SteelSeries to zdecydowanie producent, który w świadomości graczy zawitał już na stałe. Teraz zaprezentował dwie nowe myszki gamingowe. Zapraszam na test SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2, które zawitały w moje skromne progi. Jak wyglądają na tle konkurencji? Czy mają jakieś problemy w codziennym użytkowaniu?
Spis treści
Jakiś czas temu, mogliście przeczytać na naszym portalu o premierze nowych, gamingowych myszek. Bardziej w zasadzie można tutaj powiedzieć, że chodzi o drugą generację popularnych gryzoni. Dlatego też zapraszam na test SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2, więc dla każdego coś dobrego. A może jednak niekoniecznie?
Zacznijmy od ceny SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2
Skoro mówimy o dwóch modelach, to zacznijmy od tego tańszego, przewodowego. Ten dostępny jest już w cenie około 150 złotych.
Jeżeli jednak preferujemy model wyposażony w komunikację bezprzewodową, to mowa o wydatku 227 złotych.
Obydwie konstrukcje nie są więc przesadnie drogie, chociaż przewodowy model w takiej cenie ma zdecydowanie trudniej, by się „wybić” na rynku
Specyfikacja Steelseries Rival 3 Gen 2
- Sensor: SteelSeries TrueMove Core
- Rozdzielczość: 100 – 8500 DPI (skok co 100)
- Akceleracja: 30G
- LOD: –
- Maksymalna szybkość: 300 IPS
- Częstotliwość próbkowania: 125, 250, 500, 1000 Hz (standardowo 1000 Hz)
- Mikrokontroler:
- Przełączniki:LPM/PPM: do 60 milionów kliknięć
- Boczne:
- Scroll:
- Enkoder:
- Liczba przycisków: 6
- Łączność: przewodowa (USB-C)
- Wymiary: 120.6 × 67 × 38 mm
- Waga: 82 g
- Budowa: symetryczna
- Ślizgacze: teflonowe
Specyfikacja Steelseries Rival 3 Wireless Gen 2
- Sensor: SteelSeries TrueMove Air
- Rozdzielczość: 100 – 12000 DPI (skok co 10)
- Akceleracja: 40G
- LOD: 1/2 mm
- Maksymalna szybkość: 400 IPS
- Częstotliwość próbkowania: 125, 250, 500, 1000 Hz (standardowo 1000 Hz)
- Mikrokontroler:
- Przełączniki:LPM/PPM: do 60 milionów kliknięć
- Boczne:
- Scroll:
- Enkoder:
- Liczba przycisków: 6 (7 licząc łączności)
- Łączność: bezprzewodowa (Bluetooth 5; odbiornik/nadajnik 2,4 GHz)
- Pojemność akumulatora:
- Maksymalny czas pracy: Do 450 godzin (Bluetooth) / Do 175 godzin (2,4 GHz)
- Wymiary: 120.6 × 67 × 38 mm
- Waga: 109 g (z bateriami)
- Budowa: symetryczna
- Ślizgacze: teflonowe
Sprzęt do testów dostarczyła firma SteelSeries, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
Zaczynamy od akcesoriów — co SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2 przynoszą w zestawie?
W zasadzie różnią się w tym zakresie, że jeden dostaje tylko instrukcje, a drugi dodatkowo odbiornik oraz baterie AAA. Zresztą, sami zobaczcie, jak wygląda unboxing przewodowej wersji…
… A także tej bezprzewodowej.
Nie ma tu wiele zawartości. Brakuje m.in. zapasowych ślizgaczy, czy ewentualnie jakichś grip tape-ów. Podsumowując — przeciętny start, ale nie jest to najważniejsza część oceny tych gryzoni.
SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2, a jakość wykonania
Obydwa testowane dzisiaj modele są wykonane z podobnych materiałów i w zasadzie w taki sam sposób. To jest ta sama „obudowa”, w której ukryto nieco inne podzespoły. No — prawie, bo w przypadku przewodowej wersji, mówimy o „jednolitej skorupie”, a wersja bezprzewodowa posiada demontowalny panel, pod którym kryją się baterie oraz miejsce na schowanie odbiornika 2,4 GHz.
