MSI Claw 8 AI+ A2VM to handheld, który wreszcie dojrzał. Połączenie Intel Lunar Lake, dużego ekranu 16:10, gałek Hall Effect i akumulatora 80 Whr sprawia, że jest to sprzęt, który faktycznie ma szansę konkurować na rynku premium. Z ceną 4399 zł udowadnia, że to już nie jest eksperyment, a przemyślana maszyna do mobilnego grania.
Spis treści
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem MSI Claw 8 AI+ A2VM, od razu pomyślałem, że to urządzenie ma szansę naprawić to, czego nie udało się osiągnąć poprzedniej generacji. Nie chodzi tylko o nową specyfikację, ale o to, jak dojrzale prezentuje się cały projekt. Patrząc na cenę 4399 zł, widać, że MSI celuje w półkę premium, gdzie konkurencja jest już naprawdę mocna. Dlatego tak ważne jest, aby ten model faktycznie oferował więcej niż tylko odświeżony wygląd.
Z czego wynika ta pewność, że tym razem może się udać? Połączenie nowego procesora Intel Lunar Lake, odświeżonego ekranu i poprawionej baterii tworzy konfigurację, która wreszcie brzmi spójnie. W świecie handheldów nie da się już bazować wyłącznie na mocy, bo liczy się także kultura pracy, wygoda i stabilność systemu. MSI zdaje się to rozumieć, a najnowszy Claw pokazuje to wyraźniej niż kiedykolwiek. Warto dodać, że model można kupić zarówno bezpośrednio u producenta, jak i w popularnych sklepach z elektroniką, co dla wielu osób ma znaczenie w kontekście dostępności i serwisu. To sprzęt, który już od pierwszych minut daje poczucie, że został przemyślany, a nie poskładany na szybko.
W mojej pracy testera widzę, jak często producenci skupiają się na pojedynczym elemencie, ignorując resztę. Tutaj jest inaczej. MSI poprawiło oprogramowanie, dopracowało ergonomię, a nawet zadbało o rzeczy, które zwykle schodzą na dalszy plan. To właśnie dlatego na starcie recenzji mogę powiedzieć jedno. Claw 8 AI+ A2VM nie wygląda jak sprzęt, który szuka swojej tożsamości. Wygląda jak urządzenie, które tę tożsamość w końcu znalazło. I to budzi we mnie dużą ciekawość, bo w handheldach z Windowsem rzadko zdarza się tak wyraźny krok naprzód.
Pisząc tę recenzję, mam poczucie, że MSI świadomie zaczyna nowy rozdział. Nie chodzi o marketingowe hasła, ale o realną zmianę w podejściu do użytkownika. Claw 8 nie jest już eksperymentem, który trzeba tłumaczyć. Jest urządzeniem, które chce się realnie wykorzystać, a nie tylko przetestować. I właśnie dlatego ten model tak mocno wyróżnia się na tle poprzednika oraz wielu konkurentów.
Sensowna specyfikacja z Intel Core Ultra 7 258V na pokładzie
Jeśli miałbym w prostych słowach wyjaśnić, czym jest MSI Claw 8 AI+ A2VM, powiedziałbym, że to wzięcie pełnoprawnego laptopa i wciśnięcie go w obudowę konsoli. I co ciekawe, tym razem wyszło to naprawdę dobrze. Producent postawił na procesor Intel Core Ultra 7 258V, który ma swoje NPU do obliczeń AI i potrafi się rozpędzić do 4.8 GHz. W świecie handheldów to jedna z ciekawszych jednostek, gdyż przeważnie mamy do czynienia z AMD. Zastanawiam się, czy to nie jest moment, w którym Intel wreszcie pokazał pazur w urządzeniach mobilnych.
Ekran ma osiem cali i został wykonany w technologii IPS, co na takim formacie sprawia całkiem przyjemne wrażenie. Odświeżanie 120 Hz od razu przyciąga oko, bo ruch wygląda po prostu naturalniej. Do tego dochodzi pełne pokrycie sRGB, więc jeśli ktoś lubi oglądać coś na małym ekranie albo nawet obrobić zdjęcie, to da się to zrobić bez narzekania. W tej kategorii to już nie jest tylko dodatek, ale argument.
