Poprzez swoje najnowsze komputery mobilne, Sony zamierza dotrzeć do nieosiągalnych do tej pory użytkowników. Japoński gigant już wkrótce planuje zakończyć dominację MacBooków Air w segmencie ultra-cienkich laptopów, a także na dobre zamierza wkroczyć na rynek netbooków. W realizacji tego drugiego celu pomóc ma im najnowszy system operacyjny Google, czyli Chrome OS.
O „markowych” netbookach z Chrome OS mówi się już od dawna, a pierwsze komputery na półki sklepowe mają trafić w połowie 2011 roku. Jednym z nich ma być właśnie maluch Sony Vaio.
Komputer najprawdopodobniej będzie zaopatrzony w 11.6-calowy ekran pracujący w rozdzielczości 1366 x 768 pikseli. Taki wyświetlacz sprawdził się w testowanym obecnie przez nas modelu Vaio YB. Serce maszyny stanowić ma dwurdzeniowy układ Nvidia Tegra 2 o taktowaniu 1.0 GHz.
W zestawie znajdziemy także 1 GB pamięci RAM, 16 GB wbudowanej pamięci, WiFi 802.11 b/g/n, GPS, Bluetooth 3.0 oraz baterię pozwalającą na 8 godzin autonomicznej pracy. Całością zarządzać ma preinstalowany Google Chrome OS.
Wymiary mini-laptopa to 298 x 215 x 19.9 mm, a jego masa wyniesie nie więcej niż 1 kg. Sprzęt szerokiej publiczności zostanie zaprezentowany najprawdopodobniej na targach Computex 2011. Jego cena pozostaje nieznana, choć osobiście wątpię, że będzie tak niska, jak niedawno opisywanego Asus Eee PC.
źródła: Slashgear, NetbookNews, liliputing
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…
HP OmniBook Ultra 16 to laptop, który imponuje już samą specyfikacją. Nawet 128 GB RAM,…
Duży wyciek zestawów LEGO 2027 ujawnił plany duńskiego producenta. W planach są serie Pokémon, Harry…