fot. Blizzard
BlizzCon 2026 zaskoczył ogromem nowości. Blizzard zapowiedział kampanię do Warcrafta 3, projekt WoW Forever, strzelankę StarCraft oraz premierę Diablo 5. A ja zastanawiam się, kiedy znajdę na to wszystko czas.
Spis treści
W sobotę wieczorem miałem otwarte dwa okna: stream z Anaheim i launcher Battle.net. Na scenie trwało jeszcze wprowadzenie, kiedy pasek pobierania przy Warcraft III: Reforged ruszył sam z siebie. Aktualizacja była na tyle duża, że zdążyłem zrobić herbatę, a po powrocie zobaczyłem ekran, którego nie widziałem od czasów, gdy grałem na monitorze kineskopowym. Zanim ceremonia dobiegła końca, klikałem już w prolog „Last Days of Lordaeron”.
Ostatnią oficjalną kampanię do Warcrafta III dostałem w 2003 roku, razem z The Frozen Throne. Przez 23 lata nauczyłem się, że na tę serię czeka się bez nadziei. A potem w jeden wieczór dostałem kampanię na około 30 godzin, datę bety nowego WoW-a, roadmapę Midnight i dwie gry do odliczania. Zamiast euforii poczułem coś bliższego bezradności: nie wiem, w co grać najpierw i kiedy znajdę na to wszystko czas.
Stawiam więc tezę: BlizzCon 2026 był najlepszą imprezą Blizzarda od lat, bo firma po raz pierwszy od dawna dała więcej, niż obiecała. Zamiast zwiastunów dostałem rzeczy do zainstalowania, a odległe daty Diablo V i StarCrafta odbieram jako uczciwość, a nie porażkę. Uczciwość, która cieszy mnie i martwi jednocześnie.
Najpierw fakty. Forsaken Kingdom zostało wydane podczas ceremonii otwarcia jako pierwsza nowa kampania RTS w uniwersum Warcrafta od The Frozen Throne z 2003 roku i obejmuje upadek Lordaeronu oraz jego przemianę w Undercity w około 30 godzinach rozgrywki. Towarzyszy mu darmowy patch 3.0, który przebudował ponad 600 jednostek i dodał Forsaken Paladina jako pierwszego nowego bohatera z Tawerny od ponad 20 lat. Dodatek dotyczy wersji PC na Battle.net, kosztuje 29,99 USD samodzielnie albo 49,99 USD w zestawie z podstawową grą; w polskim sklepie sam dodatek wyceniono na 129 zł. Patch podnosi też limit zaznaczanych jednostek z 12 do 24, czego społeczność domagała się od lat.
Teraz opinia. Sześć lat temu Reforged wszedł na rynek jako przykład tego, jak nie robić remastera. Dziś ta sama gra dostała najlepszy dzień w swojej historii. Po pierwszych godzinach prologu czuję się jak w 2003 roku. Tempo misji, sposób, w jaki scenki wplatają się w rozgrywkę, wszystko trzyma się starego rytmu. Główna kampania ma zresztą według Blizzarda luźną strukturę RPG dla jednego gracza, wzorowaną na kampanii Rexxara z The Frozen Throne, z rozbudowanymi ekwipunkami i talentami bohaterów. Rexxar był tym fragmentem Warcrafta III, do którego wracałem najczęściej, więc tych kilkudziesięciu godzin nie zamierzam przebiegać.
Jest tylko jedna rzecz, która w sobotę zabolała. Dialogi Forsaken Kingdom są nagrane wyłącznie po angielsku i Blizzard nie planuje ich lokalizacji na inne wspierane języki, w tym polski. Dotychczasowa zawartość Reforged zachowuje polski dubbing, więc w tej samej grze przechodzi się z Arthasem mówiącym po polsku do Sylvanas mówiącej po angielsku. Polska wersja Warcrafta III z 2002 roku jest dla mojego pokolenia tak samo częścią tej gry jak Arthas i Frostmourne.
