Lenovo Legion Go S z systemem SteamOS to powiew świeżości na rynku handheldów. Zapomnij o problemach Windows 11 – tutaj wydajność i intuicja idą w parze. Z procesorem AMD Ryzen Z1 Extreme i dopracowaną ergonomią, ta konsola zmienia zasady gry, oferując płynne i naturalne doświadczenia gamingowe. Czy warto? Sprawdźmy!
Spis treści
Nie ukrywam – kiedy testowałem oryginalnego Lenovo Legion Go S z systemem Windows 11, miałem mieszane uczucia. Mimo kilku fajnych decyzji projektowych, jak poprawiona ergonomia czy mobilna forma, całość ginęła pod ciężarem nieoptymalnego systemu operacyjnego i niezbyt porywającej wydajności. Windows 11, nawet w wersji odchudzonej, po prostu nie pasuje do kieszonkowego sprzętu, który z założenia ma działać szybko, lekko i intuicyjnie. Dlatego z ogromnym zaciekawieniem sięgnąłem po wersję Lenovo Legion Go S (SteamOS), która – przynajmniej na papierze – rozwiązuje największy problem swojego poprzednika.
Nie zaskoczę nikogo, mówiąc, że SteamOS odmienia sposób korzystania z tej konsoli. Wreszcie czuć, że urządzenie zostało zaprojektowane z myślą o graczach, a nie jako kompromis między laptopem a konsolą. Menu działa płynnie, interfejs jest czytelny, a dostęp do biblioteki gier z platformy Steam – natychmiastowy. Nie muszę kombinować, jak odpalić grę, nie walczę z aktualizacjami w tle, nie marnuję czasu na optymalizowanie systemu. Wszystko tu jest prostsze. I choć nasza testowana wersja kosztuje więcej niż edycja z Windowsem (2549 złotych), to trudno nie dostrzec wartości, jaką daje ten wybór.
Nie oznacza to, że Lenovo Legion Go S (SteamOS) nie ma słabszych stron. Steam Deck OLED wciąż prowadzi pod względem kultury pracy i ergonomii. Ale czy każda konsola musi być cicha jak szept i chłodna jak poranna mgła? Dla mnie istotniejsze jest to, że Lenovo w końcu przestało gonić za nierealnym ideałem komputera w formie handhelda i zaproponowało rozwiązanie, które po prostu ma sens. Granie na tym urządzeniu jest wreszcie naturalne – a to w tej klasie sprzętu ogromna zmiana.
Jeśli więc szukasz konsoli, która nie próbuje udawać stacji roboczej, a jednocześnie nie kosztuje tyle, co porządny laptop, Lenovo Legion Go S (SteamOS) może cię naprawdę zaskoczyć. Tylko czy na tyle, by konkurować z liderami segmentu? O tym w dalszej części testu.
SteamOS wprowadza Legion Go S na zupełnie nowy tor – to pierwszy raz, gdy ta konsola nie sprawia wrażenia sprzętu stworzonego wbrew sobie.
Lenovo Legion Go S (SteamOS) – fioletowy wojownik z dopracowaną ergonomią i solidnym ekranem
Choć Lenovo Legion Go S (SteamOS) nie wnosi rewolucji do designu względem swojego pierwowzoru z Windowsem, to zmiana koloru obudowy robi więcej, niż można by przypuszczać. Wersja testowa w odcieniu Nebula – głębokim, lekko metalicznym fiolecie – prezentuje się świetnie i zdecydowanie bardziej przemawia do mojego gustu niż poprzednia, biało-szara wersja. Co istotne, ten ciemniejszy wariant dużo lepiej radzi sobie z ukrywaniem zabrudzeń i odcisków palców – detal, ale taki, który w codziennym użytkowaniu naprawdę doceniam.
Obudowa to nadal plastik, co może zniechęcić fanów premium materiałów, zwłaszcza po wcześniejszym modelu z elementami aluminium. Ale z drugiej strony – ten plastik nie trzeszczy, nie ugina się w dłoniach i sprawia wrażenie trwałego. Na tyle, że podczas testów miałem wrażenie, że sprzęt wytrzyma więcej, niż sugeruje jego kompaktowy wygląd. Oczywiście nie odważyłem się upuścić wypożyczonego egzemplarza, ale całość wydaje się dobrze spasowana i solidna. W tej cenie – czyli 2549 złotych – trudno oczekiwać konstrukcji z lotniczego aluminium, ale jednocześnie nic tu nie sprawia wrażenia taniego czy nieprzemyślanego.
