Zła wiadomość dla osób planujących zakup sprzętu marki Lenovo. Producent zapowiada lipcowe podwyżki cen obejmujące całe portfolio produktów konsumenckich.
Wszystko wskazuje na to, że rynek elektroniki użytkowej czeka kolejna fala wzrostu kosztów. W sieci pojawiły się bowiem pierwsze informacje o zaplanowanych przez Lenovo lipcowych podwyżkach cen sprzętu. Ruch ten ma nastąpić zaraz po zakończeniu wielkiego chińskiego festiwalu wyprzedaży „618”, który kończy się w drugiej połowie czerwca.
Problem jest globalny i dotyczy również innych rynków. Wiceprezes Lenovo ds. kanałów sprzedaży w Ameryce Północnej, Wade McFarland, wprost poinformował partnerów o zmianach. Wzrost cen dotknie działu Intelligent Devices Group (IDG), czyli komputerów PC, laptopów (w tym popularnych ThinkPadów i Yoga) oraz stacji roboczych.
Nawet 600 złotych różnicy
Nadchodzące podwyżki nie są pierwszym tego typu ruchem Lenovo w tym roku. Już w marcu producent wydał zawiadomienia, na mocy których część modeli podrożała na rynku chińskim o ponad 1000 juanów (równowartość ok. 150 dolarów / 600 zł). Obecna tura podwyżek ma być „szeroko zgodna z poprzednią”, co oznacza, że ceny znów mogą skoczyć bardzo zauważalnie.
Głównym winowajcą obecnego zamieszania jest kryzys kosztów produkcji, w szczególności wysokie i niespadające ceny pamięci, zarówno operacyjnej, jak i dysków SSD. Z tego też powodu Lenovo już teraz miało rozesłać ostrzeżenia do dystrybutorów, by blokowali stany magazynowe po „starych” stawkach przed lipcowym uderzeniem oficjalnych cenników.
Cios w portfele graczy
Przyznam szczerze, że na samą myśl o kolejnych podwyżkach na rynku elektroniki ogarnia mnie niemała frustracja. Dopiero co wyszliśmy z ogromnego kryzysu cenowego wywołanego problemami z dostępnością półprzewodników, a tu znów szykują się nieprzewidziane wydatki.
Jeśli raporty dotyczące Lenovo okażą się prawdą, skok ceny o 150 dolarów (czyli grubo ponad 600 złotych!) przy zakupie wymarzonego laptopa może skutecznie odstraszyć wielu z nas. Pozostaje trzymać kciuki, aby inne wielkie korporacje nie poszły śladem tego producenta, bo składanie własnego „peceta” lub kupno sensownego sprzętu do gier znów stanie się trudne do przełknięcia.
Źródło: VideoCardz
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








