Engwe EP-2 3.0 Boost to rower elektryczny zgodny z przepisami europejskimi, więc można się nim swobodnie poruszać po drogach publicznych czy ścieżkach rowerowych. Sprawdzam, czy warto go kupić.
Spis treści
Zaledwie kilka miesięcy temu testowaliśmy rower Engwe EP-2 Boost a teraz przyszedł do naszej redakcji podobny model ale po liftingu – Engwe EP-2 3.0 Boost. Czy się różnią, czym się różnią – o tym dowiecie się w poniższym tekście.
Przez nagonkę na rowery elektryczne o podrasowanych parametrach Chińczycy musieli dopasować specyfikacje swoich modeli do prawa obowiązującego w Europie. Dlatego zarówno poprzednio testowana jak i nowa wersja jest w pełni zgodna z przepisami, ma silnik o mocy 250 W a wspomaganie zanika po przekroczeniu 25 km/h.
Intencją chińskich konstruktorów roweru z „boostem” była reakcja na przepisy, które wykluczają manetkę gazu. Dlatego chociaż rower nie ma manetki, to w pewien sposób zastępuje ją właśnie przycisk „Boost”. Włącza „dopalanie” czyli mocniejsze wspomaganie działające przez minutę i tylko przy mocnym pedałowaniu czyli mocnym naciskaniu na korby, np. przy ruszaniu, przyspieszaniu lub jeździe pod górę, oczywiście tylko do prędkości 25 km/h.
Pierwsze wrażenie
Jak zwykle w przypadku tego producenta – rower przyjechał po kilku dniach od zamówienia, w dużym, grubym i ciężkim pudle, z zawartością dobrze zabezpieczoną dodatkowymi styropianami i trytytkami.
Mając doświadczenie z podobnymi rowerami złożenie poszło nam dość szybko, choć warto podkreślić, że najlepiej robi się to w dwie osoby, gdyż rower jest ciężki i niezbyt łatwo się nim operuje.
Specyfikacja Engwe EP-2 3.0 Boost
- Silnik: 48 V, 250 W bezszczotkowy umieszczony w piaście
- Prędkość max: 25 km/h (*)
- Hamulce: tarczowe, hydrauliczne, dwutłoczkowe, 180 mm (przód i tył)
- Max moment obrotowy: 75 Nm
- Opony: 20 x 4.0″ typu urban hybrid, 3 mm wkładka antyprzebiciowa
- Akumulator: 48 V, 13,5 Ah, 648 Wh, litowo-jonowy z BMS
- Czas ładowania: 3,5 h
- Zasięg: 120 km (PAS 1)
- Przerzutka tył: Shimano Tourney 7 biegów
- Wyświetlacz: 3,5-calowy kolorowy LED z Bluetooth
- Bagażnik: udźwig 25 kg
(*) w domyślnej konfiguracji, bez zdjętej blokady
Budowa i osprzęt
Niejednokrotnie chwaliliśmy konsekwentną poprawę dizajnu chińskich rowerów, ich wykończenie, a także wprowadzane nowinki techniczne. Engwe EP-2 3.0 Boost już na pierwszy rzut oka różni się znacznie od swojego poprzednika.
Hydroformowane cienkościenne kształty elementów ramy zostały wykonane ze stopów aluminium. Nie ma już tych zwykłych, w przekroju kanciastych rur, siermiężnie pospawanych.
Akumulator o pojemności 13,5 Ah został przeniesiony z głównej rury ramy na dedykowane miejsce za sztycą podsiodłową i ustawiony pionowo. Dzięki temu obniżono środek ciężkości roweru i zmienił się jego balans – przód stał się zauważalnie lżejszy.
Dodatkowo, nowe miejsce akumulatora pozwala na zamontowanie baterii o większych gabarytach czyli większej pojemności. Szkoda tylko, że wygląd całości szpeci pionowe korytko na prowadzenie kabli obok akumulatora. Spokojnie można było ukryć je w ramie albo zaprojektować je trochę inaczej.
Warto podkreślić, że akumulator ma System Zarządzania Baterią (BMS), który zabezpiecza baterię przed przeładowaniem, przegrzaniem i nadmiernym rozładowaniem, dbając o jej bezpieczeństwo i wydłużając żywotność.
Opony 20×4 cale znanej już firmy Chao Yang nie mają typowego, popularnego bieżnika ze sterczącymi, rzadko rozmieszczonymi klockami. Tym razem zamontowano dużo gładsze, z delikatnymi rowkami w kształcie kratki, dzięki czemu dużo lżej i płynniej jeździ się po twardej nawierzchni.
