Sytuacja na Steam wciąż jest napięta i wręcz mrozi krew w żyłach. Polskie ceny gier w porównaniu z USA różnią się diametralnie. Gracze przepalają nawet 30% więcej pieniędzy niż użytkownicy ze Stanów Zjednoczonych!
Temat zawyżonych cen w złotówkach na Steam to temat, który wciąż budzi kontrowersje i ciężko się temu dziwić. Polacy jawnie przepłacają, wydając o wiele więcej niż gracze z innych krajów. Sprawa z każdym miesiącem nabiera tempa i rozgłosu; ostatnio nawet i politycy zainteresowali się tym incydentem. Nie inaczej jest również z zagranicznymi mediami.
Nierówne ceny gier na Steam mrożą krech w żyłach
fot. Valve
Problem został szczególnie nagłośniony za sprawą materiału YouTubera Water CS2, który przeanalizował najnowsze wydania gier i porównał ich ceny w różnych krajach. Na tapet wzięty został Metal Gear Solid Delta: Snake Eater – podczas gdy tytuł ten w USA kosztuje 69,99 dolarów, jego polska cena wynosi aż 369,99 zł! W efekcie Polacy płacą niemal 102 dolary za tę grę, czyli 30% więcej niż w Stanach.
Jak podkreśla autor analizy, nie jest to odosobniony przypadek. Różnice w cenach sięgające 20–30% w porównaniu do dolarowego odpowiednika pojawiają się przy wielu nowych premierach. Kluczowym powodem jest system regionalnego ustalania cen na Steam, który miał wyrównywać dostępność gier w zależności od siły nabywczej w danym kraju.
Rozwiązanie to miało szczególnie wspierać rynki o słabszej walucie, tak by gracze z różnych regionów mogli kupować gry w proporcjonalnie rozsądnych cenach. Problem w tym, że Valve najwidoczniej o tym zapomniało, gdyż korzysta z danych kursowych pochodzących jeszcze z 2022 roku.
Od czasu do czasu deweloperzy solidaryzują się z polskimi graczami, obniżając ceny swoich produkcji to kwot, aby były zgodne z obecną wartością złotówek. Niestety to tylko odosobnione przypadki. W wielu sytuacjach po prostu płacimy znacznie więcej pieniędzy, niż powinniśmy. Trudno się dziwić, że użytkownicy sięgają po oferty w sklepach sprzedających klucze.
Miejmy nadzieję, że na końcu drogi czeka na nas światełko
Fot. Valve
To miłe, że zagraniczni YouTuberzy oraz media zauważają problem, z którym zmagają się polscy gracze. Możemy mieć tylko nadzieję, iż sprawa nabierze jeszcze większego tempa, zmuszając Valve do ustosunkowania się do całej sytuacji. W końcu po każdej burzy, kiedyś wychodzi słońce. Musimy mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zawita ono na polskim Steamie.
Źródło: Gamesradar
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Steam to syf instalujesz sobie trojana na komputerze, nawet na linuksie.