, Laptopy 14-15,8" Lenovo Testy

Test laptopa Lenovo IdeaPad B5400


Popularne produkty:

4 odpowiedzi na “Test laptopa Lenovo IdeaPad B5400”

  1. misza pisze:

    a jak ekran, można go skalibrować ? czy zaniebieszcza tak że przy próbach kalibracji kończy się skala…. ?

  2. dejwid pisze:

    Nie zgadzam się z opinią, że B5400 to bubel. Oczywiście jakością wykonania nie może konkurować z komputerami wyższej klasy, za to w swojej klasie cenowej jest już całkiem przyzwoicie wykonany (naprawiałem już dużo gorsze pod tym względem laptopy). Sztywność konstrukcji jest na niezłym poziomie (oczywiście wygina się ona przy mocnym nacisku, ale na pewno nie trzeba się bać, że złamie nam się w rękach). Nie występuje tu za to efekt „pływania” ekranu nawet przy mocnym nacisku od tyłu, czy też „skręcaniu” klapy z matrycą (a efekt ten występuje przecież nawet w przypadku dużo droższych komputerów). Co do słynnego „kaleczenia nadgarstków”. Mam w domu dwa B5400, z tym, że jeden kupiony pół roku po drugim. W starszym rant lekko wystawał, w nowszym krawędzie pokrywały się ze sobą idealnie (być może zauważono problem i dołożono plastikowe podkładki dystansujące pod śruby). Dołożyłem takie podkładki do starszego (w sklepie kosztują grosze)- teraz i tam nic już niczego nie „kaleczy”. Problem z touchpadem rzeczywiście występuje w wielu modelach Lenovo (nie tylko w B5400), ale i temu da się zaradzić naklejając pod touchpad (po wyciągnięciu dysku twardego) kawałek folii aluminiowej (można też w ogóle pozbyć się tego kawałka aluminiowego ekranu który nachodzi na touchpad, ale to wymaga już rozkręcania obudowy). Niestety Lenovo niewiele z tym robi, mimo, że zna problem (który, jak widać, jest przecież łatwy do rozwiązania). Problem z powtarzalnością podczas produkcji nie dotyczy jednak tylko tego konkretnego modelu i tylko tego producenta. Przykładowo: kupując telewizor (nawet i najdroższy), warto, w miarę możliwości, porównać kilka egzemplarzy pod względem jakości matrycy (gdzie nawet w obrębie jednego modelu, ale o innej przekątnej, mogą występować matryce różnych producentów, a i różnice i niedoskonałości obrazu możemy zauważyć nawet gdy postawimy obok siebie takie same telewizory z matrycami tego samego producenta). Teraz już chyba wszyscy produkują „masówkę”… W przypadku B5400 miało być przede wszystkim tanio, ale i w miarę możliwości solidnie. To się według mnie udało (bo naprawdę znam wiele droższych modeli tego i innych producentów, z którymi są znacznie poważniejsze problemy: łamiące się zaczepy zawiasów, pękające luty itp.). Jakością na pewno nie przebije mojej starej Toshiby Satellite 480CDT z 1997 r, która działa do dzisiaj (nawet bateria jeszcze „trzyma”). Tu mamy jednak produkt, który kosztuje tyle, co średniopółkowy smartfon- o tym nie należy zapominać. Zaletą jest to, co ma w środku. Szczególnie opłacalny jest zakup wersji z procesorem i3-4000M. W cenie B5400 można obecnie nabyć co najwyżej nowy komputer z Pentium N3540 lub AMD A6-6310, które pod względem wydajności są dużo słabsze niż i3-4000M. Nowszych komputerów często też nie można rozbudować- procesor i pamięć RAM są tam wlutowane na stałe. Zaletą B5400 jest też dysk SSHD w standardzie, który co prawda i tak zamieniłem na SSD (a hybrydowy włożyłem w miejsce napędu DVD), dzięki czemu np. start systemu Windows nie trwa nawet 10 sekund, ale nawet z oryginalnym dyskiem trwało to niewiele dłużej. Procesor graficzny. Czasy, kiedy grafiki Intela nadawały się praktycznie jedynie do wyświetlania pulpitu dawno już minęły. Co prawda gram mało i bardziej zależy mi na poprawnym odtwarzaniu filmów (bez problemu odtwarza 4K w H264, czy Full HD w H265), ale w trochę starsze gry też da się pograć. Na Youtube można zobaczyć filmiki, na których widać, że nawet niektóre nowsze gry działają znośnie (oczywiście nie w pełnych detalach). Sugeruję jednak dołożyć drugą kość RAMu, żeby pamięć działała w trybie dwukanałowym- dzięki większej przepustowości różnica (na korzyść) jest widoczna. Dostępne są też modele z GeForce GT 720M, ale nie jestem pewien czy warto dokładać, bo ta karta nie jest dużo szybsza niż HD 4600. W modelu z Pentium 3550M ze zintegrowanym HD 4000 GeForce mógłby się już jednak przydać. Powłoka ekranu jest matowa i to dla mnie duża zaleta. Kolory można podbić w panelu grafiki, ale ja wole takie jakie są (w obu laptopach nie są złe). Zastrzeżenia mogę mieć do poziomu czerni (jest zbyt jasna), ale kąty widzenia są akceptowalne. Głośniki? Są dwa ;). Można się pobawić equalizerem i nieco poprawić ich brzmienie. Ważne, że nie „harczą” nawet przy maksymalnej głośności (to też nie jest takie oczywiste w przypadku innych modeli). Komputer pracuje cicho i stabilnie (ani jeden, ani drugi nie zaliczył niespodziewanego restartu, czy niebieskiego ekranu). Bateria? Jak w teście. Na pewno nie ma tragedii. Czytnik linii papilarnych bardzo się przydaje. Nie wyobrażam już sobie logowania do systemu za pomocą hasła.
    Dla kogo jest ten komputer? Dla każdego kto szuka komputera o bardzo dobrej wydajności (i nawet nie mam tu na myśli tylko internetu czy filmów, ale raczej trochę „poważniejsze” zastosowania, jak wirtualizacja, czy programowanie) i przyzwoitej jakości za rozsądną cenę, ale nie jest namiętnym graczem, który musi grać we wszystko na pełnych detalach lub kimś kto przesadnie zwraca uwagę na elegancję i czy porty i gniazdka są po właściwej stronie.
    Jeśli ktoś nie czytał całego tekstu i jest ciekawy, czy kupiłbym go drugi raz: pierwszego B5400 kupiłem półtora roku temu dla osoby, która potrzebowała tylko, aby komputer działał, ale tak mi się spodobał, że mając pełną świadomość jego wad i zalet kupiłem drugi dla siebie. Po co przepłacać?