Grafika opiera się na układzie Intel Arc 140V i chociaż nie jest to GPU wyczynowe, w praktyce zdaje egzamin lepiej, niż bym się spodziewał. W końcu mówimy o urządzeniu ważącym niecały kilogram. Co ważne, mamy do dyspozycji 32 GB RAM typu LPDDR5X, a to w handheldach zaczyna robić różnicę. Coraz więcej gier po prostu tego potrzebuje, więc miło widzieć, że MSI nie próbowało tu oszczędzać.
Pamięć masowa to szybki dysk 1 TB NVMe PCIe Gen4 i w mojej opinii jest to pojemność, która powinna stać się standardem. Gry potrafią ważyć swoje i trudno wyobrazić sobie mniejszą wartość bez konieczności ciągłej selekcji. Do tego dochodzi czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania, który jest naprawdę wygodny.
Złącza to w dużej mierze to, czego każdy dziś oczekuje. Mamy dwa Thunderbolt 4 z DisplayPort i Power Delivery, gniazdo słuchawkowe oraz slot microSD. Do tego dochodzą dwa głośniki 2 W i zestaw sensorów, takich jak akcelerometr, żyroskop oraz haptyka. I muszę przyznać, że gałki Hall Effect to rzecz, którą doceni każdy, kto nie chce widzieć driftu po pół roku grania.
W kwestii ergonomii jest ciekawie. Konsola waży 795 g, więc jest wyraźnie cięższa od ASUS ROG Xbox Ally X (715 g), choć nadal lżejsza od Lenovo Legion Go 2 (920 g). I tu trudno mieć pretensje, bo Lenovo ma po prostu większy ekran, więc gabaryt wzrasta. MSI plasuje się w takim złotym środku, chociaż sam jestem ciekawy, jak długa sesja wpłynie na komfort trzymania.
Na koniec zostaje kwestia akumulatora. Producent wrzucił akumulator 80 Wh, który wygląda bardzo sensownie, szczególnie że konkurencja w podobnym rozmiarze czasem potrafi iść w stronę oszczędności. Do tego ładowarka 65 W i pełne wsparcie dla PD. Patrząc na to wszystko, łatwo dojść do wniosku, że to urządzenie faktycznie może mieć sens. I właśnie to zaczyna czynić segment handheldów naprawdę ciekawym.
MSI Claw 8 AI+ A2VM to solidna specyfikacja, wygodna forma i rozsądny akumulator, co sprawia, że ten model na tle konkurencji wypada bardzo sensownie.
MSI Claw 8 AI+ A2VM – projekt, który wreszcie nabrał charakteru
Różnica między pierwszym Clawem a MSI Claw 8 AI+ A2VM jest widoczna od razu, jeszcze zanim urządzenie trafi w ręce. Nowa, beżowo-szara tonacja nadaje mu zupełnie inny klimat, bardziej świeży i trochę odważniejszy, nawet jeśli producent nie poszedł w pełną ekstrawagancję. Najważniejsze, że całość wygląda spójnie, a uchwyty w kolorze piaskowym dodają temu handheldowi przyjemnej lekkości. To jedna z tych zmian, które od razu zwracają uwagę i myślę, że właśnie o taki efekt MSI chodziło. Warto tu wspomnieć o gustownie dobranym zestawieniu kolorów, które odróżnia ten model od większości konkurentów.
W dłoniach Claw 8 AI+ A2VM leży lepiej, niż można by zakładać po samych zdjęciach. Jest większy wizualnie, ale nie przytłacza ciężarem. Nie ukrywam, że ASUS ROG Xbox Ally X ma wygodniejszy chwyt, choć jednocześnie Claw wypada wyraźnie lepiej niż Legion Go 2. Po kilku dłuższych sesjach mogłem stwierdzić, że ten handheld jest po prostu przyjemny w użytkowaniu. W pewnych momentach miałem jedynie wrażenie, że muszę sięgnąć do krzyżaka nieco nienaturalnie, co wynika z grubszej bryły. Mimo to ergonomia stoi na dobrym poziomie i wiele osób będzie z niej zadowolonych.
Nowa obudowa jest wyraźnie większa i bardziej masywna, ale jednocześnie nabrała elegancji. Brakuje tu agresywnych kątów znanych z modeli ASUS, co w mojej opinii wyszło MSI na plus. Dominuje łagodna linia, a krzywizny dobrze dopasowują się do dłoni. Uchwyty są szerokie i zaskakująco wygodne, nawet jeśli nie mają teksturowanej powierzchni. Przyczepność jest jednak świetna i w pełni rozumiem, skąd wzięło się hasło marketingowe „Grip and Game”. W tej konstrukcji wyróżnia się solidne spasowanie elementów, które budzi zaufanie.