Wracając, obydwie wykonano z tworzyw sztucznych, które zostały co najwyżej nieco inaczej wykończone. Wariant pozbawiony przewodu jest bowiem bardziej chropowaty, a przewodowy — gładki. Do tego ten pierwszy nieco mocniej błyszczący, a drugi — matowy. Oczywiście, prócz tego jest jeszcze domieszka gumy na rolce oraz teflon, z którego wykonano ślizgacze.
Warto w tym miejscu nadmienić, że dolna część jest transparentna, co nie ma większego znaczenia w przypadku opcji Wireless. Przewodowy wariant posiada jednak podświetlenie, co jakoś uzasadnia właśnie tego typu rozwiązanie. Nie rozumiem jednak, skąd taka waga obydwu konstrukcji, a w szczególności właśnie modelu zasilanego na baterie AAA. Nie są to zdecydowanie ultralekkie konstrukcje.
Czy skoro materiały są w porządku, to może są odczuwalne, bądź widoczne luzy? Na dobrą sprawę, jedynie w kontekście głównych przycisków można powiedzieć, że występują lekkie luzy. Nie wydają się jednak na tyle duże, by mogły jakkolwiek wpływać na użytkowanie obydwu konstrukcji.
Wygoda użytkowania SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2
Zdecydowanie lepiej — z uwagi na wagę i nic innego — korzystało mi się z modelu przewodowego. Nawet pomimo tego, że zastosowany kabel nie jest przesadnie podobny do paracorda, to jest wystarczająco gibki, by nie przeszkadzać w trakcie użytkowania. Rival 3 Wireless Gen 2 ważąc prawie 110 gram jest naprawdę „krową” wśród myszek, nawet w swojej kategorii cenowej. Testowany jakiś czas temu model Marvo Niro 60W potrafił w tak niskiej cenie dostarczyć wbudowany akumulator i bardzo niską wagę.
Co do konkurencji, o której wspomniałem, to użytkowanie baterii, a wbudowanych akumulatorów, zdaje się w tej cenie rozłożone 50/50. Część modeli jest w stanie zaoferować wbudowane źródło zasilania, a część nie — i mimo wszystko, baterie/akumulatorki AA(A) to raczej średnie rozwiązanie w zakresie ergonomii użytkowania.
Jeszcze zaznaczę, przed przejściem do omówienia konkretnych chwytów, że obecnie korzystam najczęściej z Palm-gripa, bądź jego odmiany. Moja dłoń mierzy z kolei 19 x 10 cm (średnio-duża).
Palm Grip
Omówienie chwytów tyczy się obydwu myszy, jako że mają taki sam kształt. Pierwszy z chwytów nie bez powodu nie jest polecany przez producenta w specyfikacji obydwu myszek. Przez „garbowatą” budowę ciężko jest wygodnie korzystać z chwytu całą dłonią.
Claw-Grip
Z kolei w przypadku Claw-a i jego odmian, sytuacja jest zgoła inna. Kształt Rival 3 Gen 2 to zdecydowanie to, czego poszukiwać mogą zwolennicy tego właśnie chwytu. Charakterystyczny garb pomaga w znalezieniu oparcia i ułożenia dłoni w wygodny sposób. Jeżeli chodzi o dopasowanie w zależności od wielkości dłoni, to rekomendowałbym owe myszki osobom, które mają przynajmniej średniej wielkości ręce.
Fingertip
Drugim z wymienionych w specyfikacji chwytów jest właśnie ten, gdzie trzymamy myszkę w zasadzie jedynie opuszkami palców. Tutaj muszę rozdzielić to, jak sprawuje się przewodowy wariant testowanego gryzonia, od jego bezprzewodowego odpowiednika. Ten drugi zwyczajnie jest na tyle ciężki, że ciężko jest korzystać wygodnie z fingertipa.
W przypadku „naturalnej myszy komputerowej” sytuacja jest taka, że wymaga posiadania przynajmniej średnio-dużej, bądź dużej dłoni do tego, by komfortowo użytkować fingertipa. Mimo wszystko z moich doświadczeń najbardziej polecałbym te myszki właśnie do claw-gripa.