Lenovo nie kombinowało z układem przycisków i słusznie – układ przypomina ten z kontrolera Xbox, z przesuniętymi gałkami analogowymi, czterema przyciskami frontowymi i wygodnym krzyżakiem. Z tyłu znajdziemy przyciski pomocnicze i regulację skoku spustów – coś, co gracze docenią, zwłaszcza w bardziej precyzyjnych tytułach. Wszystko leży pod palcami intuicyjnie, a konsola nie męczy nadgarstków nawet po dłuższych sesjach. Dla mnie ergonomia to jeden z najmocniejszych punktów tego urządzenia.
Zaskoczyło mnie, jak dobrze działa tu ekran – niby ten sam, co wcześniej, ale w parze ze SteamOS wygląda na bardziej żywy – 8-calowy panel IPS z rozdzielczością 1920 x 1200 pikseli i odświeżaniem 120 Hz robi bardzo dobre wrażenie. Kolory są nasycone, a jasność – mimo lekkiego spadku względem wersji z Windowsem – zupełnie wystarczająca. 441 nitów w trybie maksymalnym może nie powala na kolana, ale to więcej niż wystarczy do grania w pociągu, w kawiarni czy przy oknie w słoneczny dzień.
Co ciekawe, największa różnica względem starszej wersji leży nie w parametrach, ale w odbiorze wizualnym. Przy 70% jasności, czyli moim domyślnym ustawieniu, wyświetlacz wygląda naturalnie i oferuje świetną reprodukcję barw – zwłaszcza w grach, które bazują na kontrastach i dynamicznym świetle.
Nie każda konsola mobilna w tym segmencie oferuje tak przyjemny balans między wielkością, jakością obrazu a ergonomią. W Legion Go S (SteamOS) wszystko to zgrywa się w spójną całość – i choć nie jest to ekran OLED, to nie miałem ani razu wrażenia, że gram na czymś gorszym.
Więcej o samej konstrukcji urządzenia możesz przeczytać w naszej recenzji Lenovo Legion Go S z systemem Windows 11 – tam dokładnie omawiamy budowę, materiały i ergonomię.
Nowa kolorystyka, dopracowana ergonomia i wyświetlacz, który nie rozczarowuje – Lenovo Legion Go S (SteamOS) zaskakuje nie krzykliwym designem, a przemyślaną całością.
AMD Ryzen Z1 Extreme w Lenovo Legion Go S (SteamOS): wydajność bez kompromisów
Zdecydowanie nie jestem fanem zbędnych zachwytów nad samą specyfikacją, ale w przypadku Lenovo Legion Go S (SteamOS) nie sposób pominąć faktu, że mamy tu do czynienia z jednostką wyjątkową – AMD Ryzen Z1 Extreme. To układ, który nie tylko brzmi groźnie, ale rzeczywiście takim jest. 8 rdzeni i 16 wątków, taktowanie dochodzące do 5,1 GHz – brzmi jak overkill dla handhelda, a jednak to właśnie ten procesor dyktuje nowe tempo dla przenośnego grania.
W codziennym użytkowaniu nie trzeba długo czekać na pokaz możliwości. System SteamOS błyskawicznie uruchamia się z dysku PCIe 4.0, aplikacje odpalają się bez zająknięcia, a sama nawigacja po interfejsie jest absolutnie płynna. Ale prawdziwa magia zaczyna się w grach. W połączeniu z lekkim środowiskiem systemowym, Z1 Extreme pokazuje, co to znaczy mobilna wydajność klasy premium. Nie chodzi tylko o więcej klatek na sekundę, ale o stabilność, brak throttlingu i przewidywalną responsywność.
Dla testu porównywałem wersję Ryzen Z1 Extreme z modelem wyposażonym w Ryzen Z2 Go na Windows 11. I choć oba układy mają swoje miejsce na rynku, różnica jest wyczuwalna – nie tylko na papierze, ale i w praktyce. W najbardziej wymagających momentach Z1 Extreme nie traci impetu. Co ciekawe, nawet w grach, gdzie procesor ma mniejsze znaczenie niż GPU, Legion Go S ze SteamOS potrafił wycisnąć więcej – zapewne dzięki efektywnej optymalizacji samego systemu.