Materiały użyte w Claw 8 AI+ A2VM stoją na wysokim poziomie. Plastik jest przyjemny w dotyku, sztywno osadzony i nie ma tendencji do skrzypienia. Mnie osobiście najbardziej cieszą subtelne detale, takie jak podświetlane przyciski i LED-y wokół drążków. To dodaje całości charakteru i sprawia, że handheld wygląda bardziej dopracowanie. Największą zaletą jest tu wysoka jakość wykończenia, którą faktycznie czuć pod palcami.
W kwestii portów widać sensowny krok naprzód. Dwa Thunderbolt 4 umieszczone na górze zwiększają funkcjonalność urządzenia i ułatwiają korzystanie z peryferiów, nawet jeśli wolałbym, aby jeden z nich znalazł się na dole. Do tego dochodzą czytnik microSD i gniazdo audio. Cieszy mnie obecność czytnika linii papilarnych w przycisku zasilania, bo to element, którego kiedyś nie spodziewałbym się po handheldzie. A najważniejsze, że MSI zadbało o łatwiejszy dostęp do dysku SSD NVMe, co w tej kategorii sprzętów jest realną wartością.
Ostatecznie MSI Claw 8 AI+ A2VM wyróżnia się łagodną stylistyką i przemyślaną konstrukcją. W bezpośrednim porównaniu z ASUS ROG Xbox Ally X urządzenie jest zauważalnie większe, choć różnicę tę czuć bardziej w rzeczywistości niż na papierze. Obudowa jest solidna, dobrze wykonana i pod wieloma względami bardziej elegancka niż na grafikach. Jednocześnie chciałoby się, aby producent poszedł o krok dalej w kwestii portów i być może pomyślał o jednym Thunderbolt 5. Jednak już teraz czuć, że MSI dopracowało projekt, który wcześniej był po prostu poprawny.
Nowa konstrukcja MSI Claw 8 AI+ A2VM to przykład, jak bardzo może zmienić się charakter handhelda, gdy producent dopracuje ergonomię, doda ciekawsze materiały i nada całości odrobinę wyrazistości.
MSI Claw 8 AI+ A2VM – ekran, który faktycznie robi różnicę
Pierwsze, na co zwróciłem uwagę w MSI Claw 8 AI+ A2VM, to zdecydowanie powiększony panel. Osiem cali w proporcjach 16:10 daje urządzeniu zupełnie nową przestrzeń wizualną, przez co sprzęt wydaje się dojrzalszy i bardziej konsolowy. Najważniejsze jest dla mnie to, że rozdzielczość 1920 x 1200 pikseli w końcu pozwala wykorzystać taki rozmiar ekranu bez wrażenia przeładowania obrazu. Kiedy pokazywałem go znajomemu, od razu zauważył, że całość wygląda jakoś swobodniej niż w klasycznych handheldach.
W grach ten panel daje realne poczucie komfortu. Ekran jest szczegółowy i ostry, a interfejsy gier stają się bardziej czytelne, co przy takim formacie ma ogromne znaczenie. Zaczęło mnie zastanawiać, czy to faktycznie przekątna robi największą robotę, czy jednak sam układ obrazu. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że większa przestrzeń robocza w proporcjach 16:10 zmienia więcej, niż się początkowo wydaje.
Cieszy mnie również sposób, w jaki MSI popracowało nad ramkami. Dolna została odczuwalnie zmniejszona, dzięki czemu ekran optycznie wypełnia jeszcze bardziej frontowy panel urządzenia. Podczas grania praktycznie jej nie zauważałem, a imersja rośnie jakby naturalnie. Widać, że projektanci dobrze przemyśleli proporcje i to właśnie one sprawiają, że całość wygląda nowocześniej. W tym aspekcie kluczowe jest dobre dobranie ramek, które wizualnie znacząco poprawia odbiór handhelda.
Sama technologia pozostała znana, ale wciąż broni się bardzo dobrze. MSI sięgnęło po panel IPS o naturalnych kolorach i szerokich kątach widzenia, i muszę przyznać, że przy ośmiu calach to rozsądny wybór. Jasność potrafi przekroczyć 500 cd/m², choć okupione jest to fabryczną kalibracją, która ma chłodniejszy, niebieskawy ton. Nie jest to jednak wada nie do obejścia, bo po własnej korekcie obraz wygląda świetnie. Cenię fakt, że charakterystyka IPS pozostaje tu po prostu przyjazna w codziennym użytkowaniu.