Wyważenie, powłoka, ślizgacze
Zacznijmy od tego, co jest wspólne, czyli ślizgacze. Producent zastosował tutaj łącznie 3, z czego dwa mniejsze z przodu oraz jeden duży na tyle myszek. W obydwu konstrukcjach mówimy o takich samych ślizgaczach, które zachowują się bardzo podobnie, a główne różnice wynikają z tego, że jedna myszka jest ciężka, a druga lżejsza. Mimo wszystko wypadają w porządku i nie miałem z nimi żadnych problemów w zakresie płynności ruchów.
Wyważenie? W modelu Wireless jest ono gorsze, oscylując w okolicach 40 przód / 60 tył, podczas gdy model przewodowy to raczej 45 przód / 55 tył. Różnica może wynikać z tego, że na tyle wariantu bezprzewodowego znajdują się… baterie. Idąc dalej, pozostała w zasadzie kwestia zastosowanego (bądź nie) coatingu i ogólnych wrażeń z powierzchni obydwu gryzoni. Tutaj to z kolei Rival 3 Wireless Gen 2 zyskuje moje uznanie, z uwagi na lepszy chwyt. Nieco szorstka powierzchnia pomaga w pewniejszym trzymaniu myszki, podczas gdy gładki, przewodowy model, nie leży w dłoni już tak pewnie.
SteelSeries Rival 3 Gen 2 – jak wypada pod kątem sensora?
Zacznijmy od tańszego, przewodowego modelu, który posiada (jak już wspominałem) sensor SteelSeries TrueMove Core. To w zasadzie to samo, co PMW3331 od PixArt, z którym współpracował duński producent. Charakteryzuje się m.in. możliwością odczytu ruchu o szybkości 300 IPS, czyli 7,62 m/s, co — rzecz jasna — sobie sprawdzimy. Pora na program Enotus Mouse Test.
W zasadzie wszystko wygląda naprawdę w porządku, chociaż w.w. prędkości nie udało się uzyskać. Problemem jest jednak kwestia wygładzania ruchów myszki, która jest naprawdę mocna. Oczywiście, w zakresie oprogramowania, wszelkie tego typu opcje są wyłączone. Może to dawać się we znaki tak w codziennym użytkowaniu, jak i w grach, tworzy się efekt „pływającego, spowolnionego kursora”. Pora na test na jittering.
Na niskich częstotliwościach nie ma problemu, ale na maksymalnej — to nie jest cokolwiek, z czego powinno się korzystać moim zdaniem. To jednak dotyczy większości myszek, że maksymalne częstotliwości są… sam nie wiem po co. LOD z kolei jest w „ryzach”.
Praktyczne wrażenia z użytkowania
Jak jednak korzystało mi się z testowanego gryzonia? Oczywiście głównie w grach, bo mimo wszystko, poza nimi „każda myszka będzie równa sobie” w dużym uproszczeniu. Wraacjąc więc do aspektu gamingowego — sprawowała się ona w porządku, aczkolwiek nie był to zdecydowanie gamechanger. Głównie ze względu na to, że to mimo wszystko myszka przewodowa, od których odwykłem.
Najwięcej posłużyła mi przy otwartej becie Battlefielda 6, gdzie liczy się precyzja i szybkość w kontekście ruchów. No i oczywiście płynność. Nie odczułem negatywnych skutków wygładzania, co jest całkiem ciekawe. Nie poczułem jednak również niczego pozytywnego pod kątem „przewagi”. Ot myszka, która sprawuje się dobrze / poprawnie. Przewód nie należy do zbyt giętkich, ale raczej nie przeszkadzał.
SteelSeries Rival 3 Wireless Gen 2 – jak wypada pod kątem sensora?
Pora na droższego przedstawiciela rodziny, który korzysta z sensora TrueMove Air, czyli pobratymca w postaci PMW3335. To zdecydowanie nie jest flagowa propozycja, jednak z solidnej, średnio-wysokiej półki. Sensor ten specjalnie został stworzony właśnie dla bezprzewodowych konstrukcji. Charakteryzuje się możliwością odczytania ruchu o prędkości 400 IPS, czyli 10,16 m/s, a jak to wygląda w praktyce?