Nie twierdzę, że Z2 Go to zły wybór – ale Z1 Extreme w Lenovo Legion Go S (SteamOS) to absolutny top tej konstrukcji, dopóki nie zadebiutuje model z Z2 Extreme. Jeśli ktoś zatem planuje traktować konsolę jako poważne narzędzie do grania (nawet poza domem), nie ma się co oszukiwać: wybór jest tylko jeden.
Ryzen Z1 Extreme w Legion Go S (SteamOS) to nie tylko lepszy procesor – to fundament doświadczenia premium w tej klasie urządzeń.
Wydajność Lenovo Legion Go S (SteamOS): zaskakująca przewaga SteamOS nad Windows 11
Nie spodziewałem się aż tak wyraźnych różnic. Choć obie wersje Legion Go S – ta z Ryzen Z1 Extreme i ta z Ryzen Z2 Go – mają niemal identyczny sprzęt, to wydajność w grach rozkłada karty na nowo. Różnice zaczynają się już przy pierwszym uruchomieniu – SteamOS wstaje szybciej, działa lżej i nie zalewa systemu niepotrzebnymi procesami w tle. Wydaje się, że ten system naprawdę został zaprojektowany z myślą o granie – a nie tylko o kompatybilności.
W testach takich jak Shadow of the Tomb Raider czy Cyberpunk 2077 nie ma wątpliwości, kto rozdaje karty. Legion Go S (SteamOS) z Z1 Extreme bije na głowe swojego odpowiednika z systemem Microsoftu.
Gdy porównuję fps-y – różnice od 5 do 15 klatek na sekundę – widzę coś więcej niż tylko cyfry. Widzę płynność, która robi różnicę podczas celowania, eksploracji, unikania pocisków. Nagle 30 fps staje się 45, a 45 fps zmienia się w płynne 60. To nie są drobiazgi, które widzi tylko benchmark – to realna różnica, którą czuć w palcach. SteamOS zdaje się lepiej zarządzać zasobami, efektywniej chłodzić i przede wszystkim – nie przeszkadzać.
Oczywiście, można podłączyć zasilanie i próbować na Windowsie wymusić więcej. Ale nawet w trybie 40 W Windows 11 nie był w stanie dogonić tego, co SteamOS osiągał na profilu domyślnym. To mówi samo za siebie. Dla mnie to jasny sygnał: jeśli zależy Ci na maksymalnej wydajności w grach, wybierasz SteamOS.
Nie znaczy to, że SteamOS jest bez wad – brak niektórych narzędzi czy ograniczenia w kompatybilności mogą być dla niektórych problemem. Ale jeśli Twoim głównym celem jest granie – to właśnie ten system daje Ci najwięcej za tę samą cenę sprzętu.
Zaskakująco dobrze wypada też zarządzanie temperaturą i kultura pracy. Legion Go S nigdy nie był przesadnie gorący ani głośny. Ciepło skutecznie odprowadzane górą, wentylatory potrafią być głośne, ale nie uciążliwe – to wszystko sprawia, że nawet dłuższe sesje gamingowe nie są problemem. A bateria? Owszem, 2 godziny to nie rekord świata, ale z takim procesorem i ekranem? Wynik wystarczający, choc pozostawiający niedosyt.
Legion Go S (SteamOS) to przykład, jak wiele zyskujesz, gdy sprzęt i system naprawdę ze sobą współpracują – różnica między SteamOS a Windows 11 to nie detal, to kluczowy wybór.
SteamOS w Lenovo Legion Go S – system, który po prostu ma sens
Z każdą godziną spędzoną z Lenovo Legion Go S (SteamOS) coraz wyraźniej dostrzegałem, że interfejs użytkownika ma znaczenie większe, niż chcielibyśmy przyznać. I choć Windows 11 wciąż dominuje na rynku desktopów, na ekranie o przekątnej 8 cali potrafi być bardziej przeszkodą niż pomocą. SteamOS z kolei od pierwszego uruchomienia sprawia wrażenie systemu stworzonego od podstaw z myślą o takim sprzęcie – to nie port, to świadomy projekt. Menu, ikony, przełączniki – wszystko jest dokładnie tam, gdzie powinno być, i dokładnie takie, jakie powinno być.
