Posiadacze rowerów z silnikami Yamaha już za kilka tygodni będą mieli powody do zadowolenia. Producent udostępni bowiem nową aktualizację, która ma znacząco zwiększyć możliwości tych jednostek w zakresie wydajności.
Zwiększanie możliwości silników elektrycznych montowanych w rowerach to w ostatnich miesiącach obowiązujący trend. Na ten ruch zdecydował się chociażby Bosch, a już wkrótce nowe funkcje wynikające z aplikacji mobilnej otrzymają bardzo popularne jednostki od chińskiej marki Bafang.
Yamaha z dużą aktualizacją silników
Teraz na podobny krok decyduje się Yamaha – po przejęciu marki Brose w segmencie jednostek napędowych dla rowerów elektrycznych już wkrótce flagowe modele doczekają się aktualizacji oprogramowania, która przyniesie naprawdę sporo dobrego, zwłaszcza dla osób, które czekają na przyrost mocy.
Pierwszym z silników, który doczeka się zmian, jest the Drive³ Peak. To silnik, który wkrótce zaoferuje nam maksymalną moc wynoszącą aż 800W. Zauważalnie zwiększy się także moment obrotowy, który będzie wynosił 105 Nm. To oczywiście przełoży się na sprawność roweru przy podjazdach pod górę czy szybkim przyspieszeniu.
Zwiększy się także współczynnik asysty podczas pedałowania, który wyniesie 600%. Yamaha wprowadzi także nowy, specjalny tryb jazdy – „Punch Mode” ma być zaprojektowany pod kątem zapewnienia chwilowego, acz dużego przyrostu mocy podczas podjazdów pod strome, wymagające wzniesienia.
Słabszy silnik też dużo mocniejszy
Zwiększenia swoich parametrów doczeka się także silnik Drive³ Power. W tym wypadku maksymalna moc zostanie zwiększona do 700W, z kolei moment obrotowy zwiększy się do 90 Nm. Asysta pedałowania zostanie zwiększona do poziomu 410%, a więc stojącego na poziomie flagowych silników Boscha.
Aktualizacja ma zostać opublikowana jeszcze jesienią tego roku. Osoby, które zakupią rowery z silnikiem Yamahy po tym terminie otrzymają rzecz jasna w pełni zaktualizowany jednoślad. Pozostali będą musieli postarać się o samodzielną aktualizację, bądź też będą musieli odwiedzić w tej kwestii lokalnego dealera.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.










I tu czegoś nie rozumiem. Pisze się legalne artykuły o zwiększaniu mocy w selnikach rowerowych. Policja ściga i nakłada mandaty za nielegalność „pojazdu” kiedy moc przekracza 250 Watów. Te przez idiotów na górze wyznaczone parametry to czysty debilizm. Te 250 Watów nawet pod małą górkę dla przeciętnego Kowalskiego to dużo, dużo za mało. Przyznaję, że 700 – 800 Watów spokojnie rozwiązuje niepotrzebny wysiłek ze strony rowerzysty. Kolejnym debilizmem jest uznawanie ponadnormatywnej mocy za wykroczenie czy nawet przestępstwo. Kiedy rowerzysta jedzie z prędkością 25-30 km/h z mocą do dyspozycji 250-2500 Watów to jakie przestępstwo popełnia?! Ja bez silnika potrafię osiągać prędkości po równi i z górek 35-55km/h. I co jeden z drugim gliniarz ma mnie spałować albo moje łydki, że mam jeszcze parę? Chore te przepisy, chore prawo w bardzo chorym kraju i Europie.
I co z tego że silniki otrzymają większą moc skoro zeżrą baterię szybciej niż przed aktualizacją!
Yamaha nie ma silników o takim oznaczeniu 😳
To limit 250 watt jest dla plebsu którego nie stać na taki rower?
Nie, plebs mógł dawno kupić inne, równie mocne silniki. Tylko limit 250W nadal obowiązuje. Jak ktoś go przekracza, to jeździ motorowerem elektrycznym bez homologacji i rejestracji. Nie wiem tylko czy to wykroczenie czy przestępstwo.