Szef Take-Two zdementował plotki o chaosie i crunchu w Rockstarze podczas produkcji GTA 6. Twierdzi, że studio stara się uniknąć nadmiernego obciążenia zespołu.
W branży gier wideo powraca temat warunków pracy, a tym razem pod lupą znalazł się Rockstar Games i ich nadchodzące Grand Theft Auto 6. Prezes Take-Two Interactive, Strauss Zelnick, odniósł się do niedawnych przecieków, które sugerowały ogromny chaos oraz wszechobecny crunch wewnątrz studia.
Jak donosi serwis Notebookcheck, powołujący się na artykuł Business Insider, z wewnętrznych przecieków od pracowników miało wynikać, że opóźnienia premiery to efekt bałaganu. Zelnick stanowczo temu zaprzecza i przedstawia zupełnie inną narrację. Prezes Take-Two przekonuje, że studio świadomie daje sobie więcej czasu, by właśnie zapobiec crunchowi i wypaleniu zawodowemu twórców.
Czy to koniec ery crunchu?
Zelnick podkreśla, że opóźnienia w dacie premiery GTA 6 mają na celu stworzenie odpowiednich warunków dla pracowników. Wydawca rzekomo stawia dobro deweloperów na pierwszym miejscu, co w świetle historycznych doniesień o pracy nad Red Dead Redemption 2 brzmi jak duża zmiana polityki firmy.
Oczywiście słowa prezesa można traktować jako zagranie PR-owe, mające uspokoić zarówno inwestorów, jak i graczy. Warto przypomnieć, że temat ten wypływa na nieco ponad pół roku przed datą premiery, a prezes sam przyznaje, że oczekiwania wobec gry są wręcz „przerażające”.
Niemniej jednak jasna deklaracja o unikaniu nadgodzin to pozytywny sygnał. Pytanie tylko, czy rzeczywistość pokrywa się z korporacyjnymi oświadczeniami. Jeśli Rockstar faktycznie dowozi największą grę dekady bez morderczego crunchu, mogą wyznaczyć nowe standardy w całej branży AAA.
Okiem redaktora
Osobiście podchodzę do słów Zelnicka z dużym dystansem. Branża przyzwyczaiła nas do pięknych słówek o work-life balance, które przy finałowym etapie produkcji często zamieniają się w ciche przyzwolenie na pracę po nocach.
Chciałbym wierzyć, że Rockstar odrobił lekcję po RDR 2, ale dopóki nie zobaczymy gry na półkach i nie usłyszymy relacji samych deweloperów po premierze, traktuję te zapewnienia głównie jako gaszenie wizerunkowych pożarów.
Źródło: Notebookcheck
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







