Wygląda na to, że na rynku pamięci RAM doczekaliśmy się pewnego rodzaju stabilności cen, na dodatek z możliwą tendencją zniżkową. Niewykluczone, że ratunkiem będzie nowy algorytm dla centrów danych opublikowany przez Google.
Wiele osób marzy o tym, by koszmar na rynku pamięci RAM zakończył się jak najszybciej. Te nadzieje szybko gasną po kolejnych doniesieniach mówiących o tym, że najwięksi producenci liczą się z problemami nawet do 2030 r. Niewykluczone jednak, że sytuacja – przynajmniej na razie – doczekała się uspokojenia.
Wystarczy bowiem szybki rzut oka na historyczne dane dotyczące pamięci RAM by dojść do wniosku, że mniej więcej od końca ubiegłego roku jesteśmy świadkami stabilizacji cen, choć na dość wysokim poziomie. Co jednak jeszcze ciekawsze, na Zachodzie obserwowane są także pierwsze, zauważalne spadki cen, zwłaszcza w ostatnich dniach.
fot. Kingston
Google na ratunek pamięciom RAM?
I co równie istotne wygląda na to, że wcale nie biorą się one z przypadku. To bowiem może być zasługa… Google. Koncern kilka dni temu opublikował bowiem nowy algorytm TurboQuant, który wpływa na szybko rosnące zapotrzebowanie modeli sztucznej inteligencji na pamięć podręczną.
Rozwiązanie opublikowane przez giganta z MountainView ma pozwolić na nawet sześciokrotne zmniejszenie zużycia pamięci przy jednoczesnym zwiększeniu wydajności. Jak zareagowały na to giełdy? No cóż – zarówno SK Hynix, jak i Samsung zanotowały spore spadki notowań, co z pewnością nie spotkało się z zadowoleniem ich włodarzy.
fot. Goodram
To może pomóc – a wcale nie musi
Teoretycznie zastosowanie takiego algorytmu powinno w krótkim czasie doprowadzić do uwolnienia sporej ilości pamięci na rynku i zwiększenia podaży. W praktyce zaś sytuacja może być… zgoła odmienna. Centra danych mogą bowiem zacząć obsługiwać jeszcze bardziej kompleksowe modele AI.
Te oczywiście będą korzystać z jeszcze większej ilości pamięci, co przełoży się na dalsze wysokie zużycie RAM-u. A że big techy – dzięki potężnej skali zamówień – są obsługiwane priorytetowo, to kości i tak w pierwszej kolejności powędrują do nich. A to wcale nie spowoduje, że nagle wszyscy pozostali przestaną mieć problem…
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz