Fot. BioWare
Wygląda na to, że EA jeszcze się nie poddało i próbuje zmazać niechlubną skazę po wydaniu Andromedy i Dragon Age: The Veilguard. Wiele wskazuje na to, że ukochana przez graczy seria Mass Effect nie skończy się na piątej odsłonie – oto co wiemy!
Seria Mass Effect na stałe zapisała się na kartach historii branży gier. W 2017 roku otrzymaliśmy nową grę z uniwersum, aczkolwiek nie zdobyła ona poklasku graczy – w dużym skrócie była kiepska, pozbawiona duszy oryginału. BioWare później wydał Dragon Age: The Veilguard, który również pozostawiał wiele do życzenia. Powiedzieć, że studio ma problemy, to jak nie powiedzieć nic.
W kuluarach branżowych coraz częściej mówi się o tym, że nadchodząca piąta część Mass Effect będzie takim “być albo nie być” dla BioWare. Ostatnie ogłoszenie o pracę dotyczące marki wzbudziło wśród wielu osób nadzieję na to, że EA zażyczyło sobie znacznie więcej produkcji spod skrzydła legendarnej serii.
Z najnowszej oferty pracy wynika jasno, że BioWare pracuje nad „przyszłymi doświadczeniami growymi” w ramach marki Mass Effect. To sformułowanie, choć może być interpretowane dwojako, zasugerowało fanom, że studio może pracować obecnie nad więcej niż jedną grą. O co chodzi konkretnie?
Oprócz flagowej piątki, EA mogłoby chcieć wykorzystać markę w innych formatach – spin-offach, grach mobilnych czy nawet w formie remake’ów. To jak na razie same spekulacje – żadnych konkretów nie poznaliśmy. Wiadome jest jednak, że rozwijanie serii o pomniejsze produkcje jest dobrym sposobem na podtrzymanie zainteresowania, nie przepalając na to jednocześnie ogromnych pieniędzy.
Nie należy jednak zakładać zbyt wiele. Równie dobrze wzmianka mogła być jedynie próbą przyciągnięcia kandydatów wizją dalszej pracy nad znaną marką. W branży takie ogólniki często mają bardziej charakter rekrutacyjny niż informacyjny dla mediów i graczy.
Jedno jest pewne – Mass Effect pozostaje kluczową marką w portfolio BioWare i EA zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli studio rzeczywiście planuje rozwinąć uniwersum na co najmniej kilku płaszczyznach, to musi podejść do tego z większym wyczuciem niż w przypadku Andromedy.
Potrzebujemy charyzmatycznego głównego bohatera. Dobrze napisanych dialogów i postaci, z którymi gracze mogą się zżyć, jak w oryginalnej trylogii. Potrzebujemy dobrze zaprojektowanych światów i zadań, które nie polegają tylko na podróżowaniu między punktami. Co najważniejsze, potrzebujemy również charyzmatycznego antagonisty, czegoś, co wypełni pustkę po trylogii.
Źródło: TheGamer
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.