>
Kategorie: GryNewsy

Wymagania sprzętowe gier PC kłamią. Oto dlaczego nie możesz im ufać

Wymagania sprzętowe gier PC to coraz częściej mydlenie oczu. Upscaling, generowanie klatek i nieistniejące CPU, oto dlaczego nie można im ufać.

Pamiętasz czasy, gdy wystarczyło spojrzeć na pudełko gry, porównać sprzęt i wiedzieć, czy tytuł odpali na twoim PC? Te czasy minęły. Na przestrzeni ostatniej dekady wymagania sprzętowe gier stały się nieprecyzyjne, niespójne i coraz częściej po prostu bezużyteczne.

Branżowy portal Wccftech opublikował szczegółową analizę tego zjawiska i trudno się z nią nie zgodzić. Problem jest systemowy i dotyczy niemal każdego większego wydawcy.

„Minimum” i „Zalecane” bez kontekstu to puste słowa

Najstarszy i najprostszy problem to brak standaryzacji. Minimalne wymagania u jednego dewelopera mogą oznaczać 720p przy 30 klatkach na absolutnie najniższych ustawieniach. U innego przyzwoite 1080p przy 60 FPS na średnich detalach, a gdzieś indziej po prostu: „gra się uruchamia, powodzenia”.

Lista pytań, na które wymagania sprzętowe powinny odpowiadać, a zazwyczaj nie odpowiadają, jest długa. Jakiej rozdzielczości dotyczy cel wydajnościowy? Jakie ustawienia graficzne? Jaki średni FPS? Czy benchmark wykonano w spokojnym korytarzu czy też może podczas walki z tłumem wrogów?

fot. Remedy Entertainment

Upscaling ukryty w drobnym druku

Największym współczesnym problemem jest upscaling, na którym opiera się zdecydowana większość nowoczesnych gier AAA. Sam w sobie nie jest zły, DLSS, FSR czy XeSS mogą być naprawdę świetnymi narzędziami, gdy są odpowiednio zaimplementowane.

Problem zaczyna się, gdy wydawca podaje rozdzielczość wyjściową jako nagłówek, chowając wewnętrzną rozdzielczość renderowania w przypisach. Star Wars Outlaws od Ubisoftu niemal każdy poziom wymagań podawał z upscalerem ustawionym na tryb „Quality”, co odpowiada wewnętrznej rozdzielczości renderowania wynoszącej zaledwie 720p. Upscaling z 720p do 1080p jest niezwykle podatny na artefakty, rozmycia i migotanie krawędzi, a mimo to coraz częściej staje się standardem.

fot. Ubisoft

Generowanie klatek to nie to samo co prawdziwe FPS

Monster Hunter Wilds zapoczątkował wyjątkowo nieprzyjemny trend, czyli deklarowanie rozdzielczości 1080p przy 60 FPS na średnich ustawieniach z zaznaczeniem, że wymagane będzie właczenie generowania klatek. W praktyce oznacza to bazowe 30 FPS z interpolowanymi klatkami doklejanymi pomiędzy.

Generowane klatki wyglądają płynniej, ale bazowy framerate nadal decyduje o opóźnieniu wejścia i responsywności gry. To fundamentalna różnica, której nie wolno ukrywać w specyfikacjach.

fot.
Capcom

Nieistniejące procesory i błędne dane

007 First Light od IO Interactive to świeży przykład najgorszej kategorii błędów. Pierwsze opublikowane wymagania sprzętowe zawierały procesor Intel Core i5-9500K, który po prostu nie istnieje. Ten sam arkusz podawał wymóg 12 GB VRAM dla karty GeForce RTX 3060 Ti, która ma 8 GB pamięci.

Błędy zostały poprawione, jednak skala wpadki jest wymowna. Jeśli wydawca nie potrafi sprawdzić podstawowych nazw sprzętu i pojemności pamięci, to ile zaufania możemy mieć jako gracze do podawanych przez nich danych?

fot. 
IO Interactive

Jak powinny wyglądać porządne wymagania?

Rozwiązanie nie jest skomplikowane. Nowoczesna i użyteczna karta wymagań powinna jasno podawać docelową rozdzielczość wyjściową i wewnętrzną, ilość FPS, używany preset graficzny, status upscalingu i generowania klatek (z podaniem trybu np. Quality lub Performance), a wymagania VRAM powinny być powiązane z konkretnymi poziomami jakości tekstur.

Jako pozytywny przykład analiza wskazuje Forza Horizon 6, do której arkusz wymagań jest na tyle szczegółowy, by gracz wiedział, czego faktycznie się spodziewać.

fot.
Playground Games

Czas na rewolucję w tabelkach

obecny format prezentowania wymagań sprzętowych to archaizm, który powinien natychmiast zniknąć. Jako gracz chcę mieć bardzo jasną i czytelną informację – dany sprzęt zapewni mi 60 FPS w rozdzielczości 1440p na detalach Ultra, a wszystko to bez żadnego upscalingu.

Niestety, ukrywanie słabej optymalizacji silnika za magią technologii DLSS stało się dziś smutnym standardem branży. Mam ogromną nadzieję, że wydawcy w końcu pójdą po rozum do głowy i ustandaryzują swoje tabelki. Obecne „rekomendacje” nierzadko można włożyć między bajki i traktować jedynie jako bardzo luźne sugestie.

Źródło: Wccftech

Marcin Nic