fot. CD Projekt RED
Nowy Wiedźmin budzi wielkie emocje, ale to powrót do Toussaint kusi najbardziej. Dlaczego nadchodzący remaster i dodatek znaczą dla mnie więcej niż debiut Ciri?
Spis treści
Lampka przy biurku, dawno wystygła herbata, słuchawki na uszach. Geralt zjeżdżał łagodnym zboczem, a zza zakrętu wyłoniły się rzędy winorośli o barwach tak nasyconych, że przez moment podejrzewałem, że moja wysłużona wtedy karta graficzna eksploduje. Ciężkie, folkowe motywy Velen ucichły, a zastąpiła je lekka, dworska melodia. Zatrzymałem konia i przez dobrą minutę po prostu patrzyłem na jasne mury Beauclair.
Od tamtego wieczoru minęła dekada. Remaster Wiedźmina 3: Dziki Gon ukaże się 29 września 2026 roku, Pieśni przeszłości w 2027 roku, a Wiedźmin 4 ma zadebiutować w oknie wydawniczym wyznaczonym na 2028 rok. Seria nigdy nie miała tak wypełnionego kalendarza, a mnie i tak najmocniej porusza myśl o tamtym zjeździe między winnicami.
Postawię sprawę jasno, nie czekam na Wiedźmina 4 tak bardzo jak na powrót do Toussaint. Nowa saga z Ciri może być rozległa, efektowna i imponująca technologicznie. To jednak księstwo z Krwi i wina przechowuje moje najsilniejsze wspomnienia z całej trylogii, a na nową grę czeka się zupełnie inaczej niż na powrót w znajome miejsce.
Fakty są następujące. Remaster będzie dostępny jako bezpłatna aktualizacja dla posiadaczy gry na PC (GOG, Steam, Epic Games Store), PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Ukaże się także na Nintendo Switch 2, a na PC gra po raz pierwszy trafi na Battle.net. Posiadacze podstawowej wersji otrzymają bez dopłaty Serca z kamienia oraz Krew i wino, a dotychczasowe zapisy mają być zgodne z nowym wydaniem.
Chętnie zobaczę path tracing na PC, czyli zaawansowaną odmianę ray tracingu symulującą pełne ścieżki promieni światła, a także odświeżone walkę, animacje i kamerę. Nie z ich powodu jednak wracam. Mógłbym wczytać stary zapis i od razu stanąć przed bramą Corvo Bianco, ale tego nie zrobię. Ta winnica smakuje dobrze dopiero po Velen, Novigradzie i Skellige, dlatego remaster traktuję jak bilet na całą trasę, a nie tylko nową warstwę lakieru.
Toussaint zapamiętałem mocniej niż pozostałe regiony, bo stanowiło ich zaprzeczenie. Velen oznaczało spalone chałupy i wisielców przy drogach, Novigrad tłok i stosy łowców czarownic, a Skellige wiatr, zimne morze i nagie skały. W księstwie świeciło słońce, odbywały się turnieje rycerskie, a architektura wyglądała jak z ilustrowanej książki dla dzieci.
Ta pocztówka miała drugie dno. W Beauclair i jego okolicach grasowała bestia, za której zbrodniami kryła się rodzinna tragedia dwóch sióstr, a Kraina Tysiąca Bajek pokazywała, że znane z dzieciństwa historie potrafią gryźć. Rycerski kodeks przykrywał hipokryzję dworu, a potwór rzadko był najgroźniejszą postacią w kadrze. Krew i wino nie zrezygnowało całkowicie z wiedźmińskiego świata, tylko ubrało go w jaśniejsze barwy.
Geralt większość dorosłego życia spędził w drodze: kontrakt, zapłata, następna wieś. W Toussaint dostał od księżnej winnicę Corvo Bianco, z początku zaniedbaną, a potem krok po kroku odnawianą pod nadzorem oddanego majordomusa. Wieszałem tam zbroje na stojakach, ozdabiałem ściany obrazami i łapałem się na tym, że wracam do posiadłości bez żadnego fabularnego powodu.
Ostatnie zadanie dodatku nosi tytuł „Wszędzie dobrze…”, a każdy, kto zna polskie przysłowie, wie, jak kończy się to zdanie. Geralt wraca do winnicy i zastaje gościa: w zależności od wcześniejszych wyborów mogą to być Jaskier, Yennefer, Triss albo Ciri. Nie ma bitwy ani przepowiedni, jest tylko rozmowa i poczucie, że wreszcie można odłożyć miecz.
Od ostatniej rozgrywki w Wiedźmina 3 minęło już kilka i nie pamiętam połowy kontraktów, większości dialogów ani nazw mieczy, które nosiłem. Pamiętam za to pierwszy wjazd do księstwa i spokój, z jakim wyłączałem grę po finale. Ten spokój chcę teraz sprawdzić: czy Toussaint działa na mnie tak samo po dziesięciu latach, na zupełnie innym etapie życia.
