Samochody benzynowe właśnie przekroczyły granicę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się bardzo odległa. Po raz pierwszy odpowiadają one za mniej niż połowę globalnej sprzedaży nowych aut. Rosnące ceny paliw tylko przyspieszają zmianę, na której korzystają elektryki i hybrydy.
Przez dziesięciolecia silnik benzynowy był podstawą światowej motoryzacji, ale jego dominacja wyraźnie dobiega końca. Najnowsze dane pokazują skalę zmian zachodzących na rynku nowych samochodów. Jeszcze pięć lat temu auta benzynowe miały 73% udziału w globalnej sprzedaży. W pierwszej połowie 2026 roku wynik stopniał do zaledwie 49%.
Samochody benzynowe pierwszy raz spadły poniżej 50%
Przekroczenie granicy 50% ma przede wszystkim znaczenie symboliczne, ale dobrze pokazuje tempo transformacji motoryzacji. Tak niskiego udziału samochodów benzynowych nie odnotowano od czasu ich upowszechnienia się w latach 20. ubiegłego wieku. W ciągu zaledwie pięciu lat straciły one aż 24 punkty procentowe globalnego rynku.
fot. Tesla
Nie oznacza to jednak, że samochody elektryczne stanowią już ponad połowę wszystkich nowych aut. Pozostałe 51% rynku obejmuje elektryki, hybrydy, modele EREV, diesle oraz pojazdy wykorzystujące inne paliwa. Wspólnym mianownikiem dużej części tej grupy jest jednak obecność akumulatora i silnika elektrycznego.
Na zmianę preferencji kierowców wpływa jednocześnie kilka czynników. Od początku 2026 roku rosną ceny ropy naftowej i paliw, przez co eksploatacja samochodu benzynowego staje się droższa. Jednocześnie spadają ceny akumulatorów, a wybór elektryków i hybryd jest coraz większy. Do tego dochodzą zaostrzane normy emisji. One dodatkowo zwiększają presję na tradycyjne napędy.
Chiny napędzają zmianę, ale benzyna szybko nie zniknie
Największą rolę w tej transformacji odgrywają Chiny, gdzie pojazdy nowej energii zdobyły już większość rynku. Podobny kierunek widać w Europie, choć tutaj szczególnie dużym zainteresowaniem cieszą się również hybrydy. Zmiany znacznie wolniej zachodzą natomiast w Stanach Zjednoczonych.
Samochody benzynowe pozostaną na drogach jeszcze przez wiele lat i nadal są sprzedawane w milionach egzemplarzy. Ważniejsze jest jednak to, że po raz pierwszy utraciły większościowy udział w globalnej sprzedaży nowych aut. Analitycy przewidują ponadto, że do 2030 roku elektryki mogą odpowiadać za ponad 30% światowej produkcji samochodów.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Dodaj komentarz