ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to potężny laptop, który nie idzie na kompromisy. Masywna konstrukcja, ogromny ekran Mini LED i topowe podzespoły – Intel Core Ultra 9 275HX i RTX 5090 Laptop – sprawiają, że to mobilna stacja roboczo-rozrywkowa dla najbardziej wymagających graczy, gotowych zapłacić fortunę za bezprecedensową moc.
Spis treści
Już sam jego wygląd mówi jasno: to nie jest sprzęt dla każdego. ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) robi wrażenie jeszcze zanim uruchomi się pierwszą grę. Masywna konstrukcja, paski świetlne LED, podświetlana klawiatura i ogromny 18-calowy ekran Mini LED – to po prostu laptop, który nie musi niczego udowadniać. Ma moc, ma charakter i ma cenę, która może zniechęcić wielu. Ale jeśli potraktujemy go jako mobilną stację roboczo-rozrywkową dla najbardziej wymagających graczy, a nie po prostu laptopa, nagle wszystko zaczyna mieć sens.
W nowej wersji ASUS wyraźnie dojrzał. Widać to nie tylko w lepiej zaprojektowanej obudowie, ale i w podejściu do chłodzenia, portów czy wreszcie – ekranu. Nebula HDR Mini LED o odświeżaniu 240 Hz i pełnej zgodności z G-Sync potrafi zaskoczyć jakością obrazu nawet wtedy, gdy nie gramy. To nie jest tylko gamingowy wyświetlacz – to panel, który mógłby konkurować z monitorami klasy premium. Co więcej, nowy SCAR 18 korzysta z mocy najnowszych układów Intela i NVIDII, co w praktyce oznacza absolutną dominację w benchmarkach – choć niekoniecznie rewolucję względem zeszłego roku.
Zaskakuje mnie, że mimo niewielkiego skoku wydajności generacyjnej, ten laptop nadal wchodzi na szczyt rankingów. I robi to bez większego wysiłku. Testując go, miałem wrażenie, że SCAR 18 w ogóle się nie poci – a przecież pod maską siedzi Intel Core Ultra 9 275HX, wspierany przez RTX 5090 Laptop i aż 64 GB pamięci RAM. To konfiguracja z innego świata. Czy jednak wystarczy to, by usprawiedliwić cenę wynoszącą ponad 23000 zł? Trudno nie zadawać sobie tego pytania, gdy podobnie wycenione są całe zestawy PC z topowym monitorem.
Dla mnie jednak ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to nie tylko cyfry i podzespoły. To dowód na to, że laptopy gamingowe wciąż potrafią być efektowne, przemyślane i… zaskakująco komfortowe w codziennym użytkowaniu. Jasne, nie włożysz go do plecaka i nie odpalisz na kolanach w pociągu, ale przecież nie taki jest jego cel. To maszyna dla graczy, którzy chcą wszystkiego – i nie mają nic przeciwko temu, by zapłacić za to więcej niż przeciętny Kowalski za używane auto.
Design i konstrukcja ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) – potęga w nowej odsłonie
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to jeden z tych laptopów, które nie przechodzą niezauważone. Jest ogromny, ciężki i od razu budzi respekt. Waży 3,5 kg – i choć dziś wielu producentów stawia na mobilność, ASUS w tym przypadku celowo idzie pod prąd. To maszyna stworzona z myślą o stacjonarnym graniu w wysokiej rozdzielczości, a nie o noszeniu jej w plecaku. Mimo wszystko – ta toporna forma ma w sobie coś pociągającego. SCAR 18 wygląda jak laptop, który przetrwa wszystko, nawet długie sesje z Cyberpunkiem na maksymalnych ustawieniach.
Cieszy mnie, że ASUS wreszcie porzucił ten kontrowersyjny, półprzezroczysty plastik z poprzedniego modelu. Zamiast tego dostajemy matowoczarną, miękką w dotyku obudowę, która w końcu wygląda na produkt z segmentu premium. Pokrywa została wykonana z aluminium – to jedyny metalowy element konstrukcji – reszta to wysokiej jakości tworzywo sztuczne. Nie wszystkim może to przypaść do gustu, ale z mojego punktu widzenia to rozsądny kompromis: plastik lepiej odprowadza ciepło i znacząco zmniejsza wagę całego zestawu.
Zupełnie nowy akcent to panel AniMe Matrix LED na pokrywie – element znany wcześniej z modeli Zephyrus. Można tam wyświetlać własne animacje, teksty czy grafiki, ale szczerze? Dla mnie to zbędny bajer. Na początku robi wrażenie, później staje się irytującym źródłem światła, zwłaszcza jeśli laptop stoi przy ścianie. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po kilku godzinach użytkowania SCAR 18, było jego wyłączenie. Miło, że jest, ale równie dobrze mógłby nie istnieć – wolę, kiedy sprzęt przemawia wydajnością, a nie migającymi pikselami.
Zmienił się także grill oświetleniowy. W nowej wersji pasek RGB pod obudową jest węższy i bardziej dyskretny. Oświetlenie boczne dodaje efektu lewitującej konstrukcji, co naprawdę dobrze prezentuje się na biurku. Aura Sync wciąż działa świetnie i daje pełną kontrolę nad światłem – jeśli lubisz gamingowe LED-y, poczujesz się tu jak w domu. Jeśli nie – bez problemu je wyłączysz. ASUSpostawił na elastyczność, co zawsze doceniam.
Jest jednak kilka rzeczy, które można było rozwiązać lepiej. Zawias jest solidny i dobrze trzyma ekran, ale nie ma żadnego wycięcia ani wgłębienia, które pozwoliłoby łatwo podnieść pokrywę. Laptop trzeba otwierać dwoma rękami – niby drobiazg, ale w tej klasie sprzętu liczą się właśnie takie detale. Zwłaszcza że konkurencja potrafi to zrobić lepiej.
Również kabel zasilający rozczarowuje. Zrezygnowano z wtyczki pod kątem prostym, co oznacza, że przewód wystaje sztywno z lewej strony i psuje estetykę, kiedy urządzenie stoi na biurku. To tym bardziej dziwi, że mamy do czynienia z laptopem, który przez większość czasu i tak działa podłączony do zasilacza – ASUS mógł zadbać o bardziej ergonomiczne rozwiązanie.
Design nowego SCAR 18 jest stonowany, dojrzalszy i wyraźnie bardziej przemyślany niż w poprzedniku. ASUS odszedł od młodzieżowego nadmiaru logotypów i błyskotek, tworząc maszynę, która wygląda jak coś, co kosztuje ponad 20 tysięcy złotych – choć wciąż wymaga pielęgnacji. Matowa powierzchnia łatwo zbiera tłuste ślady i odciski palców, więc jeśli cenisz czystość, przygotuj się na regularne sięganie po ściereczkę z mikrofibry.
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to laptop, który wygląda, jakby kosztował fortunę – i rzeczywiście kosztuje. Ale tym razem ASUS zadbał, by każdy detal konstrukcji miał swoje uzasadnienie.
Porty, klawiatura i gładzik w ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) – między wygodą a kompromisem
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to laptop, który pod względem łączności stara się iść na rękę użytkownikowi, ale niektóre decyzje projektowe pozostawiają we mnie lekki niedosyt. W przeciwieństwie do większości konkurentów z 18-calowym ekranem, ASUS nie przeniósł wszystkich portów na tył. Boczne złącza nadal tu dominują, co z jednej strony ułatwia dostęp, a z drugiej – wprowadza niepotrzebny bałagan kabli przy dłuższej konfiguracji. Osobiście wolałbym układ tylny, szczególnie w tak dużym, raczej stacjonarnym laptopie.
Porty są jednak dobrze rozmieszczone – zwłaszcza po lewej stronie, gdzie znajdziemy złącze zasilania, HDMI 2.1, Ethernet oraz dwa porty Thunderbolt 5. Wszystkie elementy znajdują się z dala od użytkownika, co pozwala je łatwo ukryć za krawędzią biurka. Prawa strona to już tylko dwa porty USB-A i wlot powietrza – minimalizm, który doceniam, choć przydałby się jeszcze jeden USB-C lub slot na kartę microSD. Tego ostatniego brak naprawdę dziwi, biorąc pod uwagę segment, w którym plasuje się ten laptop.
