>

Skandal w TSMC. Pracownicy oskarżeni o kradzież procesu 2 nm

Trzech pracowników TSMC zostało oskarżonych o kradzież tajemnic handlowych. Sprawa dotyczy procesu 2 nm, czyli najbardziej zaawansowanej technologii tajwańskiego giganta. Podejrzani mieli przekazać dane japońskiej firmie Tokyo Electron. Prokuratura domaga się wieloletnich kar więzienia.

Według doniesień, w sprawę zamieszani są dwaj obecni oraz jeden były pracownik TSMC. Głównym oskarżonym jest inżynier nazwiskiem Chen, który odszedł z firmy i zatrudnił się w Tokyo Electron. To właśnie on miał kontaktować się ze współpracownikami, by zdobywać poufne informacje. TSMC po wykryciu incydentu natychmiast powiadomiło władze Tajwanu.

Samsung przegrywa z Tajwanem! Google stawia na TSMC w nowym Google Pixel 10.

O co oskarżeni są pracownicy TSMC?

Prokuratura twierdzi, że grupa planowała przekazanie szczegółów dotyczących procesu 2 nm. Technologia ta jest kluczowa dla przyszłości produkcji półprzewodników i ma wejść do masowej produkcji jeszcze w tym roku. Na rynek jednak trafi później. Wyciek mógłby pomóc Tokyo Electron w opracowaniu własnych chipów 2 nm.

Fot. TSMC

Chen miał korzystać z kontaktów wśród byłych kolegów z pracy. Do współpracy zwerbował osoby o nazwiskach Wu, Ge i Liao. Z trójki tylko Liao uniknął aktu oskarżenia, przynajmniej na obecnym etapie śledztwa. Nie ma to jak dobrzy koledzy, prawda? Zawsze pomogą, a i wykradną dane, jeśli trzeba.

Prokuratura zażądała wysokich kar. Napiszę, że nawet bardzo wysokich, bo 14 lat więzienia dla Chena, 9 lat dla Wu i 7 lat dla Ge. To pierwszy przypadek wykorzystania przez sądy Tajwanu nowych przepisów chroniących technologie poniżej 14 nm. Sprawa ma więc znaczenie precedensowe i przyciągnęła uwagę międzynarodowych mediów.

Reakcje firm i znaczenie sprawy na rynku

Tokyo Electron w oświadczeniu potwierdziło, że zwolniło pracownika zamieszanego w aferę. Firma zapewnia, że nie wykryto wycieku poufnych danych i deklaruje pełną współpracę z władzami. Podkreślono także, że przestrzeganie prawa i etyki to najwyższy priorytet zarządu. No bo, co mieli powiedzieć?

TSMC natomiast twierdzi, że skradzione informacje nie miały kluczowego znaczenia. Nawet gdyby trafiły do odbiorcy, byłyby zbyt fragmentaryczne, aby można je było praktycznie wykorzystać. Sprawa pokazuje jednak, jak wrażliwe są tajwańskie technologie półprzewodnikowe i jak wielkie ryzyko niesie szpiegostwo przemysłowe.

Źródło

Patryk Michał Zimowski