Cytaty chłopów i piechurów funkcjonowały na polskich forach i w szkołach na długo przed tym, zanim ktokolwiek mówił o memach. Rozumiem, że 30 godzin kampanii to dużo nagrań, a Blizzard w 2026 roku liczy polskich graczy inaczej niż w 2002. Ale skoro firma potrafiła przez sześć lat doprowadzić Reforged do stanu, w którym chce się w niego grać, brak polskich głosów w jedynej nowej kampanii od 23 lat odbieram jako niedokończoną robotę.
Z racji, że swoją przygodę z World of Warcraft zacząłem od dodatku Wrath of the Lich King, grę poznałem już ze wszelkiego rodzaju ulepszeniami i ułatwieniami. Pojawienie się klasycznych serwerów zachęciło mnie do spróbowania tej bardziej hardkorowej wersji WoW-a, jednak przyzwyczajenia z retaila po prostu były zbyt mocne i od Classica po prostu się odbiłem. Mam jednak wrażenie, że Forever ma być właśnie skierowany do takich graczy, jak – chcących spróbować klasycznego doświadczenia, a jednocześnie przyprawionej dozą ulepszeń z retaila.
Według materiałów z panelu to trzeci stały filar obok wersji Modern i Classic, z docelowym poziomem 60 na zawsze, bez latania i bez skalowania poziomów. Na start Blizzard wymienia nowe strefy Mount Hyjal, Zephras Isle i Riverglades oraz przebudowane fragmenty starego Azeroth, a do tego dziewięć dungeonów, dwa raidy i ponad tysiąc nowych zadań.
Beta rusza 17 września i trwa do 21 października czasu pacyficznego, z progresją ograniczoną do poziomu 30; premiera globalna wypada 4 listopada 2026 o 15:00 czasu pacyficznego, co w Europie Środkowej oznacza noc z 4 na 5 listopada. Podstawowa wersja jest wliczona w aktywny abonament, bez osobnego zakupu. Do tego dochodzą kombinacje ras i klas, których nie było w oryginale, z nieumarłymi paladynami na czele, a pierwsze raidy mają odblokować się 9 grudnia.
Po transmisji odpalił się czat, który zwykle milczy tygodniami. Ludzie, z którymi piszę, to moja gildia z czasów, gdy wypady do Icecrown Citadel na prywatnych serwerach planowało się jak wyjazd na wakacje. Większość z nich znam wyłącznie z gry. Nigdy nie widziałem ich na żywo, ale wiem, kto zawsze spóźniał się na raid i kto zbierał flaski za całą grupę. Dziś mają pracę, dzieci, kredyty. Nikt z nas nie gra tak, jak grał jeszcze kilkanaście lat temu.
I mimo to rozmowa w sobotę wyglądała tak samo u każdego: „na Forever wracam”. Jeden już ustalił, że tym razem gra trollem, drugi pytał, czy nieumarły paladyn to prawdziwa klasa, czy żart z panelu. Nikt nie deklarował, że będzie siedział po nocach. Wszyscy deklarowali, że będą. To był ten moment wieczoru, w którym zapowiedź przestała być listą funkcji i stała się datą w kalendarzu kilku dorosłych ludzi.
Bałem się, że Forever odessie zespół od bieżącej ekspansji. Materiały z panelu Midnight mówią co innego. Patch 12.1.7 „Echoes of the Worldcore” wprowadza Talebound, osobny tryb w duchu roguelite z trzema własnymi klasami (Slayer, Inquisitor, Witch); według opisu z panelu ma wystartować z czterema historiami, wczesny podgląd na PTR zapowiedziano na październik, a daty pełnej premiery trybu nie podano. Patch 12.2 Eclipse dodaje strefę Mantle Vault, ośmiobossowy raid The Worldcore z Xal’atath, pierwszą legendarną broń Midnight i paladynów dla Forsaken, nocnych elfów i trolli.
Z rzeczy drobnych, a dla mnie dużych: w 12.2.5 znikną ograniczenia typu pancerza w transmogu. Wygląd dowolnej zbroi na dowolnej klasie. To zmiana, o którą pytałem na forach od czasów wprowadzenia transmogryfikacji. I kolejna pozycja na liście, której nie mam kiedy odhaczyć.