Maksymalnej szybkości uzyskać się nie udało, jednak mimo wszystko, 6,3 m/s robi dobre wrażenie. Co ciekawe, podobnie jak przewodowy odpowiednik, tak i w tym modelu wygładzanie jest na dużym poziomie. Czemu ktoś zdecydował się na taki zabieg? Ciężko powiedzieć, ale nie jest to coś, co powinno się tutaj wydarzyć. Co jednak z jitteringiem?
Podobnie, jak u tańszego „kolegi”, tak i tutaj na wysokich DPI… jest jak jest. Nie polecam korzystania z nich, bo to zwyczajnie bezsensowne.
Praktyczne wrażenia z użytkowania
Nie będę ukrywał, z tego gryzonia korzystałem więcej czasu, z uwagi na konieczność sprawdzenia także baterii, której wersja przewodowa nie posiada. Jej waga na początku była zdecydowanie problemem – w końcu ponad 100 gram, gdzie na co dzień korzystam z modelu, który waży bliżej 70 gram. Po czasie niby idzie się przyzwyczaić, ale to nadal nie jest ten poziom komfortu, który można uzyskać z lżejszymi konstruckjami.
W kontekście samego w sobie sensora, również sprawował się dobrze i dawał leciutką przewagę względem zastosowanego we wariancie przewodowym. Czy w swojej półce cenowej będzie najlepszym wyborem? Można siez tym kłócić, ale swoje zadania wypełniał zwyczajnie dobrze.
Przełączniki w SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2
Nie ma jednoznacznego potwierdzenia, jakie przełączniki zostały zastosowane w obydwu myszkach. Wiemy o nich tyle, że to switche mechaniczne, których żywotność ustalono na 60 milionów kliknięć – oczywiście w kontekście LPM oraz PPM. Zacznijmy w takim razie od nich i sprawdźmy, jak brzmią najpierw w modelu przewodowym, a następnie bezprzewodowym.
Pierwsze, co rzuca się w uszy, to różnica oczywiście pomiędzy obydwoma konstrukcjami. Niby taka sama obudowa, te same przełączniki, a brzmią… różnie. W Rivalu 3 Gen 2 dźwięk ten jest raczej niższy, z kolei w wariancie Wireless – wyższy, bardziej sopranowy. Ponadto, słychać wyraźną różnicę pomiędzy LPM a PPM w obydwu myszkach, co wskazuje na spore różnice pomiędzy kolejnymi partiami switchy.
Nie są to też najcichsze switche na rynku, ale daleko im do głośnych. Nie jest podana nawet siła potrzebna do aktywacji, co nieco utrudnia ocenę, jednak „na czuja” mogę powiedzieć, że nie będzie to więcej, niż 60 gram. Sprawdźmy teraz w takim razie boczne, w tej samej kolejności.
I mamy sytuację odwrotną, gdzie to właśnie w przewodowym gryzoniu SteelSeries są one głośniejsze i bardziej sopranowe, podczas gdy Rival 3 Wireless Gen 2 charakteryzuje nieco cichsze i bardziej stonowane brzmienie. Słychać różnicę między obydwoma „boczniakami”, jednak nie jest ona jakaś wybitnie duża. Przyszedł więc czas jeszcze na dwa ostatnie przyciski oraz rolkę.
Różnice oczywiście są, ale myślę, że na tyle je słychać, że ciężko mówić o przycisku DPI oraz scrollu więcej, niżeli daje powyższe nagranie. W kontekście rolki, są one raczej średnio-głośne, a do cichych zdecydowanie nie należą. W modelu bezprzewodowym jest ona cichsza oraz „cięższa” w feelingu, natomiast w przewodowym — głośniejsza i lżejsza.
Pre i post travel
Trzeba również w tym wszystkim wspomnieć o zjawisku pre bądź post travelu.
Wyjaśnienie: mówiąc prosto, jest to zjawisko, gdzie w pierwszym przypadku switch nie aktywuje się od razu po naciśnięciu przycisku, a w drugim, gdzie po aktywacji nadal mamy wyczuwalną „drogę”, którą możemy pokonać. Nie jest to zjawisko pożądane
Zacznijmy od LPM i PPM, w obydwu myszkach pretravel praktycznie nie występuje, z kolei post travel jest na tyle minimalny, że w zasadzie pomijalny. Co z bocznymi? Podobna historia, nie uświadczycie tego zjawiska w na tyle dużym stopniu, by zwrócić na nie uwagę.