Największy problem mam ze złączem zasilania. ASUS z jakiegoś powodu zrezygnował z wtyczki ustawionej pod kątem 90 stopni, przez co kabel wystaje sztywno z boku i w moim przypadku regularnie się przesuwa. To niepokojące – zwłaszcza że czasami można go przypadkowo wypiąć. W laptopie za ponad 20 tysięcy złotych oczekuję solidniejszego rozwiązania.
Na szczęście ASUS nie zawiódł w kwestii klawiatury. Choć technicznie to klasyczny mechanizm membranowy, pisze się na niej zaskakująco dobrze. Skok jest sprężysty, wyczuwalny, a rozmieszczenie klawiszy intuicyjne. Miłym dodatkiem jest pełnowymiarowa klawiatura numeryczna, choć środkowa część układu jest nieco ściśnięta – szczególnie strzałki, które mogłyby mieć więcej przestrzeni. Mimo to wolę taki kompromis niż półrozmiarowe przyciski.
Ponad klawiaturą znalazło się miejsce dla fizycznych przycisków funkcyjnych – do regulacji głośności, wyciszania mikrofonu czy uruchamiania aplikacji Armoury Crate. To wygodne rozwiązanie i coś, czego często brakuje w laptopach konkurencji. Zaskakuje mnie, że nie wszystkie topowe modele oferują coś tak prostego i skutecznego – ASUS daje przykład, że można to zrobić dobrze.
Podświetlenie RGB w SCAR 18 to klasyka gatunku. Możemy je w pełni dostosować w oprogramowaniu, łącznie z synchronizacją z innymi urządzeniami z ekosystemu ROG. Kolory są żywe, a ich równomierne rozłożenie zasługuje na uznanie – choć trzeba zaznaczyć, że podwójne legendy na niektórych klawiszach nie są równomiernie doświetlone. Razer rozwiązał to lepiej, stosując dodatkowe źródło światła – tutaj brakuje tej precyzji, ale trudno to uznać za poważny zarzut.
Gładzik jest jednym z lepszych, z jakimi miałem do czynienia w laptopach gamingowych. Szklana powierzchnia zapewnia świetny poślizg, a precyzja działania stoi na wysokim poziomie. Jego delikatne przesunięcie w lewo względem klawiatury to praktyczny zabieg – nie koliduje z klawiaturą numeryczną i pozwala na swobodne korzystanie z gładzika nawet podczas pisania.
Na tle konkurencji ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) wypada bardzo solidnie – zwłaszcza pod względem komfortu użytkowania. Porty mogłyby być lepiej rozmieszczone, a klawiatura zyskałaby na minimalnych poprawkach, ale w codziennym użytkowaniu to sprzęt, który po prostu działa dobrze. I choć niektóre decyzje konstrukcyjne mnie zaskoczyły, całość nadal budzi zaufanie – a to w sprzęcie dla graczy najważniejsze.
SCAR 18 to dowód na to, że nawet w laptopie o brutalnej mocy można zadbać o wygodę użytkownika – choć niektóre decyzje projektowe mogłyby być bardziej przemyślane.
Mini LED bez kompromisów – ekran ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025)
W tym roku ASUS po raz kolejny pokazał, że traktuje temat wyświetlaczy w laptopach gamingowych naprawdę poważnie. Zastosowany w modelu ROG Strix SCAR 18 (2025) panel Mini LED ROG Nebula HDR to jedno z głównych źródeł przewagi. Mamy tu do czynienia z ekranem, który potrafi zaskoczyć nie tylko gracza, ale i kogoś, kto zajmuje się pracą z obrazem na co dzień. Rozdzielczość 2.5K (2560 × 1600 pikseli), odświeżanie 240 Hz i czas reakcji 3 ms to wartości, które już na papierze robią wrażenie – ale dopiero w praktyce widać, jak dobrze to wszystko zostało zestrojone.
Największe wrażenie zrobiła na mnie równowaga między kontrastem a jasnością. To rzadkie połączenie, bo Mini LED-y często albo błyszczą w HDR, albo męczą się z wyświetlaniem ciemniejszych scen w standardowym SDR. ASUS wyraźnie dopracował technologię stref przyciemniania. Efekt halo wokół jasnych obiektów praktycznie nie występuje. Czerń jest głęboka, nawet przy podświetleniu klawiatury czy ambientowych LED-ach dookoła – a przecież takie rzeczy często potrafią zdradzić niedoskonałości wyświetlacza.
