fot. Rockstar Games
Edycja Ultimate GTA VI za 429 zł deklasuje wersję za 349 zł w przedsprzedaży. Szef Take-Two komentuje wyniki i zapowiada brak szybkich obniżek cen.
Grand Theft Auto VI wyznacza zupełnie nowe standardy cenowe dla produkcji klasy AAA. Podstawowa wersja gry kosztuje na polskim rynku 349 złotych, podczas gdy edycja Ultimate została wyceniona na 429 złotych. Taka polityka wydawnicza wywołała ogromne kontrowersje w licznych internetowych dyskusjach, gdzie zarzucano firmie nieuzasadnione zawyżanie stawek. Mimo głośnej krytyki płynącej ze strony zaangażowanej społeczności, to właśnie najdroższy pakiet cieszy się obecnie największym zainteresowaniem wśród klientów.
Dyrektor generalny Take-Two, Strauss Zelnick, szczegółowo odniósł się do tej sytuacji podczas telewizyjnego wywiadu udzielonego stacji CNBC, gdzie oficjalnie potwierdził, że konsumenci zauważalnie częściej wybierają cyfrowe wydanie premium, marginalizując tańszą, podstawową alternatywę. Zelnick tłumaczy to rynkowe zjawisko specyficznym zachowaniem najbardziej zagorzałych fanów marki, którzy jako pierwsi decydują się na złożenie przedpremierowego zamówienia.
Przedstawiciel firmy odmówił podania dokładnych statystyk sprzedaży. Branżowi analitycy szacują jednak, że dotychczasowe przychody z samej przedsprzedaży przekroczyły już poziom 260 milionów dolarów.
Negatywne komentarze wokół edycji Ultimate skupiają się przede wszystkim na rodzaju zawartości, jaką otrzymują nabywcy w ramach podwyższonej ceny. Dodatkowe elementy to w przeważającej mierze kosmetyka oraz różnorodne opcje personalizacji wyglądu. Nadchodzące Grand Theft Auto pozostaje produkcją nastawioną na jednoosobową rozgrywkę.
W takich przypadkach płatne rozszerzenia zazwyczaj oferują graczom wymierne korzyści, takie jak dodatkowa zawartość fabularna czy nowe postacie. Monetyzacja oparta na wirtualnych strojach w tytule dla jednego gracza za 429 złotych rodzi niezadowolenie, które ostatecznie nie przekłada się na realne zahamowanie rynkowego popytu.
W trakcie rozmowy poruszono również kluczową kwestię strategii cenowej w okresie po oficjalnym debiucie gry. Zelnick przypomniał, że korporacja utrzymywała pierwotną kwotę za poprzednią odsłonę serii przez okres znacznie dłuższy, niż ma to miejsce w przypadku innych produktów rozrywkowych.
Kształtowanie ostatecznych stawek dla klienta leży wprawdzie w gestii sieci detalicznych, jednak szybkie rabaty w okresie świątecznym po premierze wydają się bardzo mało prawdopodobne. Sklepy obniżające cenę musiałyby bezpośrednio pomniejszać własną marżę ze sprzedaży. Wszelkie ewentualne promocje w pierwszych miesiącach obecności na rynku będą miały charakter minimalny i zaoferują znacznie mniejsze zniżki niż zazwyczaj.
Źródło: CNBC Television
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…
HP OmniBook Ultra 16 to laptop, który imponuje już samą specyfikacją. Nawet 128 GB RAM,…
Duży wyciek zestawów LEGO 2027 ujawnił plany duńskiego producenta. W planach są serie Pokémon, Harry…