W mocnym słońcu panel bywa wymagający przez brak powłoki antyrefleksyjnej, ale trudno było się spodziewać czegoś innego w sprzęcie z ekranem dotykowym. Z drugiej strony kąty widzenia są stabilne, kolory nie uciekają, a VRR i 120 Hz pozostają na miejscu. Cały ten ekran realnie zmienia sposób, w jaki patrzy się na MSI Claw 8 AI+ A2VM. Widać, że producent nie zwiększył przekątnej tylko po to, by dopisać nową liczbę w specyfikacji, ale żeby faktycznie poprawić doświadczenie użytkownika. I szczerze? To się udało.
Ekran w MSI Claw 8 AI+ A2VM udowadnia, że przemyślana zmiana proporcji i jakości wykonania potrafi zmienić cały odbiór handhelda, dając użytkownikowi panel, który realnie wpływa na komfort podczas rozgrywki.
Sterowanie, które stawia na solidność zamiast fajerwerków
Przednie przyciski w MSI Claw 8 AI+ A2VM zostały wykonane z półprzezroczystego plastiku i są dość wypukłe. Klikają pewnie, stawiają sensowny opór i nie generują zbędnego hałasu, choć na pewno są głośniejsze, niż w Lenovo Legion Go 2. W codziennym graniu zachowują się po prostu tak, jak powinny, bez nerwowości i przypadkowych wciśnięć.
Dodatkowe klawisze, takie jak Start, Select czy te otwierające panele systemowe, są długie i bardzo łatwe do wyczucia, jednocześnie pozostając niemal niesłyszalne. Gałki analogowe z efektem Halla prezentują wysoki poziom precyzji i faktycznie gra się na nich komfortowo, choć nie powiedziałbym, że to topowe rozwiązanie. W porównaniu z kontrolerami Xbox czy drążkami w ROG Xbox Ally X czuć, że mogłyby mieć bardziej dopracowaną charakterystykę ruchu. Mimo to ich przyczepne gumowe nakładki działają świetnie i pozwalają grać dokładnie, nawet przy dynamicznych ruchach.
Krzyżak kierunkowy działa poprawnie i trzyma wysoki, choć stonowany poziom. Klik jest wyraźny, a każdy kierunek ma dobrze wyczuwalny punkt aktywacji. Nie ma tu zbyt dużej miękkości ani przypadkowych wciśnięć. W moim odczuciu to dobry i przewidywalny D-pad, który po prostu spełnia swoją rolę bez irytujących niespodzianek.
Górne bumpery mają delikatne kliknięcie, które może nie wszystkim przypadnie do gustu, choć ich charakter trudno uznać za wadę. Spusty przypominają te z kontrolera Xbox Series, jednak są zauważalnie luźniejsze i węższe, dlatego osobiście wolę rozwiązania konkurentów. Do tego dochodzi kwestia wibracji, które są wyjątkowo słabe. W grach wyścigowych niemal ich nie czuć, co odbiera część emocji.
Przyciski na tyle obudowy są duże, klikalne i wymagają odpowiedniej siły, dzięki czemu nie aktywują się przypadkiem. Przycisk zasilania z czytnikiem linii papilarnych działa sprawnie, a odblokowanie zwykle przebiega bezproblemowo. Regulacja głośności jest prosta i szybka, działa tak, jak można oczekiwać. Nie ma tu gładzika, choć dla mnie nie stanowi to żadnej realnej przeszkody, bo drążki radzą sobie z emulacją myszy wystarczająco dobrze. Kluczowa w tym wszystkim jest ogólna pewność pracy elementów sterujących, nawet jeśli nie wszystkie z nich są tak dopracowane, jak mogłyby być.
Sterowanie w MSI Claw 8 AI+ A2VM jest solidne i przewidywalne, z udanymi przyciskami, poprawnym D-padem i wygodnymi gałkami, choć brakuje mu mocnych wibracji i bardziej dopracowanych spustów.