Technologia Ambient Contrast Ratio nowej generacji to kolejny krok we właściwą stronę. W testach miałem okazję pracować i grać przy mocnym świetle dziennym, w pomieszczeniu z dużymi przeszkleniami i ten ekran naprawdę radził sobie z odblaskami. Matowa powierzchnia to jedno, ale istotna jest też równomierność luminancji. ASUS zredukował te subtelne nierówności, które wcześniej dało się zauważyć przy białych tłach. Jasność SDR sięga 500 nitów, a w trybie HDR potrafi przebić 1100 nitów – i w żadnym momencie nie odnosiłem wrażenia, że coś tracę na jakości obrazu.
Co ciekawe, ASUS daje możliwość wyboru trybu podświetlenia – jedno- lub wielostrefowego. Domyślnie korzystałem z wersji wielostrefowej, która daje bardziej dynamiczny efekt w grach, ale przełączenie na tryb statyczny sprawdziło się świetnie przy pracy z grafiką i montażu. Kolory są tu bardzo dobrze skalibrowane już fabrycznie, a szeroki gamut barwny faktycznie przekłada się na bogatszy odbiór treści. W praktyce, niezależnie czy odpalałem Cyberpunka, edytowałem zdjęcia czy streamowałem, ekran zachowywał pełną spójność.
Wyświetlacz w ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to nie kompromis, a deklaracja – zrobiliśmy to po swojemu i lepiej, niż oczekiwaliście.
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025): Potwór pod maską. Co drzemie w środku?
Zacznijmy od tego, co najważniejsze – sercem nowego ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) jest Intel Core Ultra 9 275HX, czyli jednostka z najwyższej półki mobilnych procesorów. Mamy tu do czynienia z 24-rdzeniowym układem z hybrydową architekturą, który w praktyce sprawdza się znakomicie – zarówno przy codziennych zadaniach, jak i pod mocnym obciążeniem. W testach pracowałem głównie na profilu Turbo w Armoury Crate, co pozwoliło procesorowi działać w zakresie od 150 do 175 W. I tu naprawdę widać, że ASUS nie bał się dać mu przestrzeni do rozwoju.
Warto przy tym zaznaczyć, że mimo ograniczeń typowych dla platformy mobilnej, ten CPU naprawdę daje radę. Nie jest to może poziom desktopowego i9-14900K, ale nie taki też ma być jego cel. Core Ultra 9 275HX bez mrugnięcia okiem radził sobie z edycją materiałów wideo, zadaniami AI, a nawet bardziej skomplikowanymi kompilacjami kodu. Co ciekawe – nawet w trybie Silent, bez ładowarki, laptop działał płynnie, bez zadyszki. To naprawdę robi wrażenie.
Dla graczy jeszcze istotniejsza będzie jednak karta graficzna, a w tym przypadku mówimy o mobilnym wariancie NVIDIA GeForce RTX 5090. Choć nosi nazwę znaną z topowych pecetów, warto pamiętać, że to nie ta sama liga, jeśli chodzi o moc. Wersja laptopowa działa z ograniczeniem mocy do 175 W, podczas gdy jej desktopowy odpowiednik sięga nawet 575 W. Mamy więc do czynienia z nieco inną bestią – wciąż bardzo potężną, ale bardziej ujarzmioną.
Z drugiej strony, ograniczenia te są po prostu konieczne. Gdyby mobilna 5090 miała pracować z pełną mocą, Scar 18 zamieniłby się w grill, a bateria wytrzymywałaby może kwadrans. W tej wersji ASUS poszedł na kompromis – maksymalna wydajność, jaką można bezpiecznie osiągnąć w laptopie, została wyciągnięta niemal do granic. W grach AAA, przy rozdzielczości QHD+, RTX 5090 Laptop radzi sobie bardzo dobrze, nawet jeśli nie zawsze osiąga te same liczby co stacjonarne potwory.
Na uwagę zasługuje też fakt, że Scar 18 został wyposażony w aż 64 GB pamięci RAM DDR5 o taktowaniu 5600 MHz i dysk SSD PCIe 4.0 o pojemności 4 TB. To nie tylko komfort, to zapas mocy, który pozwala myśleć o laptopie nie tylko w kontekście grania, ale i pracy kreatywnej, czy nawet zastosowań półprofesjonalnych. Montaż wideo w 4K, projektowanie 3D, sztuczna inteligencja – wszystko idzie tu gładko. Dla kogoś, kto szuka sprzętu bez kompromisów – to naprawdę mocna propozycja.
