czwartą. W Niemczech, do tej pory dość sceptycznych względem tego segmentu, wzrost wyniósł aż 39%. W efekcie udział elektryków w nowych rejestracjach przekroczył 15%.
Jak sytuacja wygląda w Polsce? Z punktu widzenia osób wspierających elektromobilność – coraz lepiej. Jak wynika z danych instytutu SAMAR, w kwietniu udział aut elektrycznych w nowych rejestracjach przekroczył 5% po raz pierwszy w historii – zarówno w segmencie samochodów osobowych, jak i dostawczych do 3,5 tony.
W Polsce samochody elektryczne są coraz bardziej popularne
fot. pixabay
W kwietniu zarejestrowano w Polsce niemal 2 730 aut elektrycznych, o 93% więcej niż przed rokiem. Jeszcze większy wzrost miał miejsce w samym segmencie samochodów osobowych. Od początku roku zarejestrowano ponad 8,2 tys. elektryków. Wygląda więc na to, że klienci na nowo zaczynają przekonywać się do pojazdów elektrycznych.
Co ciekawe, spory wpływ na wzrosty rejestracji nowych pojazdów mają producenci z Chin, którzy zmuszają tradycyjne koncerny motoryzacyjne do zmiany swojej polityki cenowej i modelowej. Jak sugerują przedstawiciele operatora ładowarek Powerdot, niektórzy dilerzy mają obecnie problem z obsłużeniem wszystkich osób zainteresowanych ofertą pojazdów elektrycznych.
Sieć ładowarek jest gotowa – i to z dużym zapasem
Jak zapewniają przedstawiciele firmy, polska sieć ładowania jest przygotowana na wzmożone zapotrzebowanie. Dyrektor generalny, Grigoriy Grigoriev szacuje, iż w Polsce mamy już ponad 11,5 tysiąca punktów ładowania, już udostępnionych lub oczekujących na audyt UDT (Urzędu Dozoru Technicznego).
Jednocześnie jednak tempo rozwoju segmentu aut elektrycznych z punktu widzenia producentów wciąż jest niskie. Aby do 2030 r. liczba zarejestrowanych w naszym kraju elektryków osiągnęła 1 mln, musiałoby ich przybywać średnio ok. 16,5 tys. miesięcznie, tj. sześć razy więcej niż w bardzo dobrym, jak na obecne warunki, kwietniu.
Jednocześnie wzrost liczby elektryków do miliona, przy założeniu, że ładowanie odbywałoby się jednocześnie na 4% dostępnej infrastruktury (czyli aktualnym, średnim współczynniku), zwiększyłby obciążenie systemu elektroenergetycznego do zaledwie 1,26%. Wygląda więc na to, że infrastruktura nie stoi w tym wypadku na przeszkodzie.
źródło: Powerdot
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