Dodatkowo, zastosowano w nich 3 mm wkładkę antyprzebiciową, dzięki której nie musimy już się obawiać o wyjazdy w teren, co miało miejsce w przypadku niektórych testowanych wcześniej rowerów.
Co ciekawe, w odróżnieniu od poprzednika – koła osłaniają lekkie plastikowe błotniki a nie metalowe. Przedni widelec jest amortyzowany, ma podstawową charakterystykę, ale jednocześnie umożliwia regulację napięcia wstępnego i posiada blokadę skoku.
W odróżnieniu od poprzednika, w tym modelu zastosowano hamulce hydrauliczne. Dwutłoczkowe hamulce o tarczach o średnicy 180 mm z przodu i tyłu mają dużo większą siłę od mechanicznych i mają przyzwoitą modulację.
Nowy, 3,5-calowy kolorowy wyświetlacz LED posiada bluetooth i umożliwia połączenie z aplikacją Engwe dostępną na Androida oraz iOS. Aplikacja umożliwia połączenie różnych rowerów Engwe, z tym że aby połączyć niektóre modele wystarczało zeskanowanie kodu QR. Tymczasem w EP-2 3.0 Boost potrzebne jest podanie ID ramy, numeru seryjnego roweru, źródła pozyskania roweru a także zdjęcie paragonu. Po synchronizacji roweru z aplikacją możemy wozić telefon w uchwycie i podglądnąć aktualne parametry jazdy takie jak prędkość chwilowa, całkowita, średnia i stan naładowania baterii. Z poziomu aplikacji można także zablokować rower.
Nieco inny jest układ przycisków do sterowania, w tym przycisk elektronicznego klaksonu – nie trzeba go ciągle szukać jak poprzednio. Większy jest główny włącznik, nieco inaczej rozmieszczono także „plus” i „minus”, dzięki którym wybieramy jeden z pięciu poziomów określających wielkość siły i maksymalną prędkość wspomagania. Przycisk „Boost” umieszczono natomiast pod kciukiem – tym razem lewej dłoni.
Dzięki nowemu miejscu na akumulator bardzo łatwo można go wyciągnąć, na przykład jeśli chcemy zostawić rower gdzieś na dłużej, albo zabrać go do ładowania – nie trzeba nawet odginać siodełka. Rower można także złożyć aby zajmował mniej miejsca.
Dzięki wodoodporności klasy IP54 rower jest odporny na zachlapania oraz posiada częściową ochronę przed pyłem. Maksymalne obciążenie roweru razem z kierującym i bagażem to według producenta 150 kg.
Warto także dodać, że pedały to pewne, szerokie aluminiowe platformy, które nie są składane, jak zwykle w tego typu rowerach i dodatkowo zostały wyposażone w zamontowane na stałe piny.
Jak jeździ Engwe EP-2 3.0 Boost
Za sprawą opon z miejskim bieżnikiem rower lekko i cicho się toczy, a dzięki przeniesieniu baterii do tyłu i obniżeniu środka ciężkości łatwo się nim kieruje. W zakresie prędkości do 25 km/h czuć wspomaganie silnikiem, zwłaszcza przy przyspieszaniu. Dopiero przy utrzymywaniu prędkości trzeba wkładać trochę wysiłku.
Warto podkreślić, że ta wersja „Boosta” otrzymała całkowicie nowy silnik, z większym od poprzednika momentem obrotowym 75 Nm. W rowerze zastosowano nowoczesny czujnik tensometryczny, czyli wspomaganie oraz jego siła będzie zależała od nacisku na pedały. Dlatego jazda na nim wymaga nieco wysiłku, rower nie pojedzie „sam”, a po 20-30 km wycieczki czuć przyjemne, delikatne zmęczenie.
Odniosłem jednak wrażenie, że czułość na nacisk minimalnie się różni od poprzedniej wersji „Boosta” – wydaje mi się, że w 3.0 Boost jest mniej czuły. Żeby utrzymać prędkość 24-25 km/h trzeba się naprawdę mocno napracować – możliwe, że jest to wynik aktualizacji oprogramowania sterownika, który według przepisów europejskich powinien stopniowo ograniczać siłę wspomagania i całkowicie wyłączać wspomaganie po osiągnięciu prędkości 25 km/h.
