Fot. Fiat
Fiat Grande Panda wchodzi na salony – niestety na razie nie wszyscy mogą się nim nacieszyć. Elektryczny samochód oferuje dobrą cenę i zasięg.
Fiat Grande Panda to nowy elektryczny model z segmentu B. Jak poinformował producent, oficjalnie zadebiutował on na rynkach Francji i Holandii, przy czym już wkrótce pojawi się w innych krajach.
Klienci z tych dwóch państw mogą skorzystać z lokalnych programów wsparcia na zakup aut elektrycznych.
Grande Panda pojawiła się w dwóch wersjach wyposażenia ekskluzywnej La Prima oraz bardziej przystępnej Grande Panda RED, której cena startuje od niecałych 25 000 euro.
Nowy model napędzany jest silnikiem elektrycznym o mocy 83 kW, co przekłada się na 113 KM, zapewniając nie najgorsze osiągi w miejskich warunkach. Zasięg pojazdu wynosi 320 km według standardu WLTP.
Maksymalna prędkość tego samochodu wynosi 132 km/h, a przyspieszenie od 0 do 50 km/h zajmuje mu 4,2 sekundy. Zużycie energii wynosi natomiast 174 Wh/km.
Jednym z ciekawszych rozwiązań zastosowanych w Grande Panda jest zintegrowany, chowany kabel do ładowania. Kabel kryje się w schowku w specjalnej obudowie pod maską.
Ładowanie może odbywać się zarówno w domu, jak i na trasie, a dostępne opcje obejmują różne moce: od 7 kW (pełne naładowanie w 3 godziny i 43 minuty) do 100 kW, gdzie ładowanie trwa zaledwie 33 minuty do osiągnięcia 80 proc. pojemności akumulatora.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…
HP OmniBook Ultra 16 to laptop, który imponuje już samą specyfikacją. Nawet 128 GB RAM,…
Duży wyciek zestawów LEGO 2027 ujawnił plany duńskiego producenta. W planach są serie Pokémon, Harry…