fot. Xiaomi
Xiaomi oficjalnie wchodzi na europejski rynek EV w 2027 roku. Zamiast tanich aut, strategia premium i modele za ponad 260 tys. zł.
Spis treści
Xiaomi potwierdziło wejście na europejski rynek samochodów elektrycznych w 2027 roku. Debiut nie będzie jednak spektakularnym uderzeniem we wszystkie rynki jednocześnie. Ekspansja na Starym Kontynencie rozpocznie się bowiem od wybranych rynków, a pierwszym testem dla chińskich aut będą wymagające drogi w Niemczech.
Jeśli ktoś liczył na powtórkę ze smartfonowego scenariusza Xiaomi, rewelacyjny sprzęt w przystępnej cenie, będzie musiał się mocno rozczarować. Zamiast zalewu tanich elektryków firma stawia na rygorystyczne pozycjonowanie w segmencie premium.
Wstępne wyliczenia wskazują na około 263 900 zł za bazowy model SU7 i blisko 304 200 zł za większego SUV-a YU7, przy czym objęta przez firmę strategia może te kwoty dodatkowo windować. Niewykluczone, że sukces tych modeli sprawi, że na europejskich drogach będzie można zobaczyć również Xiaomi YU9.
To ceny porównywalne z dobrze wyposażonym Teslą Modelem 3 lub BMW i4. Xiaomi wchodzi więc do Europy nie jako challenger z niską ceną, lecz jako aspirująca marka technologiczna z ambicjami luksusowymi. Pytanie, czy europejscy klienci kupią tę narrację.
Kluczowym elementem strategii jest centrum badawczo-rozwojowe otwarte we wrześniu 2025 roku w Monachium, na którego czele stanęli Rudolf Dittrich, były menedżer BMW Motorrad, oraz Kai Langer, były szef designu w BMW.
Centrum skupia się na dostosowaniu pojazdów do europejskich wymagań, zarówno regulacyjnych, jak i technicznych oraz dotyczących preferencji klientów. To wyraźny sygnał – Xiaomi rozumie, że wejście na ten rynek wymaga czegoś więcej niż przetłumaczenia instrukcji obsługi.
Zanim Xiaomi dotrze do europejskich salonów, warto spojrzeć na liczby z macierzystego rynku. W 2025 roku seria SU7 zajęła pierwsze miejsce sprzedażowe w swoim segmencie cenowym, z cenami od około 27 tys. euro do 38 tys. euro za wersję Max.
Firma planuje w 2026 roku dostarczyć 550 tys. aut elektrycznych, wobec ponad 400 tys. rok wcześniej. W fabryce w Pekinie nowe auto zjeżdża z linii montażowej co 76 sekund, a ponad 700 robotów odpowiada za kluczowe procesy produkcyjne. To skala, która robi wrażenie.
Droga do europejskiego sukcesu nie będzie usłana różami. Konkurencja rośnie, Volkswagen i Tesla odczuwają już presję ze strony chińskich marek, takich jak BYD czy XPeng, a dodatkowym wyzwaniem są unijne cła na chińskie EV wprowadzone po dochodzeniu antysubsydyjnym.
Największym znakiem zapytania pozostaje, czy klienci zaakceptują narrację o premium przy cenach wyższych niż dotychczasowe produkty Xiaomi. Marka budowała swoją europejską tożsamość na smartfonach „flagowiec w cenie średniaka”, teraz chce ją całkowicie przepisać.
Źródło: InsideEVs
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Osoby polujące na tani, ale sensowny komputer rowerowy w ostatnich tygodniach mają naprawdę spory wybór.…
Flagową propozycją polskiej marki Overfly Bike z siedzibą w Raszynie na sezon 2027 jest bardzo…
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…