BlizzCon 2026 to nie tylko Warcraft, a Blizzard nie zapomniał o dwóch obok tego uniwersum największych swoich markach. Diablo V oficjalnie powstaje i ma wyjść wiosną 2029 roku. Diablo podbił Sanktuarium, większość ludzkości zginęła lub uległa zepsuciu, a gracze zwiedzają zmieniające się Westmarch z podróżującą karawaną zamiast miast i stałych stref bezpiecznych. Dokładnej daty ani platform jeszcze nie ogłoszono. Nowy StarCraft to natomiast strzelanka w otwartym świecie, a nie RTS, celująca w wiosnę 2030 roku; projekt prowadzi Dan Hay, wcześniej odpowiedzialny za serię Far Cry. Podczas zapowiedzi nie pokazano rozgrywki.
I tu przyznaję się do niepokoju. Dwa i pół roku do Diablo V, prawie cztery do StarCrafta. To dużo czasu, w którym może się wydarzyć wszystko, od zmian w kierownictwie po przesunięcia. Blizzard tłumaczy, że pokazał grę tak wcześnie, bo chce zbierać opinie przez lata, a pierwsze konkretne informacje mają pojawiać się już w przyszłym roku. Hay powiedział z kolei w rozmowie z portalem GamesRadar, że 2030 to termin, którego zespół jest pewien.
Chcę w to wierzyć, bo mam w pamięci styczeń 2020 i premierę Reforged, czyli dokładnie tej gry, która w sobotę przeżyła swój najlepszy dzień. Wolę czekać do 2029 i dostać Diablo, które w dniu premiery prezentuje się zjawisko, niż dostać je w 2027 z listą pełną błędów. Odległe okno premiery to dla mnie sygnał, że ktoś policzył czas potrzebny na dopracowanie.
Osobiście cieszę się na tak odległą datę premiery Diablo V. Przynajmniej będę mieć czas, żeby w końcu usiąść do Diablo IV, które aktualnie znajduje się na całkiem ciekawej promocji na platformie Steam.
Nie wszystko wyglądało dobrze. World of Warcraft: Forever jest wliczone w abonament, ale rasa Skyborne i dostęp do bety już nie. Za niebieskiego elfa trzeba zapłacić co najmniej 29,99 USD za pakiet Heroic, a za grę przed 4 listopada 59,99 USD za pakiet Epic. Rasa startowa za paywallem w wersji sprzedawanej jako powrót do korzeni to decyzja, którą trudno obronić, i rozumiem każdego, kto na tym się zatrzyma.
Do tego zapowiadanie gier na trzy i cztery lata naprzód ma drugie dno. To także sposób na utrzymanie uwagi i budowanie wartości marki pod nowego właściciela. Fani StarCrafta, którzy czekali na trzecią część RTS-a, dostali zwiastun strzelanki bez rozgrywki. Ich rozczarowanie jest uzasadnione, nawet jeśli mnie osobiście nowy kierunek ciekawi.
Pasek pobierania z sobotniego wieczoru dawno zniknął, ale okno launchera zostało, a w nim ilość gier do ogrania, jakiej nie miałem od lat – prolog Forsaken Kingdom w połowie, za kilka dni beta Forever, w grudniu raidy, jesienią Talebound. Po 23 latach czekania na cokolwiek nowego w Warcrafcie III mam problem, o jakim marzyłem, czyli za dużo Warcrafta naraz. Diablo V i StarCraft dostaną swoje kafelki dopiero za lata. Mam dla nich tę samą miarę, którą Blizzard sam ustawił w sobotę – nie liczy się to, co widać w zwiastunie, ale to, czy w dniu premiery gra spełni oczekiwania milionów fanów na całym świecie. Reforged potrzebował na to sześciu lat. Mam nadzieję, że tamte dwie gry dostaną lepszy start.
Źródło: Blizzard
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…
HP OmniBook Ultra 16 to laptop, który imponuje już samą specyfikacją. Nawet 128 GB RAM,…
Duży wyciek zestawów LEGO 2027 ujawnił plany duńskiego producenta. W planach są serie Pokémon, Harry…