>

Ten rower elektryczny nie ma baterii. Załadujesz go nawet w 25 minut!

Anod Hybrid 2 to kolejna generacja niezwykle ciekawego roweru elektrycznego – zarazem pierwszy model, który kompletnie porzuca obecność baterii na rzecz superkondensatora. To interesujące rozwiązanie, które ma wiele zalet.

Anod Hybrid to bardzo nietuzinkowy rower elektryczny, który pojawił się na rynku zaledwie kilka miesięcy temu. Projekt niewielkiej francuskiej marki spotkał się ze sporym zainteresowaniem ze względu na bardzo nietypowy sposób zasilania, opierający się w większej części na superkondensatorze.

Bez baterii, ale za to z superkondensatorem

W drugiej odsłonie tego jednośladu projektanci poszli w tej materii o krok dalej. Inżynierowie postanowili całkowicie zrezygnować ze wsparcia niewielkiej baterii o pojemności 80 Wh, stawiając wyłącznie na hybrydowy superkondensator o pojemności 216 Wh. To rozwiązanie ma sporo zalet.

fot. Anod

Przede wszystkim nie mamy tutaj żadnego ryzyka zapłonu, a superkondensator może sprawnie działać w bardzo szerokim zakresie temperatur – od -20 do 60°C. W porównaniu do baterii litowo-jonowych żywotność osiąga imponujący poziom 5000 cykli ładowania i nawet 180 tysięcy kilometrów przebiegu.

Solidne wyposażenie z elektroniczną przekładnią

Zasięg nie jest już tak imponujący – w zależności od warunków jazdy, poziomu wsparcia czy ciężaru rowerzysty jest to od 35 do 100 km na jednym ładowaniu. Do dyspozycji mamy trzy sposoby wsparcia, a uwagę zwraca elektroniczna przekładnia biegów, wspierana przez napęd na pasku. Do tego mamy silnik o momencie obrotowym 60 Nm.

fot. Anod

Rower posiada także szereg innych zalet – to chociażby wbudowany moduł GPS, lekka aluminiowa rama (całość waży 21 kg), a także hamulce tarczowe. Ciekawostką jest opcja szybkiego ładowania (100 proc. w zaledwie 25 minut), ale za tą opcję musimy dopłacić 300 euro, czyli ponad 1000 złotych.

Sam rower – jako naprawdę interesująca ciekawostka – jest tańszy od pierwszej generacji tego modelu. Anod Hybrid 2 został wyceniony na kwotę 2990 euro, co przekłada się na ok. 12 700 złotych. Co ciekawe, firma chce wkroczyć ze swoim rozwiązaniem na rynek OEM, więc niebawem to rozwiązanie możemy znaleźć w rowerach wielu innych producentów.

źródło

Amadeusz Cyganek