Przycisk „Boost” działa poprawnie, faktycznie po naciśnięciu tego przycisku i mocniejszym nacisku na pedały można odczuć większą moc wspomagania, dzięki czemu łatwiej się rusza z miejsca i podjeżdża pod górę, chociaż według mnie w poprzedniej wersji ta siła była większa. Niestety nie udało mi się zauważyć wzmocnienia wspomagania między prędkościami 22 a 25 km/h.
Od pierwszych kilometrów daje znać o sobie fatalne siodełko. Jest zdecydowanie za miękkie, bardzo się ugina i trudno na nim usiedzieć nawet na krótkim dystansie. Mimo odsunięcia go na szynach maksymalnie do tylu, ma się wrażenie że siedzimy za blisko w stosunku do kierownicy i osi suportu.
Pomimo możliwości regulacji wysokości kierownicy nie udało mi się znaleźć optymalnej pozycji – podczas jazdy musiałem się ciągle poprawiać na siodełku, podnosić na nogach i próbować przesuwać się na nim jak najbardziej do tyłu.
Ciekawie rozwiązano sprawę oświetlenia, rower ma przednie i tylne światła, z tym że przednie składa się z dwóch silnych diod o jasności 30 luksów z dodatkowo zamontowanym odblaskiem, natomiast tylne światło stopu ma czujnik hamowania i uruchamia się automatycznie podczas hamowania lub wstrząsów i świeci jaśniej jeszcze przez chwilę.
Takie działanie światła stopu wynika z tego, że w rowerze nie ma czujników przy uchwytach hamulców – można więc jechać ze wspomaganiem i wciśniętymi hamulcami. Oczywiście w praktyce taka sytuacja nie występuje, bo przy hamowaniu przestajemy pedałować co czujnik nacisku natychmiast wyłapuje i odcina wspomaganie.
Akumulator o pojemności 13,5 Ah umożliwia przejechanie nawet ponad 100 km – oczywiście rzeczywisty dystans zależy od poziomu wspomagania, stylu jazdy oraz wagi kierującego. Dzięki dołączonej ładowarce 54,6 V i 4 A możliwe jest szybkie naładowanie baterii, nawet w 3,5 h – czyli dużo szybciej niż w poprzednim modelu.
Ile kosztuje Engwe EP-2 3.0 Boost?
Rower najlepiej jest kupić na oficjalnej stronie producenta. Jest dostępny w dwóch kolorach – czarnym i zielonym a z kodem ENGWEV100OFF można uzyskać zniżkę 440 zł, dzięki czemu rower kosztuje 5119 zł zamiast 5559 zł.
Rower jest dostarczany z europejskiego magazynu, więc czas dostawy to zaledwie kilka dni, nie ma także obaw o dodatkowe opłaty typu cło lub VAT.
Warto się pospieszyć z zakupem, ponieważ do 3 października możemy skorzystać z dodatkowej promocji – po zarejestrowaniu się na stronie producenta możemy odebrać darmowe akcesorium oraz uzyskać 4 razy więcej punktów, które możemy wykorzystać na inne akcesoria lub podczas późniejszych zakupów.
Szczegóły promocji są dostępne na stronie engwe.com.
Czy warto kupić Engwe EP-2 3.0 Boost
Engwe EP-2 3.0 Boost to rower elektryczny zgodny z przepisami europejskimi, można się więc nim poruszać po drogach publicznych czy ścieżkach rowerowych bez obaw o ewentualną kontrolę policji. Moc silnika została ograniczona do 250 W, maksymalna prędkość wspomagania to 25 km/h i oczywiście rower jest pozbawiony manetki.
Czujnik nacisku na pedały działa dobrze, silnik włącza się i wyłącza bez nieprzyjemnych szarpnięć. Dodatkowo, po odblokowaniu sterownika możemy się cieszyć większą prędkością jazdy – oczywiście poza drogami publicznymi.
Szerokie opony typu urban hybrid, nisko umieszczony środek ciężkości oraz przedni amortyzator świetnie sprawdzają się podczas manewrowania w mieście, a przycisk „Boost” pomaga podczas ruszania oraz na stromszych i trudniejszych trasach.
Jest to naprawdę fajny rower na miasto i w lekki teren, z akumulatorem umożliwiającym pokonanie dość dużego dystansu a w promocji kosztuje teraz niewiele ponad 5 tys. zł więc oferuje bardzo dobry stosunek możliwości do ceny.
|
ZALETY
|
WADY
|
Szukasz innego roweru?
Mieliśmy okazję sprawdzić już wiele rowerów elektrycznych – warto zerknąć szczególnie na recenzje ostatnich modeli, czyli:
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.



