Nie zamierzam udawać, że ten zestaw nie ma ograniczeń. To nadal sprzęt mobilny, co oznacza, że trzeba pamiętać o termice i zarządzaniu energią. Ale biorąc pod uwagę, jak sprawnie ASUS poradził sobie z chłodzeniem i jak dobrze zoptymalizował profile wydajnościowe, mam wrażenie, że wycisnął z tej platformy wszystko, co się dało – i zrobił to z głową.
Core Ultra 9 i mobilna RTX 5090 w SCAR 18 robią wrażenie – to zestaw, który poradzi sobie z niemal każdym zadaniem, o ile pamiętasz, że to wciąż laptop, a nie stacjonarny piec.
Jak ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) radzi sobie w grach? Sprawdzam to na własne oczy
Nie da się ukryć – ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to laptop z najwyższej półki i choć jego rozmiary nie należą do najmniejszych, potrafi zaskoczyć płynnością działania. Na pokładzie znalazł się mobilny układ graficzny NVIDIA GeForce RTX 5090 i już samo to sprawia, że trudno przejść obok niego obojętnie. Ale cyfry na papierze to jedno – mnie interesuje, jak ten sprzęt radzi sobie wtedy, gdy GPU ma naprawdę co robić. Odpalam więc gry, ustawiam wszystko na maksimum, rozdzielczość natywna 2560 × 1600, i sprawdzam, czy SCAR 18 udźwignie to bez zadyszki.
Zacznijmy spokojnie, od tytułów starszej generacji – bo to właśnie one potrafią pięknie pokazać, co sprzęt ma pod maską bez wspomagania. I tu od razu widać klasę tego laptopa. Nawet przy maksymalnych ustawieniach graficznych, SCAR 18 nie traci kroku – trzyma bardzo wysoką liczbę klatek na sekundę i zachowuje pełną płynność. Gra się po prostu przyjemnie. Szczególnie dobrze wypada Shadow of The Tomb Raider, która mimo swojego wieku, wciąż potrafi dać GPU nieco w kość – ale nie w tym przypadku. Tu wszystko chodzi jak w zegarku.
Współczesne produkcje to już inna para kaloszy. Trzeba liczyć się z tym, że nie każda gra pozwoli utrzymać stałe 100+ kl./s przy natywnych ustawieniach bez kompromisów. Ale co ciekawe, w wielu przypadkach nawet włączenie ray tracingu nie przynosi tak dużego spadku, jakiego można by się spodziewać. To zasługa nowej architektury Blackwell oraz tego, jak efektywnie działa technologia generowania klatek. Działa to sprawnie, bez opóźnień, choć oczywiście nie jest zupełnie pozbawione drobnych artefaktów graficznych – da się je zauważyć, ale trudno uznać je za coś, co przeszkadza w grze.
Największe różnice w wydajności zauważam wtedy, gdy przechodzę do bardziej zaawansowanych efektów – ray tracingu w pełnym wydaniu. I tu właśnie ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) pokazuje, że choć jest laptopem, to gra w lidze dużych. W trybach z aktywnym pełnym śledzeniem promieni wynik potrafi spaść nawet poniżej granicy płynnej rozgrywki. Ale nie ma co dramatyzować – wystarczy aktywować DLSS i podbić generowanie klatek do x2, żeby liczba fps-ów wzrosła nawet pięciokrotnie. Jakość grafiki wciąż pozostaje świetna, a całość wygląda zadziwiająco dobrze jak na przenośny sprzęt.
Gdy odpaliłem Cyberpunk 2077 i Wiedźmina 3: Dziki Gon, wiedziałem, że nie będzie taryfy ulgowej. I choć w tych grach laptop nie ma lekko, to da się zauważyć postęp względem poprzedniej generacji. Co prawda przy pełnym RT liczba klatek potrafi spaść dramatycznie, ale wystarczy jedna zmiana – przełączenie DLSS na tryb Wydajność – i od razu widać skok. Z pomocą przychodzi też generowanie klatek, które w trybie x2 daje naprawdę satysfakcjonujące efekty, bez zbyt dużego kompromisu jakości. Trzeba jednak uważać – wyższe ustawienia MFG powodują błędy graficzne i zauważalne opóźnienia, więc lepiej się ich wystrzegać, jeśli zależy ci na stabilności.