SteelSeries Rival 3 Wireless Gen 2 – łączność, oprogramowanie, bateria
Zacznijmy tutaj od kwestii oprogramowania. Jest ono mocno rozbudowane, bo służy do sterowania w zasadzie każdym sprzętem od duńskiego producenta. Prócz tego, oferuje jednak sporo innych rzeczy, takich, jak:
- Trójmodelowy trening celowania;
- Nagrywanie klipów w grach;
- Dostosowanie działania audio.
W zasadzie niczego mu nie brakuje, jednak tak mocno rozbudowana aplikacja, nie każdemu przypadnie do gustu. Jeżeli wolicie rozwiązania minimalistyczne, to zdecydowanie SteelSeries nie jest dla Was. Idąc dalej, co z cechami, które można omówić w kontekście jedynie bezprzewodowego wariantu nowego gryzonia, czyli łącznością oraz bateriami? Jak już wspomniałem, kwestia zastosowania baterii zamiast wbudowanego akumulatora nie jest przesadnie innowacyjna. Prócz tego, w zestawie nie dostajemy akumulatorów, tylko zwykłe baterie.
Gdy się rozładują – już ich nie naładujemy. Podczas moich testów jednak tego nie doświadczyłem, więc można założyć, że setki godzin korzystania są możliwe do uzyskania. Co do łączności, były momenty, gdzie myszka zrywała połączenie po 2,4 GHz i nie jestem w stanie stwierdzić, z jakiego było to powodu. Działo się tak na dwóch komputerach i odbiorniku umiejscowionym w różnych miejscach.
Czy SteelSeries Rival 3 (Wireless) Gen 2 podbiją świat? Podsumowanie testu
I dotarliśmy do podsumowania, które jednak będzie nieco inne, niżeli w przypadku testów pojedynczych myszek. Tutaj mamy bowiem dwa modele, czyli przewodowy SteelSeries Rival 3 Gen 2 oraz bezprzewodowy SteelSeries Rival 3 Wireless Gen 2. Czy można je nazwać dobrymi myszkami? I tak i nie, czy złymi? Raczej nie, są po prostu poprawne / przeciętne w wielu aspektach, szczególnie w swoich półkach cenowych. Tańszy z nich kosztuje bowiem około 150 złotych, a droższy blisko 230 złotych.
Dla kogo jest SteelSeries Rival 3 Gen 2?
Przede wszystkim dla osób, które szukają myszki przewodowej – z różnych powodów. Można z jego dobrych cech wymienić ogólny „feeling” sensora, średnią wagę, całkiem w porządku wyważenie, czy idealny wręcz kształt pod claw-gripa. Z wad z kolei, to zastosowany przewód nie jest najbardziej giętkim, jaki widziałem w swojej karierze testera tego typu sprzętów.
Ponadto, sensor ma wadę w postaci sporego wygładzania, a wycena omawianego gryzonia nie stoi na szczególnie korzystnym poziomie.
Dla kogo jest SteelSeries Rival 3 Wireless Gen 2?
Tutaj kolejna oczywista rzecz — dla osób szukających bezprzewodowego gryzonia. Prócz tego, niektórzy lubią cięższe myszki — a taki jest właśnie pozbawiony przewodu produkt duńskiego producenta. Można i tutaj wspomnieć o ogólnym „feelingu” sensora, niespecjalnie głośnych przyciskach, czy dobrej jakości wykonania. Niespecjalnie broni się jednak zastosowanie baterii AAA (nawet nie akumulatorków, które trzeba dokupić), ubogiego zestawu „na start”, czy wygładzanie sensora.
Cya!
|
ZALETY
|
WADY
|
|
ZALETY
|
WADY
|
Jeżeli szukacie taniej myszki bezprzewodowej, to zapraszam do testu Marvo Niro 60W 🙂
Za 89 złotych? (prawie)Bezkonkurencyjna. TEST Marvo Niro 60W
Ceny w sklepach
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.