Nie chodzi tylko o wygodę – chodzi o spójność doświadczenia. Nawigowanie palcem po ekranie Legion Go S przypomina bardziej interakcję z konsolą niż z komputerem. Wszystkie funkcje są dostępne w zasięgu kciuka, a fizyczne przyciski uzupełniają ten interfejs w idealny sposób. Kiedy chcę przełączyć się do trybu pulpitu, robię to jednym gestem. KDE Plasma może nie jest najlżejszym środowiskiem graficznym, ale działa zaskakująco sprawnie, a to otwiera kolejne możliwości – od instalacji launcherów po uruchamianie gier spoza Steam.
Czy wszystko działa idealnie? Nie zawsze – ale rzadko kiedy miałem poczucie, że coś mnie blokuje. Gry uruchamiają się szybciej niż w wersji z Windows 11, interfejs jest znacznie bardziej responsywny, a system wydaje się po prostu lepiej przemyślany. Gdy w tle działa niestandardowy profil zasilania, a ja wskakuję do rozgrywki bez czekania na żadne aktualizacje sterowników czy restart usług, czuję, że to urządzenie robi dokładnie to, czego od niego oczekuję. A może nawet więcej.
SteamOS pozwala też ominąć typowe ograniczenia. Tak, Game Pass nie działa natywnie – ale nic nie stoi na przeszkodzie, by streamować gry. Tryb pulpitu pozwala dodawać launchery i właściwie grać we wszystko, co nie wymaga DirectX 12 z pełnym wsparciem. To otwiera drzwi do bogatszego ekosystemu, bez rezygnowania z wygody. I choć Microsoft daje nam większą kompatybilność, to często płacimy za nią cenę w postaci frustracji przy sterowaniu czy skalowaniu interfejsu.
Czy SteamOS w Lenovo Legion Go S to rozwiązanie idealne? Dla wielu graczy – zdecydowanie tak. Działa stabilnie, szybko i przewidywalnie, a nawigacja nie przypomina prób operowania myszką z wirtualnego kursora. To środowisko, które nie tylko obsługuje gry, ale im sprzyja.
SteamOS na Legion Go S pokazuje, jak może wyglądać mobilna przyszłość grania – płynna, szybka i bez kompromisów w kwestii użyteczności.
Czy warto kupić Lenovo Legion Go S (SteamOS)?
Testując Lenovo Legion Go S (SteamOS), poczułem w końcu, że ktoś naprawdę zrozumiał, czego oczekują gracze od handhelda z prawdziwego zdarzenia. Poprzedni model z Windows 11 zniechęcał topornym interfejsem i słabą optymalizacją – niby potrafił dużo, ale żadna czynność nie była w pełni satysfakcjonująca. Tymczasem wersja ze SteamOS tchnęła w sprzęt nowe życie. System uruchamia się błyskawicznie, interfejs jest responsywny, a gry działają bez zadyszki. I to nie jest marketingowa ściema – to doświadczenie, które czuć.
Ryzen Z1 Extreme to mocarz– nie tylko na papierze. W grach czuć dodatkowe klatki, stabilność i brak irytujących mikroprzycięć. A to wszystko przy zachowaniu świetnej ergonomii i świetnie skalibrowanego wyświetlacza. SteamOS i Z1 Extreme to duet, który po prostu działa. Co ważne, nie trzeba być maniakiem ustawień i grzebania w BIOS-ie – odpalasz i grasz. Takie podejście doceni każdy, kto ma dość walki ze sterownikami czy aktualizacjami Windowsa.
Nie mogę jednak nie wspomnieć o cenie. 2549 złotych za testowany egzemplarz to spora inwestycja, choć trudno mówić tu o przepłaceniu. To konsola z najwyższej półki, która udowadnia, że handheld nie musi być pełen kompromisów.
Zastanawiałem się, czy Steam Deck OLED nadal będę uważał za numer jeden, ale po testach Lenovo Legion Go S (SteamOS) nie jestem już tego taki pewien. Lenovo zrobiło kawał dobrej roboty. I choć nie jest to sprzęt dla każdego, dla gracza, który wie, czego chce – może to być najlepszy wybór w swojej klasie.
Lenovo Legion Go S (SteamOS) to konsola dla tych, którzy wiedzą, czego chcą – prostoty, szybkości i systemu, który nie walczy z użytkownikiem, tylko gra razem z nim.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.














