Nie da się ukryć, że Ubisoft to firma, która — szczególnie w ostatnim czasie — nie ma zbyt pochlebnej opinii. Tym razem sami dolewają oliwę do ognia wypowiedziami o mikropłatnościach. Dla przedstawicieli francuskiej firmy to one odpowiadają za radość z gry.
Powiedzieć, że Ubisoft jest w nieciekawej sytuacji, to jakby nic nie powiedzieć. Klapa największego projektu w postaci Assassin’s Creed Shadows, kolejne turbulencje z Tencentem w tle. No ale nie może być za spokojnie na tym polu, więc kolejna oliwa została dolana do pieca.
Ubisoft i mikrotransakcje to para doskonała
Co jakiś czas francuskie przedsiębiorstwo udostępnia raport finansowy, który głównie jest skierowany do udziałowców, którzy posiadają akcje Ubisoftu. No i ewentualnie do tych, którzy mogliby je nabyć. Ale co w nim takiego „ciekawego” dla zwykłego gracza? Otóż pokazanie podejścia firmy do mikropłatności, obszernie dostępnych w ich produkcjach.
Na początek zacytuję fragmenty, o które się rozchodzi:
…polityki monetyzacji i zaangażowania, które szanują doświadczenie gracza i są zrównoważone w perspektywie długoterminowej…
W Ubisoft złotą zasadą przy tworzeniu gier premium jest umożliwienie graczom cieszenia się grą w pełni bez konieczności wydawania większej kwoty.
Oferowane przez nas usługi monetyzacji w grach premium zapewniają graczom więcej zabawy, umożliwiając im personalizację awatarów lub szybsze postępy, jednak jest to zawsze opcjonalne.
Czy włodarze się opamiętają?
Zacznijmy może od pierwszego fragmentu, z którym można się zgodzić — tyle, że monetyzacja gry, która kosztuje 350 złotych i jest „singlem” to chyba nie jest zrównoważone podejście. To zwykła próba dojenia pieniędzy ludzi, którzy skusili się, by kupić (bądź zagrać w subskrypcji) w tę produkcję.
No i ta kwestia „cieszenia się bez wydawania większej kwoty” byłaby spoko, gdyby nie fakt wydawania niedorobionych gier i nazywanie ich „Quadruple A”, jak to było ze Skull’n Bones. To samo tyczy się wydania gry, która w cenie 350 złotych nie oferuje za wiele historii, a potem wydanie „pięciu” DLC za 100 zł każde, żeby dobić do jakiejś sensownej ilości rozgrywki.
Jeżeli osoby zarządzające tą firmą myślę, że te „usługi monetyzacji” rzeczywiście mają tylko „różowe kolory”, to nie dziwię się, że są w takim położeniu, w jakim obecnie się znajdują.
Źródło: KitGuru, opracowanie własne
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