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) nie robi rewolucji, ale skutecznie broni swojej pozycji jako jeden z najmocniejszych laptopów do grania. Oferuje zrównoważoną wydajność, ogromne możliwości konfiguracji i faktycznie robi różnicę tam, gdzie poprzednia generacja dochodziła już do ściany.
Cisza? Nie tym razem. Chłodzenie w ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025)
Gdy odpaliłem ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) i wrzuciłem go na pełne obroty, od razu zrozumiałem jedno – ten laptop nie zamierza grać w ciszę. ASUS trzyma się sprawdzonej koncepcji chłodzenia wyloty powietrza umieścił z tyłu, a zasilanie świeżym powietrzem zapewniają wloty z boków, spodu i – co ciekawe – z przestrzeni między klawiszami. To naprawdę działa. Laptop nie parzy nawet wtedy, gdy karta graficzna i procesor łapią maksymalne temperatury.
Kluczowy jest tu zestaw chłodzący oparty na komorze parowej i technologii Tri-Fan, który odprowadza ciepło skutecznie nawet z podpórki pod nadgarstki. Jest też płynny metal od Thermal Grizzly, który ASUS konsekwentnie stosuje w swoich topowych modelach – i to czuć. Nawet po godzinie grania nie ma wrażenia, że palce przylepiają się do rozgrzanych klawiszy. Klawiatura się nagrzewa, ale nie do poziomu, który zmuszałby do przerwy.
Są jednak kompromisy. Gdy wszystko pracuje na maksa, SCAR 18 potrafi być głośniejszy niż byśmy tego chcieli. W trybie turbo dźwięk wentylatorów przypomina startujące drony – niski, świdrujący szum, który bez słuchawek może być uciążliwy. Osobiście od razu sięgnąłem po słuchawki z ANC, bo przy dłuższych sesjach dźwięk układu chłodzenia wyraźnie przebija się przez grę czy muzykę.
Co ciekawe, mimo tej agresywnej charakterystyki, system chłodzenia nie wydaje się przesadnie wyżyłowany. Mam wrażenie, że ASUS tym razem skupił się nie tylko na wydajności, ale też na kontroli temperatur powierzchni użytkowych – a to ma znaczenie. Nie muszę się zastanawiać, gdzie położyć dłonie, żeby uniknąć gorąca. Po prostu gram.
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) chłodzi się jak stacjonarka, ale brzmi jak miniaturowy odrzutowiec – coś za coś. Z wydajnością jest wzorowo, ale słuchawki to wręcz obowiązek.
Czy warto kupić ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025)?
Gdyby ktoś mnie zapytał, czy ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) to laptop wart swojej ceny, odpowiedziałbym: Tak, ale nie każdemu. To sprzęt, który nie udaje, że jest dla wszystkich – jest skierowany do użytkownika świadomego, który wie, że chce mieć mobilne maksimum. Mamy tu i procesor Intel Core Ultra 9 275HX, i topową grafikę RTX 5090 Laptop, i ekran Mini LED 240 Hz. To wszystko robi wrażenie. Ale jeśli nie zamierzasz wykorzystywać tej mocy, może nie być sensu wydawać takich pieniędzy tylko po to, by uruchamiać Steama szybciej niż inni.
Dla mnie kluczowe było to, jak ten laptop radzi sobie z realnymi zadaniami – montażem wideo, AI, dużymi projektami 3D, oczywiście też grami. I powiem wprost: SCAR 18 nie zawiódł mnie ani razu. To laptop, który pracuje tak, jak obiecuje – szybko, płynnie i bez zająknięcia. Nawet w trybie Silent, bez ładowarki, jego wydajność pozostaje zaskakująco wysoka. ASUS zrobił tu naprawdę kawał dobrej roboty. A to, że sprzęt da się realnie wykorzystywać także w pracy, czyni go czymś więcej niż tylko zabawką do gamingu.
