fot. Dante D. Leoncini
Kultowy Half-Life uruchomiony na smartfonie Nokia N95 z 2007 roku! Legendarna gra działa w płynnych 30 klatkach na sekundę. Zobacz niezwykły wyczyn.
Pewien entuzjasta technologii postanowił sprawdzić, jak daleko da się przesunąć granice starego sprzętu. Efekt? Half-Life działa na Nokii N95 z 2007 roku w około 30 klatkach na sekundę. Sam fakt, że gra z końca lat 90. uruchamia się na telefonie sprzed niemal dwóch dekad, robi spore wrażenie.
Projekt nie jest jednak zwykłą ciekawostką z kategorii „da się, więc zróbmy”. Twórca wykorzystał możliwości urządzenia i odpowiednie oprogramowanie, by klasyczny FPS Valve uruchomił się na sprzęcie, którego nikt nie traktował jako mobilnej konsoli do gier. To kolejny dowód na to, że scena moddrska potrafi wycisnąć ze starych gadżetów rzeczy kompletnie nieoczekiwane.
Half-Life pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych gier w historii. Widok Gordona Freemana działającego na 2007 Nokia N95 ma więc w sobie coś jednocześnie absurdalnego i fascynującego. W praktyce chodzi nie tyle o komfort grania, ile o pokazanie, jak daleko można posunąć się w emulacji i portowaniu starych tytułów.
Najciekawsze jest to, że mówimy o urządzeniu, które kiedyś kojarzyło się z telefonem, aparatem i odtwarzaniem muzyki, a nie z pełnoprawnym gamingiem. A jednak po latach właśnie taki sprzęt stał się gospodarzem jednego z najważniejszych shooterów wszech czasów. To trochę jak znalezienie starego odtwarzacza MP3, który nagle odpala współczesny film.
Nie potrafię powstrzymać szerokiego uśmiechu na widok tak abstrakcyjnych i wspaniałych projektów. Doskonale pamiętam czasy świetności Nokii N95, byłem wtedy posiadaczem Nokii 6600 i nowszy model był obiektem pożądań, który w 2007 roku wyznaczał rynkowe standardy. Wizja płynnej gry w tak ogromny tytuł jak pierwsza część Half-Life’a na tym małym, rozsuwanym ekraniku wydawała się wtedy czystą abstrakcją.
Choć celowanie i samo sterowanie przy użyciu fizycznej klawiatury to z pewnością iście dantejska udręka, to sam fakt istnienia takiego portu jest niesamowity. To piękny, nerdowski hołd dla potęgi dawnego oprogramowania i dowód na to, że prawdziwe klasyki nigdy nie umierają!
Źródło: Dante D. Leoncini
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.