Nowy komputer w 2026 roku będzie kosztować znacznie więcej niż w 2025 roku. Analitycy rynku ostrzegają przed dużymi podwyżkami cen. Powodem jest poważny problem z pamięcią, który rozpoczął się kilka miesięcy temu.
Prognozy na 2026 rok nie są dobre dla rynku PC. Analitycy wskazują na rosnące ceny podzespołów. Głównym źródłem problemu ma być niedobór pamięci. To właśnie on napędza zmiany, które mogą odczuć konsumenci.
Niedobór pamięci uderzy w cały rynek PC
Według IDC branża wchodzi w nowy tak zwany „supercykl pamięci”. Popyt na pamięci DRAM szybko rośnie. Napędzają go serwery AI oraz komputery obsługujące funkcje sztucznej inteligencji. Dodatkowym czynnikiem są aktualizacje sprzętu po zakończeniu wsparcia dla Windows 10.
fot. MSI
Podaż pamięci nie nadąża za zapotrzebowaniem. Dlatego producenci koncentrują się na bardziej dochodowych segmentach. Chodzi głównie o serwery AI i centra danych. To ogranicza dostępność komponentów dla rynku konsumenckiego. Efektem są rosnące ceny pamięci, których skutek jeszcze bardziej odczujemy niebawem.
IDC sygnalizuje, że podwyżki już się zaczęły na dobre. Kolejne wzrosty w 2026 roku są bardzo prawdopodobne. Problem nie dotyczy tylko komputerów PC. Droższe mogą stać się także karty graficzne i smartfony. Nawet przenośne konsole do gier odczują skutki kryzysu.
Producenci ostrzegają, konsumenci zapłacą więcej
Kilku dużych producentów PC już ostrzega przed trudniejszym rynkiem. Wśród nich są Lenovo, Dell, HP, Acer i ASUS. Dostawcy mają przygotowywać podwyżki rzędu 15–20 procent, czyli całkiem niemało. Zmiany te mogą wejść w życie w drugiej połowie 2026 roku, choć nie wykluczone, że wcześniej.
DC prognozuje spadek globalnych dostaw PC o 4,9 procent. Jeśli niedobór pamięci się pogłębi, spadek może być jednak większy. Duzi producenci poradzą sobie lepiej dzięki skali działania. Z kolei osoby składające komputery samodzielnie wzrost cen odczują najmocniej.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








No i cyk – zwykły Kowalski zostanie bez komputera… Windows 10 bez wsparcia, na nowego obsługującego Windows 11 nie będzie go stać. Wszędzie tylko straszą, a w rzeczywistości znam naprawdę dużo osób którzy na Windows 7 jeszcze siedzą i wszystko działa. Takie sztuczne nakręcanie rynku