Z drugiej strony – ten laptop nie jest wolny od kompromisów. Głośność wentylatorów w trybie Turbo przypomina start drona. Jeśli grasz bez słuchawek, może to szybko zmęczyć. Do tego – choć temperatura nie parzy – sprzęt się nagrzewa. Ale czy to wada? Moim zdaniem to raczej naturalna konsekwencja pakowania tak potężnych podzespołów w relatywnie cienką obudowę. ASUS podszedł do tego dojrzale – temperatura jest dobrze rozłożona, a chłodzenie nie udaje cichego.
W tej klasie nie ma miejsca na półśrodki – i ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) też się nie bawi w kompromisy. To maszyna, która wie, czym jest i do czego służy. Jeśli szukasz laptopa, który zastąpi ci stacjonarkę w pracy i rozrywce, a przy tym nie boisz się ceny, rozmiaru i głośności – to bardzo możliwe, że właśnie znalazłeś idealnego kandydata.
ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) nie jest laptopem dla każdego – ale dla tych, którzy naprawdę go potrzebują, będzie jak broń szyta na miarę.
- Dla gracza10
- Do pracy10
- Do podróży6
- Dla grafika10
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025)
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.

















Jestem użytkowniczką ROG Strix Scar 18 od kilku dni. To naprawdę potężna maszyna, ale nie dla każdego. Dla osób, które szukają mobilnej stacji roboczej do grania, pracy z AI, renderingu czy edycji 4K – to prawdziwy kombajn. Ekran Mini LED robi robotę, a 5090-ka w wersji laptopowej to niemal desktopowa moc.
Świetny ekran, topowa grafika, skuteczne (choć głośne) chłodzenie.
Minusy? Spora waga i natarczywe aktualizacje Armory Crate. Cena nie dla każdego przystępna, ale w moim przypadku pracując na tej maszynie, jej koszt szybko mi się zwróci. Sprzęt robi robotę, jeśli wiesz, czego szukasz.
BTW… Warto, żeby ktoś z moderacji rozważył filtrowanie komentarzy oderwanych od tematu – szkoda, by merytoryczna dyskusja tonęła w ezoteryce i teoriach spiskowych…
Nigdy nie kupuję sprzętu z wszechwidzącym okiem diabła. Nie wierzę w te bzdury sekciarzy ale nie będę też tego zabobonu promował. Bo wiem co zrobiono Thomasowi Baronowi i jego córce, żonie. Oraz trzem aktorom/astronautom co wywieszali cytrynę na wieszaku gdy nie chcieli oszukać własnych obywateli.
Nvidia, ASUS, Gigabyte umieszcza w swoich logach, na pudelkach płyt głównych i kart graficznych pojedyncze Oko Georga Orwella. To nie jest przypadek..
Dobrze że nie kupiłem syfu od Asusa który się zawsze przegrzewa. Wybrałem inną markę i mam temperatury na procku 28C
Armory-wieczna-aktualizacja-Crate jest do bani. Co z tego, że ma masę funkcji jak aktualizuje się raz dziennie! Lapek włącza się w parę sekund, a potem 30 min aktualizacji…
Te asusy tylko ładnie wyglądają. Miałem + śmiem twierdzić że podobnego, grafa miała trochę więcej watów, procek podobny, mniej ramu, reszta to samo. Spalił się bo ciekły metal wyciekł, zaraz po 40 minutowej aktualizacji. Był po gwarancji. Polecić Asusa już nie mogę. Za to raz na zawsze wyleczyłem się z laptopów.
To zakrywanie oka nic już wam nie da oszusty masońskie. Coraz więcej ludzi widzi ten fałszywy kosmos CGI i tego sławosza oszukańskiego co tylko je pierożki.
Jim Shaw – Śmiertelna pułapka, polecam tego audiobooka.
Nie kupuję sprzętu z okiem komuchów wolnomularzy, masonerii…
To wszechwidzące oko na laptopie ASUSA, czy oko na Nvidia i Gigabyte to te słynne oko Lucyfera od Orwella? Zajrzy nam nawet w pupę jak wielki bożek Oko Raa masonów bolszewików od czerwonej gwiazdy pentagramu Wenus po łacinie Lucifer? Jordan Maxwell wyjaśnił symbolikę oka Gnozy = Diabła.