Większy akumulator, spokojniejsze granie
MSI Claw 8 AI+ A2VM dostał akumulator o pojemności 80 Whr i w praktyce naprawdę czuć jego potencjał. W grach mocno obciążających podzespoły, zwłaszcza w dużych tytułach AAA, realny czas pracy dochodzi u mnie do nieco ponad dwóch godzin, czyli dokładnie tego, czego można się spodziewać po tej klasie urządzenia. Warto jednak podkreślić maksymalną pojemność, która daje temu handheldowi dobry punkt wyjścia, szczególnie jak na tego typu konstrukcję.
Co ciekawe, są gry, które potrafią wycisnąć z tego ogniwa jeszcze więcej. Forza Horizon 5 była dla mnie jasnym przykładem, bo udało mi się zbliżyć do trzech godzin zabawy. To wynik powyżej tego, co widzę zazwyczaj w podobnych sprzętach o zbliżonej mocy. Podoba mi się, że Claw 8 pozwala czasem zapomnieć o ładowarce i po prostu skupić się na samej rozgrywce. Tutaj kluczowe jest to, że czas pracy może być zauważalnie dłuższy w mniej prądożernych tytułach i to faktycznie robi różnicę.
W lekkich zadaniach, czyli przeglądaniu internetu, pracy w Windowsie czy streamingu, spodziewam się około dziesięciu godzin działania i trudno mi to uznać za coś innego niż solidny rezultat. To poziom bardzo zbliżony do Lenovo Legion Go 2, mimo że Lenovo dysponuje mniejszą baterią. Claw 8 wypada jednak trochę poniżej ASUS-a, który ma po swojej stronie mniejszy ekran i mniej wymagający panel. Dla mnie ważniejsze jest jednak realne poczucie swobody w codziennym użytkowaniu, a tego Claw 8 dostarcza bez większego wysiłku.
To wszystko tworzy obraz handhelda, który nie ucieka od ograniczeń swojej klasy, ale wykorzystuje akumulator w sposób sensowny i przewidywalny. W grach daje stabilny czas pracy, a w prostych zadaniach nie zmusza do ciągłego poszukiwania ładowarki. W tej kategorii trudno oczekiwać cudów, ale MSI Claw 8 AI+ A2VM pokazuje, że potrafi zachować równowagę między wydajnością a mobilnością.
Bateria w MSI Claw 8 AI+ A2VM oferuje dobry balans między mocą urządzenia a czasem pracy i zapewnia realnie spokojniejsze korzystanie z handhelda bez ciągłego myślenia o kablu.
Wydajność MSI Claw 8 AI+ A2VM – spokojnie, ale z potencjałem
Procesor Intel Core Ultra 7 258V zastosowany w MSI Claw 8 AI+ A2VM nie należy do najmocniejszych układów wielordzeniowych, ale w handheldzie liczy się coś więcej niż goła siła. Tutaj ważne jest, że układ reaguje dynamicznie i potrafi pracować efektywnie przy niższym poborze energii. Ta elastyczność procesora sprawia, że Claw 8 może pełnić rolę małego komputera do codziennych zadań, nie tracąc przy tym swojej mobilności. W praktyce nie zauważyłem, aby brak wyższej liczby rdzeni stanowił realny problem w codziennym użytkowaniu.
W grach sytuacja wygląda ciekawiej. Po podniesieniu limitu mocy Claw potrafi pokazać pazur. Arc 140V, mimo że to iGPU, radzi sobie lepiej, niż mogą sugerować stereotypy na temat grafiki Intela. Czasem bywa zauważalnie szybciej niż w handheldach, które testowałem wcześniej, choć zdarzają się produkcje, w których optymalizacja sterowników nie nadąża. Dobre jest to, że Intel regularnie aktualizuje oprogramowanie GPU, więc w przeciwieństwie do części konkurencji nie trzeba czekać tygodniami na poprawki. To daje poczucie, że urządzenie jeszcze dojrzeje z czasem.
Najbardziej doceniam sposób w jaki Claw radzi sobie z niższymi wartościami TDP. W grach niezależnych czy tytułach 2D bez problemu da się grać przy naprawdę niskim poborze mocy. W praktyce oznacza to, że handheld jest w stanie działać przez dłuższy czas, nie rezygnując z płynności. Efektywność Arc 140V w niższych zakresach mocy to jeden z wyraźnych atutów Claw 8. W połączeniu z 32 GB RAM daje to dużą swobodę nawet w tytułach wymagających wyższej jakości tekstur.
