fot. Unsplash / Wes Hicks
Drastyczne podwyżki w Apple stały się faktem. Braki na rynku pamięci sprawiły, że ceny Maców i iPadów w Polsce i na świecie z dnia na dzień skoczyły nawet o dwa tysięcy złotych.
Nie tylko Xbox podnosi ceny swoich konsol. Tym razem to Apple ugięło się pod presją rynkową i ogłosiło gigantyczne podwyżki cen większości swoich urządzeń. Tłumaczone jest to bezprecedensowym niedoborem kluczowych komponentów, w szczególności układów pamięci DRAM i NAND, których brakuje między innymi przez rozwijający się boom na sztuczną inteligencję.
Zmiany w cennikach weszły w życie natychmiast, obejmując rynki na całym świecie, w tym Polskę. Skala podwyżek jest ogromna i uderza zarówno w najtańsze sprzęty edukacyjne, jak i profesjonalne stacje robocze, a skoki cenowe sięgają od 500 do nawet 2500 złotych za konfiguracje bazowe.
W Polsce najtańszy iPad 11. generacji podrożał z 1699 zł do 2199 zł. Poważny skok zaliczył również MacBook Air z M5, który w wersji 13-calowej podskoczył z 5499 zł na 6499 zł. Z kolei wejście w świat iPada Pro (11 cali, M5) to teraz koszt 5999 zł, czyli o tysiąc złotych więcej niż przed podwyżką.
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w segmencie Pro. Podstawowy 14-calowy MacBook Pro kosztuje już 9999 zł (wcześniej 8499 zł), a bazowy Mac Studio zaliczył gigantyczny skok z 9999 zł na 12499 zł. Taniej nie uświadczymy już nawet MacBooka Neo, który podrożał z 2999 zł do 3499 zł.
W tym całym technologicznym chaosie jest jednak jedna, mała iskierka nadziei. Producent postanowił na ten moment zamrozić oficjalne ceny swoich najpopularniejszych urządzeń mobilnych. Zmiany ominęły szerokim łukiem smartfony iPhone, słuchawki AirPods oraz zegarki Apple Watch.
Szef firmy, Tim Cook, przyznał otwarcie, że korporacja nie ma już możliwości dłuższego chronienia klientów przed globalnymi brakami magazynowymi. Pamięci jest na rynku za mało, a producenci krzemu preferują niezwykle lukratywną i priorytetową obsługę rynku AI.
Taka zmiana cennika to istne trzęsienie ziemi. Apple dotychczas starało się nie epatować tak nagłymi skokami cen, więc ruch ten pokazuje, jak poważna jest sytuacja na globalnym rynku podzespołów.
Dla klientów to najgorszy z możliwych scenariuszy – kto zwlekał z zakupem do wakacji, ten teraz gorzko pożałuje, a ci, którym sprzęt służy do pracy, będą musieli mocno zrewidować swoje budżety. Jedynym ratunkiem pozostają na razie elektromarkety, które wciąż wyprzedają sprzęt ze starych dostaw, ale to okienko zamknie się lada chwila.
Źródło: MacRumors
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Flagową propozycją polskiej marki Overfly Bike z siedzibą w Raszynie na sezon 2027 jest bardzo…
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…
HP OmniBook Ultra 16 to laptop, który imponuje już samą specyfikacją. Nawet 128 GB RAM,…