  3. Northools pisze:

    Wszystko zależy czego się szuka? Jako maszyna do Win 8.1, filmów i przeglądania internatu jest wystarczający. Po blisko miesiącu użytkowania stwierdzam, ze raczej nigdy nie kupiłbym go do firmy, jako sprzęt biurowy dla pracowników. Używam go tylko w domu wieczorami, przez godzinę lub dwie. Użytkowanie klawiatury jest raczej męczące, touchpad nie działa poprawnie, co jest raczej normą w modelach Lenovo z tej półki cenowej. Ekran jest średni, a głośniki po prostu odtwarzają coś tam zapuszczone na YT. Porty? Nie mam pojęcia, gdyż wykorzystuje tylko USB, HDMI i ładowanie. Do dzisiaj nie użyłem w żadnym laptopie innych portów, nie mówiąc już o CD/DWD czy jak to się tam nazywa? Wiem, rozumiem, są ludzie którzy tego wymagają i korzystają, lecz jeśli TY używasz komputera do płacenia rachunków, przeglądania Internetu i innych tego typu prostych rzeczy, to raczej nigdy nie przyjdzie Ci do głowy, że jest coś nie tak z tym sprzętem. A jest za to druga strona medalu. Zapłaciłem za nowy sprzęt 1000 PLN (listopad 2014) z Win 8.1 i wszystko działa. No może poza touchpadem. Ale po podłączeniu zewnętrznej myszki jest ok. Tak więc z mojego niskiego punktu widzenia na ten sprzęt, jest on ok. I tyle. A może aż tyle? To już zależy od Ciebie. Stare Lenovo R61, czyli poczciwy IBM bił to coś na głowę. Ale niestety, czasy się zmieniają. Wchodzą nowe systemy, zabawki, przeglądarki i dziadek R61 już dawno dostawał zadyszki.

    Pozdrawiam

  4. tomi pisze:

    KOSZMARNE laptopy
    g590 i ten tną nadgarstki – tak ochydnie krawędz ostra bez wyprofilowania ze nadgarstek boli pociety przez ostre brzegi obudowy
    BUBEL totalny , nedzna jakosc wykonania spasowanie zerowe , najgorsza jakosc plastiku
    przyciski touchpada dno , po miesiacu podskakują luzy ,
    totalnie najgorsza firma laptopowa totalmny badziew jak najdalej odradzam kazdemu
    i jeszcze najgorsze matryce z bladymi matowymi kolorami i koszmarne rozmieszczenie zasilania po 1 stronie port netowy po 2 stronie zasilajacy TOTALNY BUBEL KOSZMAR nie laptop

Dodaj komentarz


reklama