Nie można pominąć tematu upscalingu. Tu Claw 8 ma przewagę, bo XeSS działa dobrze i faktycznie poprawia płynność bez drastycznego spadku jakości obrazu. Nie dorównuje najlepszym implementacjom DLSS, ale subiektywnie wypada lepiej niż część rozwiązań konkurencyjnych, które są ograniczone do starszych wersji FSR. Dla handhelda to realne wsparcie, bo pozwala wyciągnąć z iGPU więcej, niż można by oczekiwać.
Warto też wspomnieć o konkurencji. Test ASUS ROG Xbox Ally X, który przeprowadziłem, pokazał mi jak daleko zaszły te urządzenia pod względem mocy. ROG Xbox Ally X to w mojej ocenie sprzęt projektowany z myślą o maksymalnej wydajności, niemal jak miniaturowy laptop. MSI Claw 8 AI+ A2VM idzie inną drogą. Nie próbuje być najmocniejszy, a bardziej zrównoważony. Wybiera kompromis między mocą, kulturą pracy i czasem działania, a to dla wielu użytkowników będzie bardziej praktyczne.
Tryby energetyczne również dają sporo swobody. W AI Engine urządzenie samo dopasowuje moc, choć w moim przypadku najczęściej trzymało się jednego poziomu. Tryb ręczny daje pełną kontrolę i to właśnie tam można wycisnąć ze sprzętu najwięcej. To użytkownik decyduje, czy priorytetem ma być czas pracy czy płynność, a to zawsze jest mile widziane w tej kategorii urządzeń.
Na plus działa także stabilność pracy. MSI Claw 8 AI+ A2VM utrzymuje sensowne temperatury nawet podczas dłuższych sesji, a obudowa nie nagrzewa się przesadnie w okolicach chwytów. Wentylatory potrafią zmieniać obroty w sposób, który zauważalnie słychać, ale finalnie urządzenie działa przewidywalnie i nie gubi wydajności. To sprawia, że korzystanie z Claw 8 jest po prostu komfortowe.
To wszystko razem tworzy obraz handhelda, który nie próbuje dominować siłą, ale pokazuje, że dobrze dobrane komponenty i rozsądne zarządzanie energią mogą dać naprawdę przyjemne wrażenia w praktyce. To nie jest sprzęt, który ma wygrywać każdy test syntetyczny. To urządzenie, które ma działać stabilnie na co dzień, we wszystkich scenariuszach.
MSI Claw 8 AI+ A2VM nie goni za absolutną mocą, ale oferuje rozsądną, dojrzale skrojoną wydajność, która sprawdza się znacznie lepiej, niż mogłoby się wydawać po samych parametrach.
MSI Center M w Claw 8 AI+ A2VM – jak to oprogramowanie realnie działa?
Oprogramowanie Center M w MSI Claw 8 AI+ A2VM od samego startu wygląda na bardziej przemyślane i wreszcie sprawia wrażenie panelu, który faktycznie kontroluje całe urządzenie. Nadal jednak bliżej mu do prostego narzędzia niż rozbudowanego kombajnu w stylu Armoury Crate. Podstawowe funkcje działają pewnie, a możliwość regulacji mocy jest jak najbardziej obecna, choć dostęp do niej wymaga wejścia w pełną aplikację. Szybkich ustawień nie wyposażono w suwak zasilania, co po prostu spowalnia pracę. I tu rodzi się pytanie: czy nie dało się tego zaprojektować wygodniej?
Przy konfiguracji kontrolera również nie wszystko wygląda tak, jak powinno. W trybie desktopowym nie można zmienić przypisań przycisków, a w trybie pada nadal brakuje opcji przypisywania klawiszy klawiatury jako funkcji drugorzędnych. Dla wielu osób to drobiazg, ale jeśli lubisz szybkie zapisy czy otwieranie mapy jednym klawiszem, to zrozumiesz, dlaczego czułem niedosyt. Urządzenie momentami zachowuje się bardziej jak zamknięta konsola niż pełnowartościowy PC, co w tej kategorii nie powinno mieć miejsca.
Kolejna sprawa to AI Engine, który teoretycznie ma inteligentnie zarządzać mocą. W praktyce działa dość zachowawczo i zamiast płynnych regulacji często przeskakuje między kilkoma schematami. Dlatego szybko wyłączyłem go i wróciłem do ręcznego ustawiania TDP. Choć potrafi oszczędzać energię w trakcie grania, zdarzało mu się psuć wyniki po podłączeniu zasilacza. Trudno więc uznać go za funkcję, której można bezgranicznie zaufać.
