fot. Unsplash / Nubelson Fernandes
Koniec powerbanków nadchodzi wielkimi krokami? Szef firmy Anker twierdzi, że rozwój baterii w smartfonach wkrótce całkowicie wyeliminuje ten sprzęt z rynku.
Od lat przenośne magazyny energii stanowią obowiązkowe wyposażenie naszych plecaków i toreb. Jednak zdaniem rynkowych ekspertów ten trend nie potrwa wiecznie. W ostatnim dość zaskakującego wywiadu udzielił dyrektor generalny firmy Anker, jednego z absolutnych liderów w branży mobilnych akcesoriów zasilających.
Steven Yang, założyciel i szef Ankera, otwarcie stwierdził, że rynek powerbanków może w najbliższych latach całkowicie zniknąć. Według niego, podobnie jak w przypadku odtwarzaczy MP3 czy starych kaset, cykl życia większości kategorii elektroniki użytkowej wynosi przeważnie około dekady od momentu ich masowej adopcji przez konsumentów.
Kluczem do przewidywanej wielkiej zmiany rynkowej mają być rosnące możliwości samych urządzeń mobilnych. Szef Ankera uważa, że głównym czynnikiem eliminującym powerbanki będzie po prostu stały rozwój pojemnych baterii wbudowanych bezpośrednio w nasze smartfony.
Zwiększająca się autonomia nowoczesnych telefonów i lepsza optymalizacja poboru prądu oznaczają, że zewnętrzne źródła zasilania staną się z czasem zbędne. Jeśli nasz sprzęt bez najmniejszego problemu przetrwa kilka dni na jednym, szybkim ładowaniu, to noszenie ze sobą dodatkowego, ciężkiego „klocka” po prostu straci rację bytu.
Słowa Stevena Yanga brzmią szczególnie ciekawie, bo to właśnie na powerbankach Anker zbudował swoją reputację. Firma powstała w 2011 roku i szybko rozrosła się na rynkach zagranicznych głównie dzięki przenośnym ładowarkom.
W pierwszym kwartale 2026 firma zaraportowała przychody na poziomie 7,608 mld juanów, o 26,93% więcej niż rok wcześniej. Jest jednak haczyk: zysk netto przypadający akcjonariuszom spadł o 4,87% rok do roku, do 472 mln juanów.
Warto też pamiętać, że temat powerbanków nie jest dziś wyłącznie kwestią wygody. W ostatnich miesiącach pojawiały się informacje o wycofywaniu części modeli Ankera i innych producentów z powodu ryzyka przegrzewania. To pokazuje, że branża musi mierzyć się nie tylko z ewolucją popytu, ale też z wymaganiami bezpieczeństwa.
Na tym tle prognoza prezesa Ankera brzmi jak mieszanka realizmu i chłodnej kalkulacji. Powerbanki nadal są potrzebne milionom osób, ale sam rynek może rzeczywiście z czasem kurczyć się na rzecz bardziej zintegrowanych rozwiązań.
Przyznam, że odważne słowa Stevena Yanga brzmią rozsądnie, ale osobiście podchodzę do nich z rezerwą. Faktycznie, sam coraz rzadziej muszę sięgać po powerbank podczas zwykłego dnia w pracy.
Z drugiej jednak strony, w trakcie urlopów, wyjazdów pod namiot czy intensywnego grania na Steam Decku w trasie, zewnętrzny prąd to wciąż absolutne zbawienie. Te przydatne akcesoria z pewnością znikną z naszych codziennych kieszeni, ale na pewno przetrwają jeszcze długie lata w specjalistycznej niszy turystyczno-gamingowej.
Źródło: Gizmochina
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Do oferty chińskiej marki Chery trafia nowy, kompaktowy samochód elektryczny zaprojektowany głównie pod kątem jazdy…
Miliony komputerów z systemami Windows 10 i Windows 11 mogą stracić dostęp do aktualizacji. Microsoft…
Osoby polujące na tani, ale sensowny komputer rowerowy w ostatnich tygodniach mają naprawdę spory wybór.…
Flagową propozycją polskiej marki Overfly Bike z siedzibą w Raszynie na sezon 2027 jest bardzo…
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…