Pieśni przeszłości powstają w CD PROJEKT RED we współpracy z Fool’s Theory i mają ukazać się w 2027 roku. Geralt trafi do Letten, rodzinnych stron Jaskra, a bard zniknie po obchodach Belleteyn. Twórcy w rozmowie z mediami mówili o powrocie Geralta z emerytury i potwierdzili, że akcja rozgrywa się po wydarzeniach z Krwi i wina.
Cieszę się jak dziecko i jednocześnie czuję lekki niepokój. Jaskier mógł być gościem, który siedział z Geraltem w Corvo Bianco, a teraz jego zniknięcie ponownie wyciąga wiedźmina na szlak. Oficjalny opis Letten mówi o idyllicznej krainie, pod której powierzchnią czai się coś złowrogiego, czyli o obietnicy podobnej do tej, którą dziesięć lat temu złożyło Toussaint.
Nie wiem, czy będzie to ostatnia wielka przygoda Białego Wilka, czy długie pożegnanie przed przekazaniem szlaku Ciri. Przyjmę obie wersje, jeśli na końcu drogi będzie czekał dom.
Wiedźmin 4 zapowiada się ambitnie. CD PROJEKT RED przedstawia Ciri jako bohaterkę nowej sagi, a zwiastun z The Game Awards 2024 pokazał ją podczas wykonywania kontraktu w odciętej od świata osadzie. Współprezes Michał Nowakowski nazwał projekt największą, najodważniejszą i najbardziej ambitną grą w historii studia.
Ciri może pokazać rzeczy niedostępne w opowieści o starszym, zmęczonym Geralcie i nie widzę powodu, by uważać ją za gorszą bohaterkę. Różnica tkwi gdzie indziej. Ciekawość patrzy do przodu i pyta, co tam będzie, a tęsknota spogląda wstecz i dokładnie wie, czego szuka. Wiedźmin 4 musi dopiero zbudować moją więź z Ciri i nowym światem, a Toussaint ma za sobą dziesiątki godzin i dekadę wspomnień.
Gry coraz częściej kuszą większą mapą, wyższą stawką i kolejnym końcem świata. Tymczasem mnie najmocniej poruszają miejsca, które już znam. Na nową grę czekam jak na list od kogoś, kogo dopiero poznam, a do Toussaint chcę wrócić jak pod adres, pod którym kiedyś mieszkałem.
Druga strona ma mocne argumenty. Nowa bohaterka, nieznane regiony i inne zdolności mogą dać serii więcej świeżości niż kolejny obchód znajomych lokacji. Remaster, trzeci dodatek wydany jedenaście lat po drugim oraz dalsze czekanie na Wiedźmina 4 można odczytać jako zbyt długą eksploatację jednego sukcesu. Finał Krwi i wina jest przy tym tak domknięty, że każdy dopisany rozdział może go rozmyć.
Właśnie ta świadomość sprawia, że tęsknota jest tak uparta. Nie domagam się pełnej gry ponownie osadzonej w Toussaint ani kampanii na kilkadziesiąt godzin. Wystarczyłby krótki epilog, jeden kontrakt pod Beauclair albo list przyniesiony przez majordomusa.
Remaster i Pieśni przeszłości mogą pomóc mi zamknąć ten etap, zanim szlak przejmie Ciri. Może w ogóle nie chcę nowej przygody Geralta, tylko potwierdzenia, że po tylu latach wszystko u niego w porządku.
Lampka przy biurku jest dziś inna, biurko też, a ja jestem starszy o dekadę, więc Toussaint może wyglądać inaczej, niż je zapamiętałem. Przyjmuję to. Sama tęsknota za cyfrowym księstwem mówi o świecie zbudowanym przez CD PROJEKT RED więcej niż jakakolwiek lista nowości.
Nie czekam, aż Geralt znowu uratuje Kontynent. Nie potrzebuję większego potwora, kolejnej wojny ani przepowiedni o końcu świata. Remaster poprawi grafikę i rozgrywkę, Pieśni przeszłości dopiszą nowy rozdział, a Wiedźmin 4 otworzy zupełnie inną sagę. Ja zaś chcę zjechać tamtym zboczem, dotrzeć do Corvo Bianco, usiąść na chwilę między winnicami i przekonać się, że Biały Wilk nadal ma się dobrze.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Zestaw LEGO Panorama uniwersum Marvela zadebiutuje 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja z figurką Galactusa trafiła…
Sony chce stopniowo odchodzić od gier na płytach, ale gracze mają inne zdanie. Najnowsze wyniki…
Popularność rowerów elektrycznych w Europie stale rośnie, ale wraz z tym zjawiskiem pojawia się kolejne.…
Kultowy RTS powraca w udoskonalonej formie. Twierdza: Edycja ostateczna kosztuje na Steam zaledwie 19,71 zł,…
HP OmniBook Ultra 16 to laptop, który imponuje już samą specyfikacją. Nawet 128 GB RAM,…
Duży wyciek zestawów LEGO 2027 ujawnił plany duńskiego producenta. W planach są serie Pokémon, Harry…