Raymon Numa Comp to bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich, którzy szukają wygodnego, solidnego i ciekawego, elektrycznego roweru trekkingowego. Ciekawych rozwiązań tu nie brakuje i właśnie dlatego warto się nim zainteresować.
Raymon to marka, która kojarzy się głównie z elektrycznymi rowerami z segmentu MTB. A to błąd, co potwierdza nowa propozycja niemieckiego producenta z półki ładnych, klasycznych, elektrycznych trekkingów. A do takiego zbioru bez wątpienia można zaliczyć model Numa Comp.
Elegancki i z ciekawym silnikiem
To rower bazujący na ramie z niskim przekrokiem, rzecz jasna wyposażony także w błotniki i tylny bagażnik, więc będzie wygodnie nie tylko podczas pięknej pogody. Ciekawostką jest natomiast zastosowanie dość nietypowego, centralnego silnika – mowa o jednostce napędowej Oli Pico.
To bowiem silnik praktycznie nieznany, ale oferujący naprawdę solidny moment obrotowy wynoszący 70 Nm. Do tego cała konstrukcja jest stosunkowo lekka – waga tego silnika to bowiem 2,5 kg. Całość jest natomiast sparowana z baterią zintegrowaną z ramą o pojemności 504 Wh.
Napęd na pasku to spory plus
Do tego dorzucamy kolorowy wyświetlacz o przekątnej 2,4″, wyposażony także w niezależny kontroler umieszczany na kierownicy. Zestaw ciekawy, a to nie koniec dobrych informacji. Rower wyposażono bowiem w piastę Shimano Nexus z 5 przełożeniami, a także karbonowy pasek Gates.
O naprawach napędu będziemy mogli zapomnieć na dłuższy czas, a dodatkowo mamy tutaj także dwutłoczkowe hamulce tarczowe hydrauliczne od Tektro z tarczą 180 mm z przodu oraz 160 mm z tyłu. Amortyzację zapewni z kolei widelec SR Suntour NEX-E25 o skoku wynoszącym 75 mm.
Całą konstrukcję osadzono z kolei na 28-calowych kołach, na które założono opony Schwalbe Road Cruiser o raczej typowym przekroju 1,75″. A cena? Ten rower – dostępny w dwóch kolorach, a więc czarnym i srebrnym, wyceniono na kwotę 2699 euro. To zaś daje ok. 11 800 złotych.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.










Dodaj komentarz