Lenovo YOGA 900S / fot. mobiManiaK.pl
Spis treści
Wbudowana klawiatura posiada dobry skok, aczkolwiek nie jest on tak głęboki, jak ma to miejsce w mobilnym komputerze Lenovo ThinkPad X260 czy nawet hybrydzie Microsoft Surface Pro 4, ale uderzenie palca i tak jest zdecydowanie lepiej zamortyzowane niż ma to miejsce w przypadku małego MacBooka. Tam ma się wrażenie, jakby stukało się palcem bezpośrednio o blat. Tutaj zaś klawisze posiadają odrobinę miękkości, dzięki której pisze się zwyczajnie lepiej.
Mam jednak kilka zastrzeżeń. Chociaż klawiatura jest niezwykle gustowna — w kolorze złotym, na którym nie są widoczne pyłki kurzu – to wielkość i rozstaw poszczególnych klawiszy nie należą do najbardziej trafionych. Przede wszystkim brakuje tutaj większego i lepiej usytuowanego lewego klawisza Shift, który posiada wielkość guzików ze strzałkami, a jednocześnie wylądował on przy samym brzegu klawiatury. To z kolei powoduje, że niejednokrotnie miałem problemy z wpisywaniem znaków dodatkowych, np. kropki lub przecinka.
Zauważalnie mniejsze są też klawisze ostatniego rzędu, które rozmiarem odpowiadają rzędowi klawiszy F1-F12. Nie jest to może aż tak problematyczne jak nieporozumienie w kwestii wspomnianego Shifta, ale z pewnością wymaga przestawienia się ze strony użytkownika. Nie znajdziemy tu wydzielonego bloku numerycznego, ale dobrze, że klawisze funkcyjne posiadają przypisane skróty do szybszej obsługi systemu — zmiany głośności multimediów, wyłączenie gładzika, odświeżenie czy np. przejście w tryb samolotowy.
Nie zabrakło też regulowanego podświetlenia klawiatury, które jest równomierne i odpowiednio mocne, aby wygodnie wpisywać tekst po zmroku. Oprócz tego mamy jeszcze precyzyjnie działający gładzik pokryty przyjemną w dotyku powłoką. Mam jednak zastrzeżenia co do samej jakości wykonania tego elementu — podczas delikatnego dotyku można wyczuć, że nie został on odpowiednio przytwierdzony do korpusu laptopa.
Rozmiar płytki nie może konkurować z touchpadem, jaki znajdziemy nawet w mniejszym MacBooku Air 11,6″, ale z drugiej strony Lenovo Yoga 900S posiada jeszcze ekran dotykowy reagujący na nawet delikatne muśnięcie. To w zupełności rekompensuje braki ze strony gładzika, zwłaszcza, że producent umożliwia dokupienie piórka dotykowego rozpoznającego do 2048 punktów nacisku. Nie miałem szansy przetestować akcesorium, ale z pewnością będzie działać tak dobrze, jak np. w hybrydzie Lenovo ThinkPad X1 Tablet lub Lenovo ideapad MIIX 700.
Zamontowany ekran o przekątnej 12,5 cala to jeden z silniejszych punktów specyfikacji technicznej Lenovo Yoga 900S. Mamy tu do czynienia z matrycą IPS pracującą w rozdzielczości QHD, czyli wynoszącej dokładnie 2560 na 1440 pikseli. Byłem bardzo ciekaw, jak takie parametry sprawdzają się w realnym użytku i przyznaję, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Przede wszystkim ten ekran wcale nie jest tak mały, jakby mogło się wydawać. Naprawdę niewiele mu brakuje do 13,3-calowego Lenovo Yoga 900, toteż nie ma absolutnie żadnego problemu z ustawieniem obok siebie dwóch okien. Odpowiednio dobrano też rozdzielczość, dzięki czemu nie występują problemy ze skalowaniem treści, jakie napotkałem chociażby w Dellu XPS 12 (9250) posiadającym ekran 4K. Yoga 900S sprawdza się więc zarówno w pracy, jak i w rozrywce.
Kluczowym było tutaj zastosowanie matrycy oferującej bardzo dobre kąty widzenia. W przypadku możliwości odchylenia ekranu o dowolnie szeroki kąt lub korzystania z funkcji tabletu matryca IPS jest niezbędnym elementem. I tutaj sprawdza się znakomicie, bo niejednokrotnie ustawiałem Lenovo Yogę 900S w pozycji podstawki, która świetnie sprawdza się np. podczas surfowania po Sieci.
Kalibracja wyświetlacza jest poprawna. Co prawda punkt bieli został przesunięty w stronę barw chłodnych (7500K), ale funkcja Paper Display zauważalnie eliminuje ilość niebieskiego światła i ociepla ekran. To rozwiązanie jest mi znane z funkcji Night Shift w iPhone’ie czy MacBookowego odpowiednika f.lux. Dodam jeszcze, że matryca oferuje 92% pokrycie dla palety kolorów sRGB i 66% dla AdobeRGB. Dla porównania Dell XPS 12 oferował 100% pokrycie dla obu palet.
Najsłabiej w temacie ekranu wypada podświetlenie matrycy – redaKcyjny kalibrator pokazał tylko 258 cd/m2, co przy błyszczącej powłoce ekranu jest bardzo dużym niedopatrzeniem ze strony producenta. W praktyce oznacza to, że pracując na zewnątrz lub w mocno naświetlonym pomieszczeniu będziemy musieli wystrzegać się promieni słonecznych. Nawet przy maksymalnej jasności podświetlenia ilość refleksów będzie znacząco utrudniać odczytanie zawartości ekranu. Podobnie, jak zabrudzenia wynikające z dotykania ekranu oraz, jak się okazuje, ślady digitizera.
Jak można wywnioskować z powyższego zestawienia, Lenovo Yoga 900S posiada najsłabsze podświetlenie ekranu spośród bliskich mu konkurentów, gdzie najjaśniej świeci matryca Microsoft Surface Pro 4 oraz Lenovo ThinkPad X1 Tablet. Oba laptopy z serii Lenovo Yoga zajmują natomiast ostatnie miejsca w tym w porównaniu.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Do oferty chińskiej marki Chery trafia nowy, kompaktowy samochód elektryczny zaprojektowany głównie pod kątem jazdy…
Miliony komputerów z systemami Windows 10 i Windows 11 mogą stracić dostęp do aktualizacji. Microsoft…
Osoby polujące na tani, ale sensowny komputer rowerowy w ostatnich tygodniach mają naprawdę spory wybór.…
Flagową propozycją polskiej marki Overfly Bike z siedzibą w Raszynie na sezon 2027 jest bardzo…
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…