>

Bezprzewodowe ładowanie w nowym Porsche! Brzmi rewelacyjnie

Porsche wjeżdża w segment aut elektrycznych z technologią, która może zmienić sposób, w jaki myślimy o ładowaniu samochodów. Wystarczy zaparkować auto i czekać. To funkcja, która ma trafić do nowego Cayenne Electric. I choć brzmi jak gadżet dla milionerów, to w praktyce pokazuje, w którą stronę może ruszyć cała branża.

Porsche zaznacza kierunek, który za kilka lat może stać się standardem. Firma wprowadza pierwszy na świecie system bezprzewodowego ładowania samochodu o mocy 11 kW, dostępny jako opcja do nowego Cayenne Electric.

Nadchodzi era bezprzewodowego ładowania aut

Płyta podłogowa montowana jest w garażu + odbiornik ukryty pod samochodem. Kierowca podjeżdża, widzi w kamerze zielony punkt i zielone koło, jeśli jedno trafia w drugie, proces jest gotowy do startu. Po zaciągnięciu hamulca ładowanie rusza samo.

I to jest właśnie ten moment, w którym każdy użytkownik EV myśli: „Dlaczego, nikt nie wpadł na to wcześniej?” System działa na zasadzie indukcji elektromagnetycznej, znanej ze szczoteczek elektrycznych czy płyt indukcyjnych, tylko maksymalnie podkręconej. Porsche jedzie na 85 000 Hz i 2 000 V, żeby przesłać realną moc 11 kW przez lukę 12–18 cm między płytą a autem.

Efektywność wynosi ponad 90%, praktycznie tyle samo, co w wallboxie, czyli domowej stacji ładowania. Dodatkowo system nie wymaga mikrometrycznej precyzji, toleruje przesunięcie do 10 cm i sam dopasowuje parametry. System będzie dostępny od ok. 2026 roku w Europie, zgodnie z informacją od Porsche.

Źródło: newsroom.porsche.com

Zabezpieczenia są równie wyśrubowane:

  • wykrywanie metalu (żeby nic się nie nagrzało jak na indukcji),
  • detekcja ruchu (ochrona zwierząt, dzieci),
  • ferrytowe ekrany, żeby pole magnetyczne było kierowane precyzyjnie,
  • zgodność z normami EMC, brak zakłóceń dla innych urządzeń w domu.

Firma pracuje nad funkcją, która łączy autonomiczne parkowanie + bezprzewodowe ładowanie. Scenariusz jest bardzo prosty:

  • stajesz przed garażem,
  • naciskasz przycisk,
  • auto samo wjeżdża,
  • samo ustawia się nad płytą,
  • samo zaczyna ładowanie.

Czyli absolutny koniec biegania z kablami, wtyczkami i stacjami. Ładowanie bez kabli może stać się nową normą także w autach za 150–250 tys. zł.

Źródło

Michał Zacharski

Komentarze