Za to Szybkie Ustawienia prezentują się lepiej. To coś na kształt widżetu, który pozwala na zmianę liczby klatek, przełączanie sterowania, wywołanie klawiatury i zarządzanie makrami z tylnych przycisków. Nakładka wydajności jest czytelna, choć nie pokazuje temperatur CPU i GPU. Jest tu jednak kilka drobnych błędów – czasem panel się nie otwiera, a czasem samodzielnie zmienia jasność lub głośność. Mimo wszystko da się z tego korzystać na co dzień.
Sam Center M działa ostatecznie lepiej niż w poprzedniku. Przycisk sprzętowy daje szybki dostęp do biblioteki gier, a przełączanie między trybem pulpitowym a trybem gry działa naturalnie po krótkim czasie przyzwyczajenia. Oprogramowanie wciąż mogłoby być bardziej spójne, ale czuć, że MSI odrobiło pracę domową i wprowadziło konkretne poprawki. Nadal jednak szuka swojej tożsamości gdzieś między Windowsowym handheldem a typową konsolą.
MSI Center M w Claw 8 AI+ A2VM jest krokiem w dobrym kierunku, choć wciąż nie jest narzędziem idealnym. Sprawia wrażenie dojrzalszego, lecz nadal wymaga dopracowania, aby w pełni wykorzystać potencjał sprzętu.
Czy warto kupić MSI Claw 8 AI+ A2VM?
Pierwsza rzecz, o jakiej trzeba powiedzieć, to ogólne wrażenie, jakie robi moc układu Intel Lunar Lake w tej konstrukcji. MSI Claw 8 AI+ A2VM potrafi wycisnąć z niego naprawdę solidne osiągi i w wielu grach wypada zauważalnie lepiej niż pierwszy Claw. Nie jest to skok, który zmienia rynek, ale różnica jest odczuwalna i realna w codziennym graniu. Najbardziej cieszy mnie to, że urządzenie w końcu trzyma stabilny poziom wydajności, a nie tylko imponuje parametrami na papierze.
Drugą sprawą jest wyświetlacz, który w tej generacji wreszcie dostał sensowny rozmiar i proporcje. Osiem cali i układ 16:10 nadają temu handheldowi zupełnie inny charakter wizualny. W grach interfejsy są czytelniejsze, a więcej przestrzeni roboczej zwyczajnie przekłada się na wygodę. Nie jest to panel OLED, więc trzeba pamiętać o pewnych ograniczeniach czerni, ale mimo tego obraz wypada bardzo solidnie jak na ekran IPS, a kultura pracy i jasność robią swoje.
MSI Claw 8 AI+ A2VM to handheld, który wreszcie pokazuje, że ten projekt miał potencjał. Nie jest idealny, ale w swojej klasie wyróżnia się ekranem, stabilną wydajnością i akumulatorem, który nie rozczarowuje.
Trzeci element to akumulator, który okazał się lepszy, niż oczekiwałem po tak dużym urządzeniu. W grach AAA realne dwie godziny są standardem, ale w tytułach pokroju Forza Horizon 5 da się wycisnąć niemal trzy. Przy lekkim użytkowaniu można liczyć na około dziesięć godzin pracy, co stawia Claw 8 blisko Lenovo Legion Go 2, choć wciąż nieco za ASUS-em. Jak na taką moc i ekran, to i tak czas pracy prezentuje się naprawdę sensownie i nie odbiera przyjemności z mobilnego grania.
Ostatni obszar to oprogramowanie, które w końcu zaczęło wyglądać jak faktyczne centrum zarządzania sprzętem. Nadal brakuje kilku funkcji i zdarzają mu się momenty zawahania, ale jest zauważalnie lepiej niż w poprzedniku. AI Engine można traktować jako ciekawostkę, bo i tak najlepiej ręcznie ustawić limity mocy. Mimo to Center M oferuje dziś znacznie wygodniejszą obsługę i pozwala sensownie ogarnąć Windowsa na małym ekranie, co w świecie handheldów z tym systemem nie jest takie oczywiste.
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny MSI Claw 8 AI+ A2VM
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
















Dodaj komentarz