Windows 10 już w październiku straci wsparcie. Coraz więcej użytkowników decyduje się na przejście do Windows 11. Statystyki pokazują, że nowy system wyprzedził już swojego poprzednika. Największym zaskoczeniem jest jednak niespodziewany wzrost popularności starszego Windows 7.
Microsoft oficjalnie zakończy dostarczanie aktualizacji zabezpieczeń dla Windows 10 w październiku tego roku. Oznacza to, że miliony komputerów pozostaną bez ochrony przed najnowszymi zagrożeniami. To naturalnie skłoniło wielu użytkowników do aktualizacji sprzętu i instalacji Windows 11. Zaskoczeniem jest jednak fakt, że część osób sięga po system, którego wsparcie zakończyło się już dawno temu.
Windows 11 już wyprzedza Windows 10
Według danych StatCounter, Windows 11 w lipcu wyprzedził Windows 10 pod względem udziału w globalnym rynku. We wrześniu jego wynik sięgnął 50,7%, podczas gdy Windows 10 spadł do 43,1%. To wyraźny sygnał, że użytkownicy zaczęli masowo porzucać starszą wersję systemu. Ważnym czynnikiem są też nowe komputery, które domyślnie oferowane są z Windows 11.
Windows 11 zyskuje popularność nie tylko dzięki zakupowi nowych urządzeń, ale również z powodu obaw o bezpieczeństwo. Brak aktualizacji Windows 10 oznacza większe ryzyko infekcji i cyberataków. Dla firm i instytucji to szczególnie poważny problem, bo oznacza konieczność modernizacji wszystkich stanowisk. Microsoft wyraźnie liczy, że przyspieszy to adaptację jego najnowszego systemu.
Co ciekawe, część użytkowników zamiast Windows 11 wybiera Linuxa. To wciąż niszowy wybór, ale odnotowano zauważalny wzrost instalacji. Oznacza to, że część osób nie chce wiązać się dalej z systemem Microsoftu. Najprawdopodobniej ci użytkownicy nie godzą się na „wymuszenie” ze strony producenta.
Windows 7 wraca do gry
Największą ciekawostką jest nagły wzrost udziałów starszego systemu. W lipcu Windows 7 miał 2% udziału, w sierpniu już 3,6%, a we wrześniu aż 5,2%. To ponad dwukrotny wzrost w zaledwie dwa miesiące. Zaskakujące, bo system ten nie otrzymuje aktualizacji od stycznia 2020 roku, o ile mnie pamięć nie myli…
Czym to jest spowodowane? To może być chwilowy trend wynikający z metod zbierania danych. StatCounter opiera się na kodach śledzących w witrynach internetowych, co nie zawsze odzwierciedla rzeczywistość. Niezależnie od tego, wzrost zainteresowania systemem sprzed 15 lat budzi ciekawość. Zwłaszcza że dzieje się to tuż przed końcem wsparcia dla Windows 10.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Dodaj komentarz